Sunday, February 15, 2026

Macron, który określił NATO jako „martwe mózgi”, ostrzega przed końcem G-20 | Fortuna

Koniecznie przeczytaj

Emmanuel Macron ma skłonność do przepowiadania końca wieków.

W 2019 roku, na wiele lat przed rosyjską inwazją na Ukrainę, ogłoszono, że NATO faktycznie znajduje się w stanie śmierci mózgowej. Rzeczywiście, powojenny sojusz wojskowy z trudem stanął na wysokości zadania.

Teraz, na zbojkotowanym przez Stany Zjednoczone (jej najpotężniejszym członku) szczycie Grupy 20 w Republice Południowej Afryki, Macron ponownie założył kapelusz w stylu Cassandry.

„Spotkanie po raz pierwszy na kontynencie afrykańskim stanowi ważny kamień milowy w życiu G20” – powiedział Macron w swoich uwagach wstępnych w Johannesburgu. „Ale musimy także przyznać, że cykl G-20 może dobiegać końca”.

Samo istnienie bloku – dodał dla podkreślenia – jest zagrożone.

Jego prognozy znalazły odzwierciedlenie w ponurej optyce rodzinnego zdjęcia, na którym nieliczni rozpoznawalni przywódcy obecni na spotkaniu starali się wypełnić przestrzeń na rzadkim tle. Zazwyczaj tło zdjęcia powinno być ikoniczne: Góra Głowa Cukru w ​​Rio de Janeiro, pomnik Raj Ghat w New Delhi.

Tym razem wysiłek, by ustawić się w szeregu, wydawał się połowiczny. W zeszłym roku Joe Biden przybył późno i zdjęcie trzeba było zrobić ponownie, co już wtedy było złowieszczym sygnałem redukcji zatrudnienia w Ameryce. W tym roku w centrum uwagi mógł stanąć Donald Trump, który ukłonił się Cyrylowi Ramaphosie. Zamiast tego był to zeszłoroczny brazylijski gospodarz, prezydent Luiz Inácio Lula da Silva.

Włoszka Giorgia Meloni nie znajdowała się w pierwotnym składzie, a siedmiu brakujących liderów zastąpili rezerwowi. A potem zabili deskami najdalszy róg sali konferencyjnej i przenieśli się do innego.

Podkreślając tę ​​tendencję, francuski przywódca przytoczył nieobecność Stanów Zjednoczonych przy stole, trudności w ochronie prawa humanitarnego i suwerenności niektórych krajów, np. Ukrainy, jako dowód na konieczność pilnego nowego zbiorowego zaangażowania.

„Walczymy o wspólny standard w sprawie kryzysu geopolitycznego” – powiedział Macron.

Francuski przywódca niewątpliwie zastanawia się nad własnym życiem politycznym wraz z zakończeniem własnej kadencji prezydenckiej w 2027 r. Jest obecnie najbardziej doświadczonym mężem stanu Grupy Siedmiu, której będzie gościć w przyszłym roku, i często filozoficznie rozważał upadek multilateralizmu.

W przeszłości, ku pewnej kpinie, wzywał do utworzenia „prawdziwej armii europejskiej”, jeszcze zanim stało się oczywiste, że egzystencjalne zagrożenie, jakie Władimir Putin stwarza dla kontynentu, stało się oczywiste. Ale Francja również miała trudności z dopasowaniem swojej retoryki do działań.

- Advertisement -spot_img

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

- Advertisement -spot_img

Najnowszy artykuł