
Źródło obrazu: Rolls-Royce Holdings plc
Ostatnio na rynkach finansowych narasta poczucie strachu, a spadające ceny srebra i wydatki na sztuczną inteligencję przyćmiewają wiele dużych spółek technologicznych. Teraz, gdy indeks FTSE 100 osiągnął nowe maksima wszechczasów, giełda rośnie – na razie.
Niektórzy jednak obawiają się, że grozi nam krach na giełdzie.
Uwaga spoiler: Mogę potwierdzić, że tak, na pewno to zrobimy. Jednak, podobnie jak wszyscy inni, nie mogę powiedzieć z całą pewnością, kiedy to nastąpi.
To może być jutro. Albo dekady później.
Oto trzy praktyczne kroki, które inwestor może podjąć już teraz, aby przygotować się na kolejny krach na giełdzie, a nawet wykorzystać go jako okazję do próby zbudowania długoterminowego bogactwa.
1. Przejrzyj swoje portfolio
Jako inwestor długoterminowy moim celem jest kupowanie i utrzymywanie akcji przez lata. Spodziewam się, że po drodze będą wzloty i upadki, być może znaczące.
Ale generalnie nie mam zamiaru wyznaczać czasu na rynku.
Jeśli firma naprawdę jest tak dobra, jak mam nadzieję, cena jej akcji powinna z czasem rosnąć, nawet jeśli po drodze nastąpią gwałtowne spadki.
Jednak fakt, że tak myślę, nie powstrzymuje mnie od czasami osiągania zysków.
Kiedy posiadane przeze mnie akcje wydają się znacznie zawyżone (albo z powodu gwałtownego wzrostu ceny akcji, albo z powodu znacznego pogorszenia się sytuacji firmy, albo z obu powodów), wówczas mogę zdecydować się na jej sprzedaż.
Okresowe przeglądanie portfela może pomóc inwestorowi skoncentrować się na tym, czy pewne przycięcie (lub nawet drastyczna eliminacja) może być przydatne.
2. Upewnij się, że jesteś zróżnicowany
Niewkładanie wszystkich jajek do jednego koszyka jest oczywiście zdrowym rozsądkiem. Na giełdzie nazywa się to dywersyfikacją.
Ale może to być trudniejsze, niż się wydaje, nawet dla kogoś, kto stara się zachować dywersyfikację.
Ponieważ? Wyobraź sobie, że posiadasz 10 akcji i początkowo w każdą z nich inwestujesz tę samą kwotę.
Para w zasadzie nie prowadzi donikąd. Trzech lub czterech radzi sobie całkiem nieźle, ale trzech lub czterech radzi sobie całkiem słabo, a jeden radzi sobie znakomicie. Może to być na przykład Nvidia, która w ciągu pięciu lat wzrosła o 1242%, lub Rolls-Royce (LSE: RR), która w tym okresie wzrosła o 1199%.
Jeśli w ogóle tego nie dotkniesz, Twój portfel stanie się znacznie mniej zdywersyfikowany. Ale chociaż Nvidia lub Rolls odgrywają teraz bardzo ważną rolę, czy ma sens sprzedawanie ich największego zwycięzcy?
Znalezienie właściwej równowagi pomiędzy mądrym inwestowaniem a utrzymaniem odpowiedniej dywersyfikacji może być trudne. Ale to ma znaczenie.
W przypadku krachu na giełdzie brak dywersyfikacji może być bardzo bolesny.
Przegapiłem znaczną część gwałtownie rosnącej ceny akcji Rolls-Royce’a. Sprzedałem swoje udziały wiele lat temu.
Rolls stoi przed ryzykiem, że nagły i nieoczekiwany spadek popytu na lotnictwo cywilne może mieć wpływ na jego przychody i zyski. Nie sądziłem, że znalazło to odpowiednie odzwierciedlenie w cenie akcji i nadal tak nie jest.
Jednak za odpowiednią cenę chętnie zainwestuję. Rolls posiada dużą bazę zainstalowanych silników, silną markę i własny model biznesowy.
Kiedy giełda się załamuje, niektóre akcje mogą nagle stać się okazjami. Ale to może nie potrwać długo.
Dlatego pomocne może być wcześniejsze przygotowanie listy akcji, które chciałbyś posiadać, po odpowiedniej cenie. Rolls jest u mnie!


