
Źródło obrazu: Getty Images
Giełda w Wielkiej Brytanii wykazała się niezwykłą odpornością na obecne światowe kryzysy. To w pewnym sensie świetne. Ale może to również sprawić, że my, inwestorzy, będziemy się trochę drapać po głowie.
Uważam, że trudniej niż zwykle odróżnić spółki o większej wartości od tych o mniej obiecujących perspektywach. Mówią, że przypływ podnosi wszystkie łodzie? Problem w tym, że może zasłonić tych, którzy naprawdę mają być potencjalnymi klientami.
Przypomina mi to słynny cytat inwestora Benjamina Grahama, który zdumiał mnie, kiedy go pierwszy raz zobaczyłem. Powiedział: „W krótkiej perspektywie rynek jest maszyną do głosowania, ale w dłuższej perspektywie jest to maszyna ważąca”.
Miał na myśli, że w krótkiej perspektywie inwestorzy głosują swoimi pieniędzmi, w oparciu o nagłówki gazet, trendy w tłumie, emocje… cokolwiek kierują ich uczuciami danego dnia. Ważenie podstawowych perspektyw zysków spółek i ustalenie rozsądnej wyceny może zająć więcej czasu.
Czy są tanie?
Na przykład, czy akcje BP (LSE: BP.) są obecnie dobrą inwestycją? Myślę, że trudno to wiedzieć. Na cenę akcji BP wpływają krótkoterminowe ceny ropy. Pewnego dnia cena produktu wzrośnie o ponad 110 dolarów za baryłkę. Następnego dnia Donald Trump zmienia to, co powiedział dzień wcześniej i ropa nagle spada poniżej 100 dolarów.
Naciski polityczne na konsumpcję ropy i gazu w ostatnich latach również pomagają przyćmić długoterminowe perspektywy dla ropy. Z pewnością pewnego dnia odnawialne źródła energii znów będą musiały cieszyć się popularnością. Już jesteśmy świadkami pojawienia się elektrowni jądrowych nowej generacji.
Obecnie postrzegam BP jako spółkę, którą inwestorzy długoterminowi powinni poważnie rozważyć. Na początek podoba mi się ich przewidywana stopa dywidendy na poziomie 4,5%. Ale choć nastroje polityczne zaciemniają obraz, moje poczucie racjonalnej oceny jest przyćmione. Restrukturyzacja rynku, która, miejmy nadzieję, doprowadzi do bardziej rozsądnych czasów, mogłaby pomóc w wyjaśnieniu tej kwestii.
Skomplikowane wyceny
Wspomniałem o energii jądrowej. I to prowadzi mnie do Rolls-Royce Holdings (LSE: RR.). Jego niesamowity powrót do zdrowia, jaki nastąpił w ostatnich latach, zaskoczył nas wszystkich. A ci, którzy to przewidywali, mogli z łatwością uzyskać dziś pięcioletni zysk przekraczający 1100%.
Po raz kolejny jest to kolejna firma, którą uważam za godną rozważenia, nawet po tej podwyżce. Z pewnością jednak patrzymy na premię obronną w cenie akcji. I to w środku obecnych konfliktów zbrojnych na Bliskim Wschodzie. Z kolei pierwsza w Wielkiej Brytanii elektrownia jądrowa oparta na małych reaktorach modułowych firmy Rolls-Royce ma zielone światło na rozpoczęcie działalności.
Ale czy to oznacza, że akcje Rolls-Royce’a są warte prognozowanego stosunku ceny do zysków (P/E) na poziomie ponad 35? A jak ocenią je rynki, gdy nadejdą spokojniejsze czasy? Znowu naprawdę nie wiem.
Spokojniejsze rynki
Choć uważam, że te dwie spółki należy wziąć pod uwagę, uważam, że główne ryzyko, na jakie narażają się obie spółki, jest takie samo. To aktualne nastroje na rynku napędzane emocjami i nagłówkami gazet. Jestem jednak pewien, że powrócą bardziej racjonalne czasy, nawet jeśli krach na giełdzie będzie konieczny.
Zresztą spadek oznaczałby dla wszystkich tańsze akcje.


