Źródło obrazu: Getty Images
Jak dotąd w tym miesiącu indeks FTSE 100 osiągnął nowy rekord wszech czasów, przekraczając po raz pierwszy w swojej historii poziom 10 000 punktów. Czy to powinno włączyć dzwonki alarmowe? W końcu brytyjska gospodarka nie stoi w płomieniach, ale główny indeks akcji blue chipów notowany w Londynie kręci się pełną parą.
Nadal uważam, że zarówno indeks FTSE 100, jak i FTSE 250 ma potencjalnie dobrą wartość. W tym roku kupiłem już kilka akcji FTSE w ramach własnej inwestycji w osobistą emeryturę (SIPP); Oto dlaczego uważam, że ten rynek nadal może oferować kupującym możliwości.
Stosunkowo atrakcyjna wycena
Łatwo jest spojrzeć na to, jak dobrze radził sobie indeks FTSE 100 w ostatnich latach i powiązać go z potencjalnym przewartościowaniem. Jednak dobre (lub złe) zachowanie indeksu samo w sobie nie mówi o jego wycenie.
Dla mnie wycena sprowadza się do prostego pytania: czy dostaję coś za mniej, niż uważam, że jest to warte w dłuższej perspektywie, po uwzględnieniu kosztu unieruchomienia w tym pieniędzy. Jeśli tak, uważam to za atrakcyjne.
Indeks FTSE 100 jest tańszy niż jego amerykański odpowiednik. Myślę, że wiele akcji w Wielkiej Brytanii ma atrakcyjne wyceny w porównaniu z niektórymi akcjami w USA. Uważam jednak również, że wiele brytyjskich akcji ma atrakcyjne wyceny na podstawie obiektywnej podstawy, tj. w porównaniu z tym, co moim zdaniem są warte.
Patrząc długoterminowo
Częściowo odzwierciedla to moje długoterminowe podejście do inwestycji. Większość akcji rośnie i spada. Z biegiem czasu nawet dobre akcje mogą doświadczyć dużych skoków pomiędzy szczytami i dołkami.
To może wydawać się niepokojące. Patrzę jednak długoterminowo i skupiam się na tym, czy moim zdaniem akcje są warte więcej, niż sugeruje ich obecna cena. Dzięki temu mogę ignorować wiele krótkoterminowych zmian cen lub czasami wykorzystywać je na swoją korzyść do zakupu akcji, które moim zdaniem są wycenione na nieracjonalnie tanio.
Na przykład przez ostatni rok inwestowałem w indeks FTSE 250 Greggs Baker (LSE: GRG). Jak na razie inwestycja nie przyniosła dobrych efektów. Ceny większości akcji są niższe od ceny, jaką za nie zapłacono, co powoduje tak zwaną stratę papieru.
Istnieje pewna rekompensata dzięki wyższej stopie dywidendy niż FTSE 250, ale akcja cenowa nie jest obiecująca.
Dlaczego tak się stało? Wielu inwestorów nastawiło się bardziej negatywnie na Greggsa ze względu na ryzyko, takie jak nasycenie rynku i wpływ wyższych wynagrodzeń i kosztów ubezpieczenia społecznego na marże zysku.
Uważam, że zagrożenia te są realne i ciągłe. Ale widzę też wiele rzeczy, które lubię w firmie Greggs: sprawdzony model biznesowy, wyjątkowe pozycjonowanie marki na głównych ulicach, doskonałe korzyści skali i stała rentowność.
Mam nadzieję, że w dłuższej perspektywie jakość się poprawi.
Zrównoważona wizja
Innym powodem, dla którego nadal inwestuję w akcje FTSE, jest to, że dają mi one ekspozycję zarówno na gospodarkę brytyjską, jak i światową.
Wszystkie akcje są notowane w Londynie, ale spółki z indeksu FTSE 100 generują ponad połowę swoich zysków za granicą. To sprawdzone firmy, które działają w wielu obszarach światowej gospodarki.
Wierzę, że kontakt z tego typu biznesem może z biegiem czasu pomóc mi czerpać korzyści z globalnego wzrostu gospodarczego.

