
Catherine O’Hara nigdy nie bała się zrobić czegoś wielkiego. Dziki akcent jak Moira Rose w „Schitt’s Creek”. Opętany taniec Delii Deetz do utworu „Day-O (The Banana Boat Song)” w „Soku z żuka”. Sposób, w jaki krzyczał „KEVIN!” w dwóch „Kevin sam w domu” jako Kate McCallister.
Ale nie tylko odwaga uczyniła ją jedną z wielkich, a jej postacie zapadły w pamięć: niezależnie od tego, jak absurdalna, absurdalna, a nawet banalna była ta strona, pod tą głupotą zawsze biło serce i przeświecało współczucie. Tak, nawet jak Cookie Fleck ze wszystkimi swoimi byłymi chłopakami w „Best in Show”.
Kevin Nealon ujął to prosto: „Zmieniła sposób, w jaki wielu z nas rozumie komedię i człowieczeństwo”.
Dzięki wrodzonemu zrozumieniu swojego rzemiosła, niechęci do popadania w nostalgię i niesamowitej zdolności do wymyślania siebie na nowo przy każdym projekcie, jej bohaterowie wywarli wpływ na wiele pokoleń fanów filmu, telewizji i komedii. Zanim zmarła w wieku 71 lat, wciąż tworzyła nowe możliwości jako wyrzucona dyrektor studia Patty Leigh w „The Studio”. A wszystko to robiła z wdziękiem i pokorą, niczym diva tylko wtedy, gdy wymagała tego rola i kostiumy.
Jak napisała w piątek na Instagramie inna Kanadyjka Sarah Polley, z którą występowała w „The Studio”: „Była najmilsza i najbardziej elegancka. Jak mogła być jednocześnie najzabawniejszą osobą na świecie?”
Tylko osiem lat młodszy od innej pionierki komedii, Gildy Radner, dla której był dublerem w „Drugim mieście” w Toronto, O’Hara nie był oczywistym kandydatem na gwiazdę jako drugi najmłodszy z siedmiorga dzieci w katolickiej rodzinie zdecydowanie nie związanej z showbiznesem. Ale uwielbiał komedie, w szkole średniej miał obsesję na punkcie „Monty Pythona” i pewnego razu próbował nawet spotkać się z nimi na lotnisku, gdy dowiedział się, że przylatują samolotem. A kiedy jej brat zaczął spotykać się z Radnerem, poszła tą drogą aż do etapu improwizacji.
Jednak jej pierwsza praca nie była na scenie, ale jako kelnerka, gdzie chłonęła wszystko, co tylko mogła. Choć po pierwszym przesłuchaniu odrzucono ją, nie zniechęciła się; Dołączyła do firmy w 1974 r. W 1976 r. odegrała kluczową rolę w przejściu obsady do telewizji w „SCTV”, gdzie grała oryginalne postacie i wcielała się w znane osobistości tamtych czasów, w tym Meryl Streep, z którą później grała u jej boku.
„Moją podstawą było udawanie szaleńca podczas improwizacji” – O’Hara powiedziała The New Yorker w 2019 roku. „Nie musiałeś usprawiedliwiać niczego, co wyszło z twoich ust. To nie musiało mieć sensu”.
Kiedy serial zakończył się w 1984 roku, zapragnęła czegoś więcej, czegoś głębszego i zaczęła czytać scenariusze filmowe. Niektórzy utożsamiali jego żądania (w tym wycofanie się z „Saturday Night Live”) z pewnym brakiem ambicji. Dla niej oznaczało to nadzieję na właściwą rzecz. Choć jej debiut filmowy nie był pomyślny (w słabo ocenianym kanadyjskim thrillerze „Double Negative” u boku Johna Candy’ego i Eugene’a Levy’ego z „SCTV”), szybko odnalazła się w pracy z takimi artystami jak Martin Scorsese w „After Hours” i Mike Nichols w „Zgaga”, gdzie zagrała plotkarskiego przyjaciela Streepa i Jacka Nicholsona, dziennikarza z Beltway.
„Musisz spróbować zrobić z tej osoby prawdziwą osobę” – powiedział w wywiadzie dla CNN w 1986 roku. „Kiedy przeczytałem to po raz pierwszy, pomyślałem: «Ta kobieta po prostu plotkuje». Ale potem zacząłem postrzegać ją jako istotę ludzką, taką jak ja”.
To pasja, która dobrze jej służyła podczas jej kariery w Hollywood pod koniec lat 80. i na początku 90. Możesz obejrzeć „Kevin sam w domu”, aby zobaczyć te wybryki, ale O’Hara wzbudziła w niej emocje i uziemienie, gdy matka po prostu próbowała wrócić do syna. Był humor, to prawda (pamiętacie fałszywego Rolexa?), ale chwilę później pojawiły się łzy. Nawet z Delią Deetz można było się utożsamić, rzucając mężowi miażdżące spojrzenie na jego głuchą sugestię, że może teraz ugotować porządny posiłek w ich nowym podmiejskim więzieniu.
Była zadziorna w strojach z epoki jako szwagierka Wyatta Earpa, słodko szalona jako przygnębiona i przytłoczona matka Colina Hanksa w „Orange County” i szalenie szalona jako siostra Marty’ego Funkhousera Bam Bam w „Pohamuj entuzjazm”.
Z jego punktu widzenia nic nie było tak wielkie jak „Schitt’s Creek”, nieprawdopodobne zjawisko kulturowe, które sprawiło, że wszyscy nagle zaczęli wymawiać dziecko jako „bébé” (i nie było to spowodowane nagłym wzrostem popularności języka francuskiego w Duolingo). Niewielu aktorów potrafi stworzyć własny język i rytm, tak jak O’Hara zrobił to z Moirą Rose.
Ten charakterystyczny i niezastąpiony akcent, jak powiedział „Rolling Stone” w 2020 roku, był swego rodzaju „obroną kreatywności”. Inspiracją były dla niego poznane przez lata kobiety, które z niepewności i dumy kreują nowe osobowości. Jeśli chodzi o wygląd, punktem wyjścia była towarzyska Daphne Guinness.
„Myślę, że Kanadyjczycy mają poczucie humoru nie tylko wobec innych, ale także wobec siebie, co moim zdaniem jest najlepszym i najzdrowszym poczuciem humoru, jakie można mieć” – powiedział w tym samym wywiadzie dla Rolling Stone. „Jest z tego korzyść, ale wiąże się to ze współczuciem i miłością”.
Pomyśl tylko o Mitchu z Levy i Mickeyu z O’Hary w „A Mighty Wind” Christophera Guesta śpiewających tę drwiącą ludową piosenkę „A Kiss at the End of the Rainbow” z jej słodkimi linijkami. To śmieszne. To zabawne. I może sprawić, że ty też będziesz trochę płakać.


