Hollywood i Wall Street nauczyły się przewracać oczami, gdy dyrektor generalny Disneya Bob Iger mówi, że odchodzi. W ciągu lat, jakie upłynęły od objęcia stanowiska dyrektora generalnego w 2005 r., Iger czterokrotnie planował, a następnie przekładał przejście na emeryturę, zanim ostatecznie w 2020 r. przekazał stanowisko dyrektora generalnego dyrektorowi Parks Bobowi Chapekowi, a następnie wznowił je około trzy lata później. Czy to w końcu coś realnego?
Na to wygląda. Firma ogłosiła dzisiaj, że Iger wkrótce ustąpi ze stanowiska dyrektora generalnego Walta Disneya i przekaże tę rolę szefowi Disney Parks Joshowi D’Amaro podczas dorocznego spotkania firmy, które odbędzie się 18 marca. Tym razem nie ma żadnych „jeśli” ani „ale”.
No prawie żaden. Około 500 słów dzisiejszego ogłoszenia zawiera intrygujące stwierdzenie, że Iger „po przejściu (18 marca) będzie nadal pełnił funkcję starszego doradcy i członka zarządu Disneya aż do odejścia ze spółki 31 grudnia 2026 r.”.
„starszy doradca”? To nowy tytuł dla Igera i choć może wydawać się nieszkodliwy, wydaje się również zbędny. (Fortune nie była w stanie uzyskać szczegółowej definicji roli Disneya i doda ją, jeśli ją otrzyma).
Weterani Disneya wiedzą, że takie sformułowanie musi pojawić się nie bez powodu. Ostatnią rezygnacją Igera zszokował świat rozrywki i biznesu, w piątkowym popołudniowym komunikacie prasowym pod koniec lutego 2020 r., nagle i natychmiastowo ogłaszając awans Chapka na dyrektora generalnego ze skutkiem natychmiastowym. W mediach niemal wyłącznie skupiono się na Chapku jako nowym dyrektorze generalnym.
Kilka tygodni później pandemia Covid-19 dotarła do Stanów Zjednoczonych i zamknęła większość miejsc publicznych, w tym parki Disneya. Przychody firmy gwałtownie spadły; zyski z poprzedniego roku zamieniły się w straty; i cena akcji spadła. Biorąc pod uwagę, że firma zamknęła w styczniu swoje parki Disneyland w Szanghaju i Hongkongu, niektórzy, w tym ówczesny krytyk medialny „New York Timesa” Ben Smith, zastanawiali się głośno: „Czy pan Iger, ze swoimi głębokimi związkami z Chinami i swoim legendarnym momentem, widział, jak koronawirus ma wkrótce zdewastować jego globalne królestwo? Czy pojawił się w samą porę?” (Iger zapewnił Smitha, że „nie ma nic innego ani dziwnego, o czym można by spekulować”).
W każdym razie Iger nie zniknął z kierownictwa firmy. Wręcz przeciwnie: faktycznie pozostał na stanowisku dyrektora generalnego z nowym tytułem: dyrektor generalny. Może się to wydawać miłym tytułem honorowym dla lidera, który jest wypasany na pastwisko, ale w rzeczywistości jest to tytuł o wiele potężniejszy, używany czasami w świecie biznesu. Dyrektor generalny jest najwyższą władzą kierowniczą w firmie, przewyższającą nawet dyrektora generalnego. (Może to postawić obecnych dyrektorów generalnych w niewygodnej sytuacji, gdy są odpowiedzialni za sukces lub porażkę firmy bez pełnej kontroli nad jej strategią). Aby nie było żadnych wątpliwości co do tego, kto tak naprawdę jest szefem w Disneyu, w głębi komunikatu prasowego znajdowała się informacja, że Chapek będzie podlegał bezpośrednio Igerowi indywidualnie, a także radzie dyrektorów, której przewodniczy Iger.
„Kiedy jesteś dyrektorem generalnym, wszystko zależy od ciebie” – powiedział wówczas „Fortune” Charles Elson, ekspert ds. ładu korporacyjnego, który zasiadał w kilku zarządach. „To zmiana tytułu i niewiele znacząca. Nadal prowadzisz program. Kropka”.
Iger przez prawie dwa lata pozostawał poza centrum uwagi jako dyrektor generalny, aż w końcu całkowicie ustąpił ze stanowiska. Po raz pierwszy w swojej 27-letniej karierze w Disneyu nie był w żaden sposób związany z firmą. Następnie, po 11 miesiącach, zarząd bezceremonialnie zwolnił Chapka i przywrócił Igera na stanowisko dyrektora generalnego.
Co prowadzi nas do dnia dzisiejszego. Siedem miesięcy po powrocie Igera na stanowisko dyrektora generalnego w 2023 r. zarząd przedłużył jego kontrakt do końca 2026 r. Dzisiejsze ogłoszenie jest zgodne z umową.
Pojawia się również, podobnie jak w 2020 r., w czasie niepokojów społecznych i niepewności gospodarczej. W swojej branży Disney jest stosunkowo stabilny (zwłaszcza dział Experiences, na którego czele stoi D’Amaro), napotyka jednak presję na wielu frontach: osłabienie tradycyjnej ekonomiki telewizji i filmu w obliczu rozwoju generatywnej sztucznej inteligencji oraz gier strumieniowych, które dopiero niedawno stały się dochodowe; wstrząsnąć umowami branży medialnej i zawirowaniami regulacyjnymi; wzrost ceł w obliczu światowej wojny handlowej; oraz klimat międzynarodowy, w którym nastroje społeczne wobec Stanów Zjednoczonych stały się zauważalnie ostrożniejsze i bardziej konfrontacyjne.
Po ostatniej wyboistej fazie transformacji ta sukcesja – pod przewodnictwem prezesa Jamesa Gormana, byłego dyrektora generalnego Morgan Stanley – wydaje się podręcznikowym ćwiczeniem pozwalającym zrobić to dobrze. Może się to okazać tak; i oczywiście Iger pewnego dnia musi odejść. Nadal jednak pozostają wątpliwości co do roli „głównego doradcy”. Wszystko wskazuje na to, że Iger miał bliskie relacje z D’Amaro, protegowanym, który, jak zauważyło wielu, brzmi, a nawet ubiera się podobnie do jego mentora. Jednak odchodzący dyrektorzy generalni cały czas doradzają swoim następcom, bez konieczności zmiany tytułu. Dlaczego Iger go potrzebował? Co to znaczy?
Disney jest prawdopodobnie najlepszym gawędziarzem na świecie. Saga Igera może dać kolejny zwrot akcji.

