Często jestem proszony o radę, jak poprowadzić udane spotkania rodzinne. Pytania często dotyczą logistyki: wyboru właściwej lokalizacji; wybrać odpowiednich asystentów; ustrukturyzować najskuteczniejszy program; i znajdź najlepszy czas. Chociaż są to wszystkie ważne kwestie, nie jest zaskakujące, że konsultacje często ignorują element krytyczny i stanowiący największe wyzwanie: sposób prowadzenia samej rozmowy.
Wiesz, jaka jest rodzina: nawet najbardziej troskliwi z nas mogą powiedzieć rzeczy, których później żałujemy, lub usłyszeć rzeczy, które ranią głębiej, niż powinny.
W rodzinach najtrudniejsze rozmowy często nie dotyczą tego, co się mówi; dotyczą raczej warstw, które istnieją za i pod tym, co zostało powiedziane: niewypowiedzianych oczekiwań, starych rozczarowań, niezaleczonych emocji, uraz, które wrzały i fermentowały przez dziesięciolecia. Czasami, jeśli mamy szczęście, za frustracją kryje się ukryte uczucie. Krótko mówiąc, jak napisał Faulkner w Requiem dla zakonnicy: „Przeszłość nigdy nie jest martwa. Nie jest nawet przeszłością”.
Przez lata próbowałem pomóc rodzinom przestrzegać trzech zasad, które moim zdaniem dają nadzieję na prowadzenie nie tylko udanych formalnych spotkań rodzinnych, ale także bardziej owocnych codziennych interakcji rodzinnych. Staram się je stosować w życiu rodzinnym, ale także zawodowym. Ponieważ cierpię na dosłownie fatalną wadę, na którą cierpimy wszyscy (jestem człowiekiem), nie zawsze mi się to udaje. Ale kiedy jestem w stanie przestrzegać tych zasad, odnoszę ogromne korzyści.
Oto trzy zasady, które sugeruję, aby rodziny przestrzegały.
1. Nabierz rytmu
Widzowie wspaniałego programu telewizyjnego „Blue Lights” poświęconego procedurom policyjnym, opowiadający o trzech stażystach z policji Irlandii Północnej oraz starszych funkcjonariuszach, którzy ich szkolą, natychmiast rozpoznają to zdanie jako przewodnią mantrę Gerry’ego Cliffa. (A tak przy okazji, jeśli nie widziałeś programu, koniecznie powinieneś to zrobić; jest fantastyczny. Podziękujesz mi później.) To zwodniczo prosta zasada, która dotyczy nie tylko prowadzenia rozmów, ale całego życia: zanim odpowiesz, zanim zaczniesz działać, poświęć chwilę.
Kiedy członek rodziny mówi coś, co nas pobudza, nasze ciało reaguje, zanim mózg ma szansę to zinterpretować. Nasz puls przyspiesza, nasz oddech przyspiesza, nasz umysł przechodzi w tryb bitwy. Oto ewolucyjna biologia człowieka w akcji: walcz lub uciekaj; Ciało migdałowate aktywuje się przed aktywacją kory przedczołowej.
Bicie serca przerywa ten odruch. Daje racjonalnej, empatycznej części naszego umysłu czas na dogonienie strony emocjonalnej. Zapewnia przestrzeń, w której możemy przejść od reakcji do refleksji.
Przerwa nie musi być długa. Może to być krótkie westchnienie lub proste: „Pozwól mi się nad tym zastanowić przez chwilę”. Na tej małej przestrzeni odzyskaliśmy spokój; przejść od bycia porwanym przez emocje i biologię do sfery intencjonalności i racjonalnego myślenia.
I ten jeden czyn – świadomy wybór – może zmienić wszystko. Sygnalizuje spokój, modeluje samokontrolę i może stworzyć przestrzeń, w której inni są zaproszeni na spotkanie z nami na tym samym gruncie.
2. Przetestuj to, co masz zamiar powiedzieć
Zanim zaczniesz mówić, przeprowadź szybką wewnętrzną kontrolę, zadając trzy ważne pytania:
Czy muszę to mówić?
Nie wszystkie stwierdzenia, nawet jeśli są prawdziwe, są pomocne. Nie zawsze musimy mieć rację. Czasami komunikacja wymaga ograniczenia, co może oznaczać po prostu niemówienie tego w ogóle. Zapytaj, czy powiedzenie tego pomaga w związku, czy tylko pomoże ci wygrać debatę.
Czy muszę to teraz mówić?
Czas jest kluczową i kontrolowaną zmienną w komunikacji. Prawdziwa i konieczna obserwacja dokonana w niewłaściwym czasie może wyrządzić więcej szkody niż pożytku. Czasem to, co trzeba powiedzieć, zostanie lepiej usłyszane później, gdy emocje się uspokoją, a wrażliwość powróci.
Czy muszę to mówić w ten sposób?
Słowa, które wybieramy, nasz ton głosu, nasze tempo i nasza mowa ciała decydują o tym, czy nasz przekaz zostanie zinterpretowany jako wskazówka, czy osąd, empatia czy protekcjonalność. Ton może się zagoić lub stwardnieć. Wybierz życzliwość zamiast inteligencji, ciepło zamiast dowcipu, empatię zamiast wyższości.
Ten potrójny test warunków skrajnych może służyć jako niezwykle skuteczny filtr. To sposób na to, aby to, co wychodzi z naszych ust, było zgodne z tym, co najbardziej chcemy osiągnąć, czyli wzmocnieniem danej relacji.
3. Trzymaj kurs kompasu – reszta to pogoda
Każda rodzina ma swoją własną pogodę: nagłe burze, długie okresy suszy, a nawet huragan lub dwa. Czasami ciepłe i słoneczne dni. Nie możemy kontrolować pogody w rodzinie tak samo, jak nie możemy kontrolować pogody w przyrodzie, ale możemy utrzymać nasz kompas na właściwym kursie.
Nasz tytuł to nasz podstawowy zestaw wartości: życzliwość, hojność, empatia, lojalność, stanowczość, szacunek, autentyczność i miłość. To są stałe. Klimat (nastroje, nieporozumienia, frustracje, rozczarowania) jest zmienny.
Kiedy będziemy pamiętać o rozróżnieniu i pamiętać, który jest który, zmniejszamy stopień, w jakim wstrząsa nami każdy wybuch emocji. Nasz ster staje się zasadą, a nie prowokacją.
Nie oznacza to bycia pasywnym czy oderwanym. Oznacza to pozostawanie skupionym nawet wtedy, gdy (zwłaszcza gdy) inni nie są w najlepszej formie. Oznacza to nie dopuszczenie, aby tymczasowe burze spowodowały trwałe szkody.
W praktyce wygląda to następująco:
Kiedy ktoś inny podnosi swój głos, powinniśmy spróbować obniżyć swój. Kiedy rozmowa schodzi w stronę oskarżenia, spróbuj sprowadzić ją do zrozumienia. Gdy inni zatracą się w chwili obecnej, patrz długoterminowo.
Konsekwencja rodzi pewność siebie, a nie doskonałość. Nie możemy obiecać naszym bliskim, że zawsze nam się uda; Ale kiedy znają nasze główne punkty i widzą, że kierujemy się nimi konsekwentnie, generuje to pewność i stabilność.
Składanie tego wszystkiego w całość
Te trzy zasady współdziałają ze sobą i działają synergistycznie.
Nabranie rytmu tworzy przestrzeń.
Sprawdzanie słów przynosi jasność.
Trzymanie kierunku kompasu przywraca równowagę.
Razem zmieniają one konwersację z reaktywnej na refleksyjną, z defensywnej na łączącą.
Uczą, że zarządzanie komunikacją w rodzinie nie polega na kontroli, ale na stabilności. Prawda jest taka, że rodziny nie są problemami, które należy rozwiązać; To ekosystemy, o które należy dbać. Najlepszą rzeczą, jaką mogą zrobić, to nauczyć się radzić sobie z pogodą z cierpliwością, wdziękiem i pewną ręką na kierownicy.
Poglądy i opinie wyrażone w niniejszym dokumencie są poglądami autora i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy Morgan Stanley Wealth Management lub jego podmiotów stowarzyszonych. Wszystkie opinie mogą ulec zmianie bez powiadomienia. Ani przekazane informacje, ani wyrażona opinia nie stanowią zaproszenia do zakupu lub sprzedaży jakiegokolwiek papieru wartościowego. Wyniki uzyskane w przeszłości nie stanowią gwarancji przyszłych wyników.
Morgan Stanley Wealth Management jest spółką Morgan Stanley Smith Barney LLC („Morgan Stanley”).
Informacje zawarte w niniejszym dokumencie opierają się na danych z wielu źródeł uznawanych za wiarygodne i Morgan Stanley nie gwarantuje dokładności ani kompletności danych pochodzących ze źródeł spoza Morgan Stanley.
Morgan Stanley, jej spółki stowarzyszone oraz doradcy finansowi i doradcy ds. majątku prywatnego Morgan Stanley nie świadczą porad podatkowych ani prawnych. Klienci powinni konsultować się ze swoim doradcą podatkowym w sprawach związanych z podatkami i planowaniem podatkowym oraz ze swoim prawnikiem w sprawach związanych z funduszami powierniczymi i planowaniem majątku, darowiznami na cele charytatywne, planowaniem filantropijnym i innymi kwestiami prawnymi.
© 2025 Morgan Stanley Smith Barney LLC. Członek SIPC. CRC 4999408 z 11.2025 r
Opinie wyrażane w komentarzach Fortune.com są wyłącznie poglądami ich autorów i niekoniecznie odzwierciedlają opinie i przekonania Fortune.
Ta historia pierwotnie pojawiła się na Fortune.com

