Monday, April 27, 2026

Posiadanie silnej marki w świecie hałasu: to jak mieć jedyną czerwoną koszulkę na stadionie pełnym białych | Fortuna

Koniecznie przeczytaj

„Intel to miejsce, w którym umiera dobra reputacja” – powiedział kiedyś doświadczony inwestor z Doliny Krzemowej, Michael Marks. Założona w latach 60. XX wieku w Santa Clara w Kalifornii, była klasyczną historią produkcji technologii, od szmat do bogactwa, a następnie dryfowania: jej działalność technologiczna została zakwestionowana przez Nvidię, AMD i Arm. Sztuczna inteligencja wydawała się kolejną przeszkodą nie do pokonania dla firmy zbudowanej w czasach, gdy komputery osobiste były jeszcze dość fantazyjne.

W piątek akcje Intela osiągnęły najwyższy poziom w historii po ogłoszeniu „udanych” prognoz przychodów. Nowi klienci chipów AI, w tym Tesla, a szacunkowe przychody w czerwcu na poziomie 14,8 miliarda dolarów spowodowały wzrost ceny akcji spółki o 24%. W tym roku akcje spółki wzrosły już o 120%.

Rozwój sztucznej inteligencji znalazł kolejnego faworyta. Lip-Bu Tan, który został dyrektorem generalnym Intela w marcu 2025 r., nie podupada, ale kwitnie. Inwestorzy są wdzięczni.

Greg Ernst jest dyrektorem ds. przychodów firmy Intel. W zeszłym miesiącu rozmawiając z Fortune na Mobile World Congress w Barcelonie, powiedział, że wdrożona wówczas strategia teraz działa, pomimo początkowego sceptycyzmu ze strony niektórych inwestorów (Tan dał jasno do zrozumienia, zakładając, że Intel stoi przed trudnymi wyzwaniami).

„Nagle zapotrzebowanie na procesory gwałtownie wzrosło, ponieważ wszystkie te modele muszą się ze sobą komunikować. A w czym procesor jest naprawdę dobry? Dobrze radzi sobie z organizowaniem i zarządzaniem komunikacją oraz śledzeniem danych przesyłanych tam i z powrotem między tymi modelami”. Popyt jest tak duży, że podaż z trudem nadąża.

Zwiększanie możliwości rynkowych to druga część strategii: głębokie partnerstwo.

„Zdecydowaliśmy, że nawiążemy głębokie partnerstwa, a następnie będziemy mieć możliwość emisji akcji” – powiedział Ernst. „Jak możesz sobie wyobrazić, dla spółki może to oznaczać wszystko, ponieważ emisja nowych akcji osłabia istniejących akcjonariuszy. Jednak nasza teza była następująca: jeśli istnieje prawdziwe partnerstwo techniczne, inwestorzy byliby nim zainspirowani i natychmiast dostrzegli wartość”.

„Mieliśmy więc krótką listę. Softbank był jednym z nich. Nvidia była jednym z nich. Rząd USA w tamtym czasie nie miał takiego planu; wkrótce potem został on zrealizowany”.

Ostatnia część odpowiedzi Ernsta kryje w sobie kontrowersje. Donald Trump początkowo żądał rezygnacji Tana ze względu na jego wczesne powiązania z chińskim przemysłem półprzewodników (inwestorem był Malezyjski Tan). Następnie odbyło się spotkanie prezydenta Howarda Lutnicka, sekretarza handlu, z Tanem, po którym zawsze dobrowolnie Trump ogłosił, że Tan ma „niesamowitą historię”. W sierpniu ogłoszono, że rząd federalny nabędzie 10% udziałów w Intelu za 8,9 miliarda dolarów, a wycena wzrosła do 36 miliardów dolarów.

„Ich inwestycja była doskonała” – powiedział Ernst. „Zachowali się bardzo dyskretnie. Informujemy ich o naszych postępach. Kolejną rzeczą dla nas jest to, że mamy wielu wspaniałych klientów w Chinach. Dlatego też stale zachowujemy przejrzystość wobec firm w Chinach, chińskiego rządu i (o) znaczenia tej inwestycji w USA. Jesteśmy firmą amerykańską”.

Zapytałem, czy rząd USA wywierał jakąkolwiek presję, aby pozbył się swoich interesów w Chinach. – Nie, nie było żadnego.

W 2007 roku Intel odrzucił możliwość bycia głównym dostawcą chipów do nowego telefonu komórkowego, który miał wkrótce trafić na rynek. „Nie widziałem tego” – powiedział później dyrektor generalny Intela Paul Otellini. Intel mógł przegapić okazję, aby zostać partnerem technologicznym Apple dla iPhone’a. Tan nie chce popełnić tego samego błędu w przypadku agenta AI.

Website |  + posts
- Advertisement -spot_img
- Advertisement -spot_img

Najnowszy artykuł