Monday, April 20, 2026

Gospodarz Dirty Jobs, Mike Rowe, przekaże 10 milionów dolarów na zachęcenie pokolenia Z do handlu i twierdzi, że luka w umiejętnościach nigdy nie była większa | Fortuna

Koniecznie przeczytaj

Wszystko to widział gospodarz programu telewizyjnego Mike Rowe na planie „Dirty Jobs”. Reality serial Discovery Channel zabrał widzów w świat najbardziej wyczerpujących i wymagających fizycznie ról biznesowych. Zbadano codzienne czynności inspektorów kanalizacji, brudną, ale niezbędną pracę techników szamb oraz ponure warunki panujące w niestandardowych zakładach przetwórstwa mięsnego.

Mniej więcej w czasie, gdy był gospodarzem programu, Rowe założył Fundację mikeroweWORKS, organizację, której celem jest ponowne podkreślanie wartości zawodów wykwalifikowanych jako alternatywy dla tradycyjnego czteroletniego stopnia naukowego. Za pośrednictwem fundacji przyznaje stypendia osobom realizującym karierę w branży.

W tym roku Rowe podwaja wysokość nagrody z ubiegłego roku do 10 milionów dolarów, ponieważ, jak stwierdził, zainteresowanie programem jest większe niż kiedykolwiek. 64-latek powiedział, że od czasu założenia fundacji w 2008 r. otrzymał 10 razy więcej wniosków niż zwykle. Mimo to Rowe stwierdził, że zmiana postrzegania ról biznesowych w kraju będzie wymagała ogromnego wysiłku, zwłaszcza teraz, gdy sztuczna inteligencja stawia na głowie prace administracyjne.

„Mówisz o zawróceniu tankowca” – Rowe powiedział Fortune. „Zanim luka w umiejętnościach stała się tak duża, jak obecnie, zajęło pokolenie lub więcej. A naprawienie tego zajmie trochę czasu”.

W czerwcu 1979 r. zatrudnienie w przemyśle osiągnęło najwyższy w historii poziom 19,6 miliona stanowisk pracy. Ale od tego czasu kultura amerykańska odwróciła się od handlu. Wzrost liczby pracowników umysłowych sprawił, że zdobycie dyplomu wyższej uczelni stało się oczekiwaną ścieżką, a umowy o offshoringu i wolnym handlu na przełomie wieków tylko przyspieszyły tę zmianę, powodując coraz większe ograniczenie funkcji biznesowych.

Ale sytuacja powoli się odwraca. Niektórzy pracownicy wybierają zawód zamiast studiów, ponieważ liderzy biznesu alarmują o rosnącym niedoborze wykwalifikowanej siły roboczej. Na przykład dyrektor generalny Lowe, Marvin Ellison, powiedział niedawno „Fortune”, że działalność operacyjna może być jedną z najcenniejszych inwestycji w kraju. „W świecie, w którym wraz z przyspieszeniem rozwoju sztucznej inteligencji będą coraz bardziej zdominowane zawody administracyjne i analityczne, wierzymy, że inicjatywa dotycząca rzemiosła wykwalifikowanych będzie w najbliższej przyszłości jeszcze ważniejsza” – powiedział.

Obecnie wielu członków pokolenia Z ponownie rozważa propozycję wartości, jaką są czteroletnie studia. Automatyzacja sztucznej inteligencji i presja ekonomiczna, taka jak inflacja i cła, wywołały prawdziwą burzę, podczas której młodzi pracownicy mają trudności ze znalezieniem punktu wejścia na rynek pracy. Według danych Banku Rezerw Federalnych w Nowym Jorku stopa bezrobocia wśród niedawnych absolwentów szkół wyższych jest obecnie wyższa niż stopa bezrobocia wśród wszystkich pracowników. Zadłużenie studentów również narosło do niebotycznej kwoty 1,83 biliona dolarów, co stanowi koszt, który w przypadku wielu absolwentów utrudnia wydatki konsumenckie i opóźnia posiadanie domu. Dla Rowe’a odpowiedź jest oczywista. Obecnie w Stanach Zjednoczonych jest 6,9 miliona nieobsadzonych stanowisk, z których wiele znajduje się w sektorze przemysłowym.

„Zdecydowana większość nie wymaga czteroletniego dyplomu. Wymagają szkolenia”.

Sztuczna inteligencja napędza pokolenie Z do prowadzenia działalności gospodarczej. Ale czy to wystarczy, aby naprawić rynek pracy?

Choć Rowe obstawia, że ​​giełdy rozwiążą problem pokolenia Z na rynku pracy, jego rozwiązanie może nie obejmować pełnego obrazu. Według Bureau of Labor Statistics na każde wolne miejsce pracy w lutym przypadało około 1,1 bezrobotnego, co sugeruje, że osób poszukujących pracy jest nieco więcej, niż jest dostępnych. Od czasu pandemii liczba ta stale rośnie. Jednak nadal jest to znacznie poniżej liczb odnotowanych po Wielkiej Recesji.

Mimo to sztuczna inteligencja motywuje ucieczkę do handlu na dwóch frontach. Z jednej strony technologia grozi zakłóceniem pracy opartej na wiedzy. Niedawne badanie Anthropic wykazało, że obecne modele sztucznej inteligencji już teoretycznie są w stanie wykonywać większość zadań związanych z funkcjami inżynieryjnymi, biznesowymi, finansowymi, prawnymi i zarządczymi. Z drugiej strony budowa infrastruktury sztucznej inteligencji o wartości prawie 700 miliardów dolarów stworzyła ogromny popyt na wykwalifikowanych pracowników. Niektóre prognozy wskazują, że w ciągu następnej dekady niedobór elektryków może sięgnąć 300 000 pracowników.

„Ogólnie rzecz biorąc, notatka dotarła do pokolenia Z” – powiedział Rowe. „Mają inny pogląd na uniwersytet”.

To nie tylko Rowe; Ten alarmujący niedobór skłania inne firmy do inwestowania w zawody wykwalifikowanych. Lowe’s inwestuje 250 milionów dolarów w szkolenie hydraulików, stolarzy i elektryków. BlackRock wspiera również tę działalność, inwestując 100 milionów dolarów.

Oczywiście, choć bezrobocie wśród niedawnych absolwentów rośnie, ogólne bezrobocie pozostaje stosunkowo niskie. Pracodawcy odnotowali w marcu 178 tys. nowych miejsc pracy, lepiej niż oczekiwano, a stopa bezrobocia spadła do 4,4%.

Oczywiście wiele zawodów, w których pomaga fundacja Rowe’a, nie zajmuje się brudnymi rolami przedstawionymi w Dirty Jobs. Wielu zostaje spawaczami, elektrykami i mechanikami. Choć jego fundacja istnieje już od prawie dwudziestu lat, stwierdził, że dopiero teraz rosnące zadłużenie studentów i rosnąca luka w kwalifikacjach sprawiły, że krajowe nagłówki wreszcie spełniły swoją misję.

„Ta podstawa stała się istotna” – powiedział. „Minęło dużo czasu. Nie mam zamiaru przejechać zwycięskiego okrążenia, ale to bardzo dziwne, surrealistyczne i w pewnym sensie satysfakcjonujące, gdy tak wiele osób o tym mówi”.

Website |  + posts
- Advertisement -spot_img
- Advertisement -spot_img

Najnowszy artykuł