
Źródło obrazu: Getty Images
Wraz z nadejściem roku 2025 istniał uzasadniony powód do niepokoju w związku z tym, co może stać się z rynkiem akcji.
Z pewnością w tym roku zaobserwowaliśmy pewne wyboje, w tym kwietniową korektę na giełdzie w następstwie nieoczekiwanych zmian w amerykańskiej polityce taryfowej.
Jednak jak dotąd w 2025 r. giełda notowała solidne wyniki.
Indeks FTSE 100 wielokrotnie osiągał nowe maksima wszechczasów. Do tej pory w tym roku wzrosła o 17%.
W Stanach Zjednoczonych indeks S&P 500 wzrósł o tę samą kwotę i w zeszłym tygodniu pobił swój rekord wszechczasów.
Czy ta dynamika może utrzymać się do roku 2026?
Niepewny rachunek
Myślę, że da się to zrobić. Czas jednak pokaże, czy tak się stanie.
Może się wydawać, że siedzę na płocie. Myślę jednak, że istnieją uzasadnione argumenty po obu stronach tej bariery.
Pomysł wyższych zarobków może mieć sens, biorąc pod uwagę to, co zaobserwowaliśmy w tym roku: dobre wyniki na giełdzie, nawet w kontekście dość skromnych ogólnych wyników gospodarczych.
Moim zdaniem, jeśli kluczowe gospodarki, takie jak Stany Zjednoczone, powrócą do silnego wzrostu w 2026 r., może to dać dalszy impuls rynkowi akcji.
Jednak z perspektywy do połowy pustej szklanki być może dobre wyniki giełdy w tym roku, którym nie towarzyszą równie dobre wyniki gospodarcze, mogą oznaczać, że wycenę rynku coraz trudniej uzasadnić.
Do tego dochodzi ryzyko, że ogromny boom związany ze sztuczną inteligencją, jaki zaobserwowaliśmy w tym roku na niektórych wiodących akcjach, będzie po prostu nie do utrzymania.
Wyszukiwanie indywidualnych okazji
Czas pokaże.
W pewnym stopniu to, co dzieje się na szerszym rynku, nie jest dla mnie krytyczne, ponieważ nie inwestuję w rynek jako całość.
Zamiast, powiedzmy, lokować pieniądze w funduszu śledzącym indeksy, wolę podejście oparte na posiadaniu odpowiednio zdywersyfikowanego portfela poszczególnych akcji.
Dlaczego podoba mi się takie podejście do kupowania pojedynczych akcji?
Kupowanie pojedynczych akcji pozwala mi odfiltrować akcje, które uważam za złe, a które mogłyby mieć negatywny wpływ na wyniki całego rynku.
Zamiast tego mogę skupić się na sytuacjach, w których widzę rozdźwięk pomiędzy tym, co uważam za genialny biznes, a tym, jak obecnie wycenia go giełda.
Spadek o 47%, ale podoba mi się to!
Przykładowo, spółką, którą wielokrotnie kupowałem w tym roku, jest Lululemon Athletica (NASDAQ: LULU).
Kiedy akcje rosną z powodu odejścia szefa, jest to zazwyczaj oznaka frustracji (i ulgi) akcjonariuszy! Jednak nawet po tym skoku cena akcji Lululemona jest nadal o 47% niższa niż na początku roku.
Odzwierciedla to słabnącą sprzedaż na kluczowym dla firmy rynku północnoamerykańskim. Rosnąca konkurencja ze strony rywali, takich jak Alo, oraz groźba spadku dochodów rozporządzalnych oznaczają, że drogi producent kostiumów do jogi musi jak najszybciej poprawić swoje wyniki w Ameryce Północnej.
Jednak jej globalna działalność szybko się rozwija i ma o wiele więcej możliwości rozwoju. Marka Lululemon pozostaje silna i daje firmie dużą siłę cenową.
Z perspektywy długoterminowej obecną wycenę giełdową spółki postrzegam jako potencjalną okazję.


