Źródło obrazu: Getty Images
Nawet gwałtownie rosnąca cena akcji Lloyds (LSE: LLOY) w pewnym momencie musiała wrócić na ziemię. I wczoraj (5 lutego) właśnie to zrobiła, spadając o 5,6%. Co się dzieje?
Bank FTSE 100 miał fantastyczną passę. Nawet po tym jednodniowym spadku jego akcje wzrosły w ciągu ostatniego roku o 70% i ponad 150% w ciągu dwóch lat. Ja sam świetnie się bawiłem, zwłaszcza biorąc pod uwagę reinwestycję dywidend. Wiedziałem, że to nie będzie trwało wiecznie, ale wczorajszy spadek i tak mnie zaskoczył.
Wydaje się, że przyczyną jest decyzja Banku Anglii o utrzymaniu stóp bazowych na poziomie 3,75%. To brzmi jak mało prawdopodobny katalizator. Przecież stawki nie uległy zmianie. Jednak głosowanie było blisko, a w komisji polityki pieniężnej głosy podzielone 5 do 4. Co ważniejsze, gubernator Andrew Bailey stwierdził, że dowody przemawiające za przyszłą obniżką „rosną”.
Wszystkie banki FTSE 100 spadają
Jeszcze gorzej wypadła Grupa NatWest, która również koncentruje się na Wielkiej Brytanii, spadając wczoraj o 6,02%. Barclays i HSBC Holdings, ze względu na większą ekspozycję międzynarodową, spadły odpowiednio o 3,48% i 2,29%. Niższe stopy procentowe pozostają jednak problemem w całym sektorze.
Halifax poinformował dziś o skromnym 1% wzroście cen domów w ciągu ostatnich 12 miesięcy i ostrzegł, że przystępność cenowa pozostaje wyzwaniem dla wielu nabywców. Chociaż obniżki oprocentowania kredytów hipotecznych powinny pomóc, może to nie wystarczyć, aby zrównoważyć presję na marże.
Obniżono docelowy poziom akcji
Prawdopodobnie nie pomogło to, że Shore Capital we wtorek obniżył rekomendację Lloyds z Trzymaj do Sprzedaj, argumentując, że dzięki dobrym wynikom akcje spółki są w pełni wycenione. Broker podniósł cenę docelową z 84 pensów do 91 pensów, ale nadal pozostaje ona poniżej obecnych 106 pensów.
Ostrzegł również, że Lloyds może mieć trudności z utrzymaniem zwrotu z materialnego kapitału w dłuższej perspektywie, powołując się na presję konkurencyjną i ryzyko dodatkowych podatków od nieoczekiwanych zysków, jeśli niedawne „nadnormalne” zyski będą się utrzymywać. Duże banki uniknęły dodatkowego obciążenia w listopadowym budżecie, ale zagrożenie nie zniknęło.
Pomimo wahań notowania Lloyds kształtują się mniej więcej na tym samym poziomie co tydzień temu. Przy stosunku ceny do zarobków na poziomie 15,1 nie jest to ani drogie, ani okazyjne. Rentowność spadła do 3,43%, ale ponieważ zarząd niedawno podniósł zaliczkę na dywidendę o 15%, możemy spodziewać się, że z czasem będzie ona rosnąć.
Nie ma mowy, żeby to się sprzedało. Planuję trzymać Lloyds przez dziesięciolecia i ponownie inwestować każdą dywidendę, aby kapitalizacja mogła wykonać swoje zadanie. Ale po rozgrzaniu się do czerwoności spodziewam się, że zapasy ostygną. Nowi inwestorzy mogą chcieć poczekać na spadek i rozważać kupno wyłącznie w perspektywie długoterminowej. Być może ostatnie ekstremalne zamieszanie już się skończyło.

