Tuesday, April 28, 2026

„Ataki na obiekty nuklearne i inne niebezpieczne miejsca stały się rzeczywistością”: Ukraińcom grozi ryzyko w Czarnobylu po rosyjskiej inwazji | Fortuna

Koniecznie przeczytaj

Dwie eksplozje w elektrowni jądrowej w Czarnobylu miały miejsce w odstępie kilkudziesięciu lat, w środku nocy.

Pierwsza, o godzinie 1:23 w nocy 26 kwietnia 1986 r., rozprzestrzeniła chmurę śmiercionośnego promieniowania, która wzbudziła strach w całej Europie i wstrząsnęła podstawami Związku Radzieckiego. Niektórzy twierdzą, że doprowadziło to do jego ostatecznego upadku.

Drugi, 14 lutego 2025 r. o godzinie 1:59, został przez ukraińskich urzędników przypisany rosyjskiemu dronowi z wybuchową głowicą bojową. Choć nie było to tak katastrofalne, wzbudziło nowy niepokój w związku z inwazją Moskwy na sąsiada, uderzając w miejsce, które symbolizowało tyle cierpień Ukrainy.

„To, co kiedyś wydawało się nie do pomyślenia – ataki na obiekty nuklearne i inne niebezpieczne miejsca – stało się teraz rzeczywistością” – powiedział Oleh Solonenko, szef zmiany ds. bezpieczeństwa radiologicznego w Czarnobylu, co Ukraińcy tłumaczą jako „Czarnobyl”.

Dron uderzył w zewnętrzną warstwę tzw. New Safe Confinement Structure (NSC), masywnej konstrukcji w kształcie łuku o wartości 2,1 miliarda dolarów, która została ukończona w 2019 roku w celu zamknięcia oryginalnego, pospiesznie zbudowanego betonowego „sarkofagu”, aby zapobiec wyciekowi promieniowania z uszkodzonego reaktora nr 4 i jego śmiertelnych pozostałości. Moskwa zaprzeczyła, jakoby była celem elektrowni, twierdząc, że Kijów zorganizował atak.

Spowodowało to pożar konstrukcji, która jest wystarczająco wysoka, aby zakryć Statuę Wolności, ale jej nie przeniknęła, niszcząc obszar o niskim zanieczyszczeniu. Monitory nie wykryły żadnego wzrostu poziomu promieniowania poza łukiem i nikt nie odniósł obrażeń.

Mimo to Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej ostrzegła, że ​​uszkodzenia mogą znacznie skrócić 100-letnią żywotność łuku, zakłócając jego podstawową funkcję bezpieczeństwa.

Dla Klavdiii Omelchenko, która współpracuje z ponad 2200 inżynierami, naukowcami i innymi osobami w nieczynnej fabryce, ożywiło to wspomnienia okropnego wiosennego dnia 40 lat temu.

Całe życie w pobliżu Czarnobyla

Omelchenko był 19-letnim pracownikiem fabryki tekstyliów, który w 1986 roku spał w domu w Prypeci, gdzie mieszkała większość robotników w Czarnobylu. Podczas rutynowego testu nie usłyszał eksplozji w reaktorze nr 4.

Obudziła się, słysząc pogłoski o wypadku, ale zdała sobie sprawę z jego skali dopiero kilka tygodni później, po ewakuacji z małą torbą zawierającą dokumenty i kosmetyki. Jego dawny dom znajdował się teraz w „strefie wykluczenia” w Czarnobylu, obszarze o powierzchni 2600 kilometrów kwadratowych, który pozostaje niezamieszkany.

Władze radzieckie nie ujawniły od razu rozmiarów tak zwanej najgorszej katastrofy nuklearnej na świecie, która rzuciła chmurę promieniowania nad terenami dzisiejszej Ukrainy i Białorusi i wywołała alarm w całej Europie. Zaraz potem zginęło dziesiątki osób, a długoterminowa liczba ofiar śmiertelnych na skutek promieniowania nie jest znana.

Omelczenko nigdy nie znalazł innego domu i w 1993 roku wrócił do pracy w stołówce roślinnej. Ten powrót „nie był tak przerażający jak obecnie. Przynajmniej wtedy nie było zamachów bombowych” – dodał.

Dla niej inwazja na dużą skalę w 2022 r. i ubiegłoroczny atak dronów są bardziej przerażające niż promieniowanie.

Powiedziała, że ​​po wypadku w 1986 r. odczuwała bóle głowy, a później przeszła operację z powodu stanu przednowotworowego, ale w wieku 59 lat odrzuca ryzyko zakażenia.

„Wychowaliśmy się na tym” – powiedział. – Nie zwracamy już na to uwagi.

Przykrycie sarkofagu

Żółte żonkile kwitną obok wojennych fortyfikacji w elektrowni w Czarnobylu, gdy pracownicy ubrani w normalne ubrania, z odznakami i specjalnymi zezwoleniami przechodzą przez strefę zamkniętą.

Nie produkuje energii elektrycznej od 2000 r., kiedy zamknięto ostatni z czterech reaktorów. W ramach ogólnoświatowego wysiłku zbudowano ochronny NSC – historyczny projekt mający na celu ustabilizowanie miejsca i umożliwienie demontażu rozpadającego się sarkofagu z czasów sowieckich pokrywającego reaktor.

Jednak inwazja rosyjska wstrzymała ten projekt.

Liudmyla Kozak, inżynier, która pracuje w Czarnobylu od ponad dwudziestu lat, pełniła służbę, gdy wojska rosyjskie przejęły elektrownię w lutym 2022 r. Personel utrzymywał operacje pod zbrojnym nadzorem przez prawie trzy tygodnie, narażając personel na dawki promieniowania znacznie przekraczające normalne harmonogramy rotacji.

„Nie mieliśmy nadziei, że przeżyjemy, to było naprawdę przerażające” – powiedział.

Kozak powiedział, że pracownicy spali na podłodze i biurkach, a rosyjscy żołnierze okupowali kluczowe obszary. Dodał, że sprzęt został uszkodzony i skradziony. Żołnierze przejeżdżali także ciężkimi pojazdami po skażonych obszarach i kopali rowy, wzbijając w powietrze radioaktywny pył.

„W przypadku ataku drona będzie to znacznie bardziej skomplikowane” – powiedział Kozak.

MAEA stwierdziła, że ​​wskutek uszkodzeń łuk nie jest w stanie w pełni spełniać swoich podstawowych funkcji, czyli przechowywania materiałów radioaktywnych i umożliwienia bezpiecznego demontażu pozostałości reaktora. W przypadku pozostawienia bez naprawy konstrukcja stopniowo osłabnie, zwiększając ryzyko narażenia na promieniowanie Ukrainy i innych krajów.

Prace demontażowe wstrzymane

Serhii Bokov, który nadzoruje operacje NSC, powiedział, że 14 lutego 2025 r. pełnił służbę we wczesnych godzinach porannych, kiedy nad konstrukcją przetoczyła się tępa eksplozja drona.

On i jego koledzy wybiegli na zewnątrz, czując dym, ale początkowo nic nie zauważyli. Pobliski wojskowy punkt kontrolny potwierdził atak, a strażacy przybyli na miejsce około 40 minut później.

Wspinając się po konstrukcji, w końcu odkryli ogień płonący w zewnętrznej membranie. Węże zostały rozciągnięte w poprzek łuku, gdy załogi walczyły z płomieniami, które w dalszym ciągu pojawiały się na powierzchni. Całkowite ugaszenie pożaru trwało ponad dwa tygodnie.

„Nie było żadnego uczucia strachu, zupełnie żadnego. To był po prostu pożar, coś, co ćwiczyliśmy na ćwiczeniach, tyle że tym razem było to realne” – powiedział. „Szczerze mówiąc, nie sądziłem, że możemy stracić cały wątek”.

Uszkodzenia są załatane i ukryte od wewnątrz, natomiast na zewnątrz widoczna jest uszczelniona szczelina.

Każdej nocy Bokov przechodzi ponad kilometr (około 1100 jardów) przez obiekt, przez coś, co pracownicy nazywają „złotym korytarzem”, korytarzem wyłożonym żółtymi panelami chroniącymi ich przed promieniowaniem. Przejdź przez opuszczone sterownie, w tym reaktor nr 4.

Kiedy w 2019 r. ukończono budowę NSC, byłem dumny, że mogę być częścią czegoś niezwykłego, widzieć, jak rozwija się i nabiera kształtu, oraz być członkiem zespołu, który to wszystko kontynuował.

Jednak teraz konstrukcja nie jest już całkowicie uszczelniona. Choć nie ma bezpośredniego zagrożenia promieniowaniem, prace przy demontażu sarkofagu są wstrzymane; Bokov uważa, że ​​opóźnienie wynosi co najmniej dziesięć lat.

„Wszystko zależy od tego, jak szybko uda nam się to przywrócić, wrócić do normalnej pracy i przygotować się do wycofania z eksploatacji” – powiedział.

Bokov uważa, że ​​łuk będzie mógł jeszcze przez jakiś czas funkcjonować w obecnym stanie. Prawdziwym problemem jest jednak stabilność znajdującego się pod spodem sarkofagu i konieczność pilnego wznowienia jego demontażu.

Ołeh Solonenko, szef zmiany bezpieczeństwa radiologicznego w zakładzie, powiedział, że dron uszkodził zewnętrzną warstwę ochronną NSC, ale nie przebił jej całkowicie. Uszkodzenie nastąpiło na obszarze o niskim zanieczyszczeniu, bez wykrycia wzrostu promieniowania poza łukiem.

Mimo to incydent pokazał, jak wojna wywróciła do góry nogami założenia dotyczące bezpieczeństwa nuklearnego – dodał.

Bez pilnych napraw ryzyko zawalenia się sarkofagu znacznie wzrasta, ostrzega Greenpeace Ukraina w raporcie inżyniera Erica Schmiemana, który spędził lata w Czarnobylu i pomógł zaprojektować NSC.

„Trudno pojąć ogrom śmiercionośnych i niebezpiecznych warunków panujących wewnątrz sarkofagu” – powiedział. „Istnieją tony wysoce radioaktywnego paliwa, pyłu i odpadów nuklearnych. Obecnie konieczne jest znalezienie sposobu na przywrócenie kluczowych funkcji tego obiektu”.

___

Reporterzy AP Wasilisa Stiepanenko i Wołodymyr Jurczuk uczestniczyli w akcji w Kijowie.

Website |  + posts
- Advertisement -spot_img
- Advertisement -spot_img

Najnowszy artykuł