Sunday, April 5, 2026

Czy w 2026 roku warto kupować akcje wzrostowe czy wyceniane?

Koniecznie przeczytaj

Źródło obrazu: Getty Images

Nagłówek tego artykułu jest powszechny w dziennikarstwie finansowym i porównuje akcje spółek wartościowych z akcjami wzrostu. Ale czy jest to właściwe podejście inwestora? A jeśli tak, to jaki styl wybrać w przyszłym roku? Oto moje przemyślenia.

Wielki podział

Mówiąc najprościej, spółki wzrostowe to spółki, od których oczekuje się szybkiego wzrostu zysków. Inwestorzy płacą za przyszły potencjał wzrostu. Z drugiej strony akcje wartościowe to te, których notowania są poniżej tego, co wydaje się warte, i często są to dojrzałe spółki ze stałym przepływem środków pieniężnych, dywidendami i znacznie niższymi oczekiwaniami.

Debata pomiędzy wzrostem a wartością jest jedną z najstarszych w inwestowaniu. Dychotomia stylów jest popularna, ponieważ my, ludzie, uwielbiamy jasne kategorie (jasne kontra ciemne, dobre i złe, zwycięzca kontra przegrany). Nasze mózgi są zaprogramowane tak, aby upraszczać złożoność.

Czasami debata może również przybrać charakter plemienny (kolejny relikt naszej ewolucyjnej przeszłości). Krótko mówiąc, niektórzy zwolennicy obozu wzrostu uważają, że inwestorzy ceniący są nudni, podczas gdy puryści wartości postrzegają inwestowanie we wzrost jako niewiele więcej niż spekulacja (lub wręcz naiwność).

Zbyt uproszczone

Moim zdaniem podział jest zbyt uproszczony i brak trzymania się określonego stylu może prowadzić do znacznie lepszych ogólnych zysków.

Na przykład inwestowałem wyłącznie w akcje powszechnie określane jako akcje wzrostowe. Ale w 2021 r., kiedy tego typu akcje oszalały i notowania notowań były na absurdalnych poziomach, zacząłem poszerzać swoje horyzonty.

Od tego czasu niektóre z moich spółek osiągających najlepsze wyniki to spółki, które można uznać za „nudne” spółki z indeksu FTSE 100. Akcje takich firm jak Rolls-Royce, BAE Systems, Games Workshop i HSBC.

Aviva

Szczególnie miłą niespodzianką była spółka Aviva (LSE:AV.). Zanim zacząłem szukać informacji o ubezpieczycielu, byłem nastawiony niedźwiedzio, ponieważ firma od dawna walczyła o stworzenie trwałej wartości dla akcjonariuszy.

Patrząc wstecz, początkowo założyłem, że Aviva prawdopodobnie stanowi pułapkę wartości. Wkrótce jednak dostrzegłem firmę, która sprzedała swoje przynoszące niskie dochody zagraniczne przedsiębiorstwa i podwoiła działalność w obszarach słabo obciążonych aktywami na dochodowych rynkach podstawowych (Wielka Brytania, Irlandia i Kanada).

Jej rozległy, globalny zasięg faktycznie działał jak kotwica, a przy węższym zakresie działań pod silnym kierownictwem, moim zdaniem, Aviva była w zauważalnie lepszej kondycji niż kilka lat wcześniej.

Uważam, że bardzo niska wielokrotność zysków i bardzo wysoka stopa dywidendy są bardzo atrakcyjne. Dowody, które miałem przed oczami, wskazywały, że akcje te są silnym kandydatem do ożywienia, więc dodałem je do swojego portfela.

W tym roku Aviva zwróciła na razie 41%, nie licząc dywidend, co znacznie przewyższa indeks FTSE 100.

Czy warto przyjrzeć się akcjom Avivy? Myślę, że tak. Wycena jest dość niska i oczekuje się stopy dywidendy na poziomie 6,2%.

Ponadto przejęcie konkurencyjnej firmy Direct Line dodatkowo poszerza zasięg Avivy w obszarach mniej obciążonych aktywami (ubezpieczenia pojazdów, domów, zwierząt itp.). Oczywiście tego typu duże przejęcia mogą zwiększać ryzyko, ponieważ planowane synergie kosztowe mogą nigdy nie zostać zrealizowane.

Zarząd twierdzi jednak, że integracja przebiega dobrze, co przygotowuje połączoną grupę na silny przyszły wzrost.

Głupie wnioski na rok 2026

Wspominam o Avivie nie po to, żeby się przechwalać, ale żeby pokazać, że wymagające założenia (lub negatywne uprzedzenia) wokół firmy mogą się sprawdzić.

Zbliżając się do roku 2026, będę nadal poszukiwał możliwości tworzenia bogactwa wszędzie tam, gdzie pojawią się na giełdzie.

Website |  + posts
- Advertisement -spot_img
- Advertisement -spot_img

Najnowszy artykuł