Źródło obrazu: Getty Images
Cena akcji Shell (LSE: SHEL) wzrosła dziś na początku notowań o 5%, podobnie było z BP (LSE: BP). Jeśli ktoś zastanawia się dlaczego, wystarczy spojrzeć na nagłówki. Wszystko za sprawą najnowszego epizodu zamieszek na Bliskim Wschodzie.
Indeks FTSE 100, notowany na giełdach ropy i obronności, jest dziś jego ratunkiem. To samo mogę powiedzieć o moim SIPP. Mam BP i producenta broni BAE Systems, a oni pomagają złagodzić niedogodności w innych obszarach mojego portfolio. Czy to zatem początek powrotu do formy BP i Shella?
Wzrost ten rozwiał także wszelkie utrzymujące się wątpliwości co do mojej decyzji o zakupie BP we wrześniu 2024 r. Interweniowałem, gdy zapasy ropy naftowej traciły na popularności, a ropa naftowa spadała do 60 dolarów za baryłkę. To sektor cykliczny, więc kupiłem, gdy nastroje były słabe, a wyceny wyglądały rozsądnie.
Obawiałem się, że Big Oil zostanie zhańbiony, gdy światowa gospodarka będzie borykać się z trudnościami, a transformacja ekologiczna nabierze tempa (z BP na uboczu). Ale pomyślałem też, że mówienie o ropie i gazie jako aktywach osieroconych wydaje się mało prawdopodobne. Jak widzimy dzisiaj, są one nadal niezbędne dla gospodarki światowej. Strach, że Iran i jego sojusznicy mogliby zaatakować tankowce w Cieśninie Ormuz, przez którą przechodzi jedna piąta światowych dostaw ropy, wystarczy, aby wstrząsnąć rynkami.
Ratunek FTSE 100
Warto pamiętać, jak akcje BP i Shell poszybowały w górę w 2022 roku, po tym, jak rosyjska inwazja na Ukrainę zmusiła Europę do poszukiwania alternatywnych dostaw energii. Słabe wyniki sektora w ostatnich latach w dużej mierze odzwierciedlają ustąpienie szoku energetycznego.
W ciągu pięciu lat akcje BP wzrosły aż o 65%, a Shell o 112% plus dywidendy. Roczne zyski są skromniejsze i wynoszą 10% i 15%, nawet po dzisiejszym porannym skoku.
Żadna ze spółek nie zajmuje się wyłącznie cenami ropy. Prowadzą działalność handlową, rafineryjną i inną niż pompowanie ropy naftowej. Jednak w krótkim okresie jej kierunek będzie wyznaczany przez geopolitykę. A ryzyko właśnie wzrosło. Oczekiwania dotyczące dużego wzrostu zapasów ropy mogą być przesadzone. Ostatnio inwestorzy robili wszystko, co w ich mocy, aby ignorować pogłoski wojenne.
Perspektywy dywidend i wzrostu
W The Motley Fool wierzymy, że inwestorzy powinni kupować akcje z perspektywą długoterminową, zamiast próbować handlować krótkoterminowymi wahaniami. Na tej podstawie nadal uważam, że warto rozważyć oba rozwiązania. BP notuje się przy skromnym forwardowym wskaźniku ceny do zysku na poziomie około 13,5, podczas gdy Shell pozostaje tańszy na poziomie około 11,5.
Dochód był głównym powodem, dla którego wybrałem BP zamiast Shell. Jego ostateczna rentowność wynosi około 5%, przewyższając 3,3% Shella. Miałem także poczucie, że BP ma większy potencjał naprawczy, biorąc pod uwagę bałagan korporacyjny, w jaki się wpakował. Nowa dyrektor generalna Meg O’Neill ma przed sobą ważne zadanie porządkowe.
Obie spółki opublikowały raport na początku lutego, a nagłówki nie były zbyt dobre. BP wstrzymało skup akcji, aby wzmocnić swój bilans w związku ze spadkiem cen ropy. Shell nie przedstawił prognoz zysków, ale mimo to wygenerował silne przepływy pieniężne. Ogłosiła nowy wykup za 3,5 miliarda dolarów i zwiększyła dywidendę o 4%.
Są to nadal ryzykowne i kontrowersyjne przedsiębiorstwa działające w niestabilnym świecie i rozumiem, dlaczego niektórzy inwestorzy nie chcieliby się z nimi skontaktować. Jednak z czysto inwestycyjnego punktu widzenia nadal uważam, że BP i Shell zasługują dziś na uwagę, niezależnie od tego, co stanie się na świecie.

