Źródło obrazu: Getty Images
S&P 500 to najpopularniejszy indeks giełdowy na świecie. Śledzenie funduszy reprezentujących 500 największych spółek największej gospodarki świata oraz śledzenie głównego amerykańskiego indeksu referencyjnego to podstawowe inwestycje w portfelach wielu brytyjskich inwestorów.
W ciągu ośmiu z ostatnich 10 lat indeks S&P 500 przynosił dodatnią stopę zwrotu. Ubiegły rok był kolejnym sukcesem, pomimo ceł wprowadzonych przez prezydenta Trumpa i globalnych konfliktów. Ale czy amerykańskie akcje są przygotowane na spadek w 2026 r.? Oto moja opinia.
Znaki ostrzegawcze
Co roku dziesiątki analityków i komentatorów przepowiadają rychły krach na giełdzie. Podobnie wielu kontrpesymistów przedstawia optymistyczne prognozy wspaniałych zysków. Prawda jest taka, że nikt nie wie na pewno, co się stanie.
Możemy jednak porównać to, gdzie jesteśmy dzisiaj, z wcześniejszymi okresami w historii i wyciągnąć na tej podstawie wnioski. Niepokojące jest to, że wraz z wejściem w nowy rok dla akcji spółek S&P 500 pojawiają się pewne sygnały ostrzegawcze.
Jednym z nich jest stosunek ceny do zysku (P/E) Shillera. Ten wskaźnik wyceny dzieli aktualną cenę indeksu S&P 500 przez średnią zysków skorygowanych o inflację z ostatnich 10 lat.
Obecnie wynosi 40,74. Dla porównania, jest to drugi najwyższy poziom w historii, ustępując jedynie bańce internetowej. Wiele osób obawia się, że na dzisiejszej giełdzie narasta bańka oparta na sztucznej inteligencji (AI). Kiedy bańki pękają, późniejsze załamanie może być druzgocące.
Wydatki kapitałowe spółek z S&P 500 na sztuczną inteligencję wyniosły w 2025 roku około 400 miliardów dolarów. Szacunki na ten rok przekraczają 500 miliardów dolarów. Jeśli nastroje się zmienią, rok 2026 może być bardzo bolesny dla amerykańskich inwestorów giełdowych.
Powody do optymizmu
Kuszące jest porównanie z końcem lat 90., ale pomiędzy S&P 500 wtedy i obecnie istnieją zasadnicze różnice. W erze dot-comów wiele spółek z branży technologicznej nie odnotowało dobrych zysków i przepływów pieniężnych. Gwałtowne wzrosty cen akcji były często napędzane szaleństwem spekulacyjnym.
Dzisiejsze spółki technologiczne o dużej kapitalizacji są prawdopodobnie w znacznie lepszej kondycji. Są to wysoce dochodowe firmy o solidnych podstawach w oparciu o różne wskaźniki.
Potencjał sztucznej inteligencji może powodować wzrost cen akcji, ale konkretne zyski mogą uzasadniać entuzjazm. Ci, którzy spodziewają się w tym roku spadku S&P 500, mogą równie dobrze przekonać się, że ich obawy są bezpodstawne.
Niedoceniana akcja Magnificent 7
Całkowity upadek jest możliwy, ale jestem zbyt optymistyczny. W końcu wielki Benjamin Graham powiedział: „Aby być inwestorem, musisz wierzyć w lepsze jutro”.
Ale mam też świadomość przeszacowania. Dlatego ostatnio zainwestowałem w Meta Platforms (NASDAQ:META), właściciela Facebooka, Instagrama i WhatsApp.
Z wielokrotnością P/E forward na poziomie około 22,2, Meta jest najtańszym z klubu Magnificent 7 pod tym względem. Myślę, że w tym roku akcje mogą zabłysnąć, o ile cały rynek nie ulegnie załamaniu.
Zyski za trzeci kwartał były imponujące: przychody wzrosły o 26% do 51 miliardów dolarów, a dzienna liczba użytkowników wzrosła o 8% do 3,54 miliarda dolarów. Precyzyjnie ukierunkowana reklama pozostaje dla firmy maszynką do zarabiania pieniędzy, a jej fosy w świecie mediów społecznościowych nie można lekceważyć.
Regulacje stanowią coraz większe ryzyko dla firmy. Australijski zakaz korzystania z mediów społecznościowych dla osób poniżej 16 roku życia może zainspirować inne kraje do pójścia w ich ślady, co może zaszkodzić cenie akcji Meta.
Uważam jednak, że Mark Zuckerberg jest jednym z najbardziej utalentowanych i konkurencyjnych dyrektorów generalnych na S&P 500. Przy obecnej cenie Meta może osiągać lepsze wyniki w dłuższej perspektywie.

