Źródło obrazu: Getty Images
W sierpniu pisałem o Astonie Martinie Lagonda (LSE:AML). Gdy akcje spadły, doszedłem do wniosku, że nie zamierzam kupować, ponieważ czułem, że prawdopodobnie spadną dalej, choć w wolniejszym tempie. Prawdą jest, że kilka miesięcy później akcje FTSE 250 spadły dalej, ale w szybkim tempie. Oto, o czym moim zdaniem inwestorzy powinni pamiętać.
Więcej bólów głowy
W zeszłym miesiącu cena akcji spadła o 20%. Oznacza to, że w ciągu ostatniego roku strata wyniosła 39%. Jednym z czynników od czasu mojego ostatniego artykułu była aktualizacja handlu z początku października. Obniżyła prognozę na 2025 r., stwierdzając, że obecnie spodziewa się większej straty niż wcześniej oczekiwano.
Częściowo wynika to z niższych wolumenów sprzedaży hurtowej przy słabszym popycie w Ameryce Północnej i Chinach. To dwa z największych rynków, więc nie wróży to dobrze na przyszłość. Poza tym dostawy w trzecim kwartale były poniżej oczekiwań. Firma zasygnalizowała opóźnienia i nieudaną premierę hipersamochodu Valhalla, który wcześniej miał być katalizatorem wzrostu.
Aktualizacja i działania podjęte po niej spowodowały spadek cen akcji, kontynuując tendencję spadkową, która utrzymywała się przez cały 2025 rok.
Oczekiwanie na coś
Spółka od kilku lat notuje ujemny zysk na akcję. Wydaje się bardzo prawdopodobne, że rok 2025 będzie kolejnym rokiem deficytowym. Oczywiście istnieje ograniczony czas, w którym firma może przynosić straty, zanim gra się zakończy. Bez zysków przepływ środków pieniężnych zaczyna wysychać.
W najnowszej aktualizacji zarząd stwierdził, że spółka nie wygeneruje dodatnich wolnych przepływów pieniężnych w drugiej połowie roku, jak wcześniej oczekiwano, i obcina wydatki kapitałowe i koszty operacyjne, aby zachować płynność. Myślę, że spółka będzie musiała pozyskać więcej środków w drodze zadłużenia lub być może w drodze oferty akcji po obniżonej cenie.
Niezależnie od tego, w jaki sposób zdecydujesz się podejść do kwestii przepływu środków pieniężnych, postrzegam to jako dodatkowy negatywny czynnik wpływający na cenę akcji. Nie sądzę, że inwestorzy chcą inwestować w spółkę, która w dalszym ciągu przynosi straty i musi zaciągać dodatkowe długi, aby utrzymać działalność.
Potencjalny optymizm
Myślę, że inwestorzy mogą znaleźć akcje o lepszej wartości na FTSE 250 niż na Aston Martinie. Muszę jednak uważać, żeby moja opinia nie była zbyt negatywna. Istnieje prawdopodobieństwo, że jest to wybór sprzecznej wartości, który może bardzo się opłacić w nadchodzących latach, jeśli firma dokona zmiany.
Firma ma silną markę, na której można polegać. Jeśli popyt wzrośnie na kluczowych rynkach, Valhalla zyska duże uznanie, problemy z przepływami pieniężnymi ustąpią, a nastroje wokół firmy poprawią się, akcje mogą wzrosnąć. Jednak w tej chwili jest to dla mnie zbyt ryzykowne.

