Michael Burry wykonuje niewygodne rozmowy telefoniczne i nie są mu obce tego typu rozmowy. Wyraża swoją opinię, podczas gdy ludzie trzymają się z daleka od giełd oprogramowania.
Inwestor najbardziej znany z „The Big Short” wkracza na część rynku znajdującą się pod dużą presją. Mówi, że ostatnie problemy mogą mieć mniej wspólnego z niepowodzeniami biznesowymi, a bardziej z obciążeniem technicznym rozprzestrzeniającym się w systemie.
To radykalne odejście od tego, co dzieje się obecnie na Wall Street.
W tej chwili rynek ma obsesję na punkcie zwycięzców sztucznej inteligencji, nacisku na mega-kapitalizację i wszystkiego, co wiąże się z perspektywą zwiększenia mocy obliczeniowej. Tymczasem starsze nazwy oprogramowania i płatności mają trudności z zrobieniem wrażenia. Te starsze nazwy walczą o utrzymanie uwagi, nie mówiąc już o zaufaniu inwestorów do dzisiejszego rynku.
Burry wierzy, że przejście do trybu offline pomoże mu zarabiać pieniądze.
Otworzył około 3,5% pozycji w PayPal (PYPL), utrzymał udziały w Fiserv (FI), Adobe (ADBE), Autodesk (ADSK) i Veeva Systems (VEEV) oraz poinformował, że planuje dodać Salesforce (CRM) i MSCI (MSCI).
Ta lista zakupów nie jest przypadkowa.
Można się założyć, że wybrane firmy doświadczyły raczej strachu, wymuszonej sprzedaży i powszechnego sceptycyzmu, a nie jakichkolwiek problemów z rzeczywistymi podstawami. Jeśli Burry ma rację, nie jest to zwykły ruch polegający na kupowaniu dipów. To ostrzeżenie, że Wall Street błędnie interpretuje cały segment rynku akcji.
„Nie sądzę, że presja techniczna wywołana przez oprogramowanie i problemy z prywatnym długiem kredytowym będą na tyle duże, aby mieć wpływ na te akcje przez znacznie dłuższy czas” – napisał Burry.
Michael Burry twierdzi, że wyprzedaż oprogramowania posunęła się za daleko
Główny argument Burry’ego jest prosty. Uważa on, że głównym powodem spadków cen oprogramowania jest „odruchowa pętla pozytywnego sprzężenia zwrotnego”. Wydaje się, że spadające ceny akcji, stres związany z zadłużeniem firm zajmujących się oprogramowaniem i nerwowa pozycja napędzają się wzajemnie, pogłębiając wyprzedaż.
To ważne, bo zmienia całe odczytanie tych działań.
Jeśli zapasy oprogramowania spadają z powodu spadku sprzedaży, klienci odchodzą, a konkurencja ogranicza zyski, inwestorzy powinni trzymać się z daleka. Ale jeśli ceny spadają z powodu presji technicznej i sprzedaży opartej na strachu, to zupełnie inna historia. W takim przypadku inwestorzy chcący wejść na rynek wcześniej, mogliby kupować silne spółki po cenach, na które wpływa bardziej strach niż fundamenty spółki.
Wydaje się, że właśnie w tym Burry widzi wartość.
Na ich liście znajdują się firmy, które nadal zajmują ważne stanowiska w obszarach płatności, projektowania oprogramowania, przepływów pracy w przedsiębiorstwach i analityki danych. Nie są to inwestycje spekulacyjne. To znane firmy, które wypadły z łask, gdyż inwestorzy odeszli od spółek uznawanych za dojrzałe, wolno rozwijające się czy podatne na zakłócenia w stronę najciekawszych sektorów sztucznej inteligencji.
Powiązane: Legendarny sceptyk wypowiada się w sześciu słowach na temat dobrej passy Palantira
PayPal to prawdopodobnie największa i najbardziej efektowna nazwa na tej liście.
Firma przez lata próbowała odzyskać swoją pozycję wśród inwestorów, po tym jak została powszechnie okrzyknięta jednym z najwyraźniejszych długoterminowych zwycięzców branży fintech. Wzrost schłodzony. Konkurencja się nasiliła. Rynek zaczął się zastanawiać, czy PayPal nadal ma to samo ukłucie, z którego słynął kiedyś.
Posunięcie Burry’ego sugeruje, że dynamika mogła zmienić się za daleko.
Michael Burry głośno twierdzi na temat zniszczonych zapasów oprogramowania
Zdjęcie: Astrid Stawiarz z Getty Images
PayPal może stać się najwyraźniejszym dowodem przeciwnego zakładu Burry’ego
Jeśli teza Burry’ego jest słuszna, PayPal jest więcej niż niedowartościowany.
To sprawdzian, czy Wall Street nie postępuje zbyt szybko, jeśli chodzi o porzucanie wysokiej jakości zapasów oprogramowania, gdy nie przyciągają one już tak dużej uwagi jak kiedyś. Jednak kluczową kwestią jest to, że PayPal w dalszym ciągu generuje znaczne przepływy pieniężne, utrzymuje znaczny zasięg wśród klientów i działa w kategoriach, które pozostają istotne.
Nie oznacza to, że Burry jest optymistycznie nastawiony do całego oprogramowania.
Dokonuje wyraźnego rozróżnienia między firmami, które jego zdaniem poradzą sobie z przejściem na sztuczną inteligencję, a tymi, które jego zdaniem mogą zostać poważnie skrzywdzone przez duże, zaawansowane modele językowe. Powiedział, że niektóre firmy naprawdę odczuwają presję tych technologii, ale nie te, które on wybrał.
To sprawia, że inwestowanie jest znacznie bardziej zdyscyplinowanym podejściem niż zwykła transakcja „kup po dipie”.
Burry nie twierdzi, że wszelkie działania związane z oprogramowaniem grożą niesprawiedliwą karą. Twierdzi, że niektóre spółki odnotowały większy spadek, mimo że ich podstawy nie uzasadniają takiego samego poziomu szkód. Ta różnica jest kluczowa, szczególnie na rynku, na którym inwestorzy chętnie łączą stare nazwy oprogramowania i pójdą dalej.
Więcej spółek technologicznych:
Morgan Stanley wyznacza oszałamiającą cenę docelową za Micron po wydarzeniu Problem z chipami Nvidii w Chinach nie jest tym, co większość inwestorów sądzi, że obliczenia kwantowe generują ruch o wartości 110 milionów dolarów, którego nikt się nie spodziewał
To właśnie sprawia, że PayPal jest tutaj tak fascynujący.
Burry idzie w przeciwnym kierunku niż rynek, który szuka kolejnej wielkiej rzeczy w dziedzinie sztucznej inteligencji. Kupujesz akcje, z których wielu inwestorów zrezygnowało, co oznacza, że rynek może pomylić tymczasowe szkody z trwałym spadkiem.
Jeśli ten pogląd zacznie się upowszechniać, PayPal i inne firmy z listy Burry’ego mogą nie pozostać długo pokonane.
Dlaczego zakład na oprogramowanie Burry’ego wysyła inwestorom większy sygnał
Najnowszy ruch Burry’ego nie dotyczy tylko PayPal.
Zapewnia także szerszą perspektywę na to, jak inwestorzy powinni podchodzić do akcji spółek z branży oprogramowania na rynku przekształconym przez euforię sztucznej inteligencji, stres gospodarczy i agresywną repozycjonowanie. Niektóre nazwiska na pewno staną się nieistotne. Niektóre koncepcje biznesowe będą musiały wytrzymać duży stres. Niektóre akcje stracą na wartości.
Jednak Burry zdaje się argumentować, że inwestorzy popełniają błąd innego rodzaju, sądząc, że każda firma produkująca oprogramowanie, która nie radzi sobie dobrze, ma wady.
Właśnie wtedy inwestowanie kontrariańskie naprawdę działa.
Najlepsze połączenia kontrastowe są niepopularne. Opierają się na założeniu, że społeczeństwo zwraca uwagę na niewłaściwy sygnał. Burry wydaje się uważać, że rynek zbytnio skupia się na szkodach technologicznych i zbyt szybko zapomina, że niektóre z tych firm mogą nadal mieć solidne biznesy i przestrzeń do rozwoju.
To może być duża zmiana dla PayPal.
Akcje od dawna usiłują udowodnić, że nadal uczestniczą w dyskusjach na temat znacznego wzrostu i wartości. Sam ruch Burry’ego nie rozwiąże problemu. Pokazuje jednak, że jeden z najchętniej obserwowanych przeciwników Wall Street widzi coś, czego reszta rynku może nie widzieć.
Już samo to wystarczy, abyś znów spojrzał.
W tej branży drugie spojrzenie może ujawnić prawdziwą historię, zwłaszcza że strach i moda często zmieniają się szybciej niż fakty.
Kluczowe wnioskiMichael Burry ujawnił pozycję w wysokości około 3,5% w systemie PayPal. Stwierdził, że utrzymuje udziały w Fiserv, Adobe, Autodesk i Veeva. Planuje także dodać Salesforce i MSCI. Burry argumentował, że do wyprzedaży przyczyniły się presje techniczne związane z kredytami prywatnymi i zadłużeniem z tytułu oprogramowania. Powiedział, że niektóre firmy produkujące oprogramowanie stoją w obliczu realnego ryzyka ze strony sztucznej inteligencji, ale nie te, które wybrał. PayPal jest obecnie najjaśniejszym dowodem na przeciwną tezę oprogramowania Burry’ego.
Powiązane: Akcje Palantira w bitwie o miliardy emerytur

