
Źródło obrazu: Getty Images
Wracając do początku roku, panowała duża niepewność co do tego, jak zachowają się amerykańskie giełdy w 2025 r. Jednak jak dotąd w tym roku indeks S&P 500 wzrósł o 17%.
Nawiasem mówiąc, jest to taki sam wzrost, jaki jak dotąd zaobserwowaliśmy po tej stronie stawu w przypadku indeksu FTSE 100 w tym roku. Dlatego też indeks głównych brytyjskich akcji był na początku roku wyceniany niżej niż jego amerykański odpowiednik i tak pozostaje.
Wyniki tegorocznego indeksu S&P 500 są imponujące, szczególnie biorąc pod uwagę kontekst. Jesteśmy świadkami utrzymującej się niepewności geopolitycznej, znaczących i nieprzewidywalnych zmian w amerykańskiej polityce handlowej oraz rosnących oznak osłabienia popytu konsumenckiego w amerykańskiej gospodarce.
Jednak indeks S&P 500 w dalszym ciągu radzi sobie nieźle. W ostatnich dniach kurs był coraz bliżej ustanowienia nowego rekordu wszechczasów.
Czy zatem warto inwestować, na przykład wpłacając trochę pieniędzy do funduszu śledzącego S&P 500?
Zaczynam się stresować niektórymi recenzjami.
Nie planuję tego.
Jest tego kilka powodów. Jednym z nich jest moja ogólna preferencja inwestowania w starannie wybrane, pojedyncze akcje, a nie w fundusze monitorujące.
Kolejnym czynnikiem są moje obawy dotyczące wyceny wielu głównych amerykańskich akcji. Dla mnie niektóre z nich wydają się nieracjonalnie wysokie. Nie oznacza to, że nie będą nadal rosły. W 2026 r. indeks może nadal rosnąć, jeśli nastroje inwestorów pozostaną pozytywne, tak jak miało to miejsce w ostatnim czasie.
Jednak zawsze denerwuję się zakupem akcji, jeśli uważam, że ich obecna wycena wydaje się zbyt wysoka, aby to uzasadniać.
Nvidia sprzedaje np. za 45-krotność zarobków. Podoba mi się sprawdzony model biznesowy firmy i jej ogromna rentowność, ale wycena ta wydaje mi się wysoka, biorąc pod uwagę ryzyko, takie jak spowolnienie wydatków na centra danych AI w pewnym momencie w przyszłości.
Jednak przynajmniej tę ocenę jestem w stanie zrozumieć, nawet jeśli wykracza ona poza moją strefę komfortu.
Dla kontrastu Palantir ma wskaźnik P/E na poziomie 733. To nie bzdura, ale firma o kapitalizacji rynkowej na poziomie 424 miliardów dolarów.
Nawet Carvana, która w zasadzie jest dealerem samochodów używanych (i pożyczkodawcą), ma kapitalizację rynkową na poziomie 87 miliardów dolarów i wskaźnik P/E na poziomie 91.
W pogoni za okazjami
Czy te wyceny oznaczają, że straciłem zainteresowanie S&P 500?
Wcale nie, wciąż szukam w nim indywidualnych okazji.
Na przykład jedną z akcji S&P 500, która miała jak dotąd słaby rok 2025, jest Lululemon Athletica (NASDAQ:LULU).
Od początku roku cena akcji sprzedawcy jogi spadła o 52%. To musi być bolesne nawet dla osób wyćwiczonych w elastyczności i spokojnym umyśle!
Moją reakcją na spadek cen była akumulacja akcji.
Problemy Lululemona odzwierciedlają niektóre z szerszych wyzwań, o których wspomniałem powyżej.
Taryfy zmniejszyły jego rentowność. Na kluczowym rynku amerykańskim firmy odnotowano spadek popytu. Kupujący zwracający uwagę na cenę porównali wolno zmieniający się podstawowy asortyment firmy z produktami konkurencji, takimi jak Alo, i niektórzy uznali, że jest on niewystarczający.
Jednak firma Lululemon dostrzegła to wyzwanie w Stanach Zjednoczonych i aktywnie mu sprostać. Jednocześnie utrzymuje silną markę i dużą liczbę fanów.
Na arenie międzynarodowej firma nadal dobrze się rozwija, a sprzedaż poza Stanami Zjednoczonymi postrzegam jako ogromną szansę na dalszy wzrost.


