Źródło obrazu: Getty Images
Next (LSE:NXT) okazała się jedną z najbardziej imponujących spółek detalicznych w Wielkiej Brytanii. Nawet w trudnych czasach spółka notowana na indeksie FTSE 100 osiągnęła doskonałe wyniki w zakresie wzrostu.
Ale czy biznes może nadal robić wrażenie? Nie jestem taki pewien…
Świetny występ
Najpierw omówmy kluczowe punkty dzisiejszego potężnego ogłoszenia. Firma podała w nim, że sprzedaż za cały rok wzrosła o 10,8% w roku finansowym kończącym się w styczniu 2026 r. Zysk przed opodatkowaniem wyniósł 1,2 miliarda funtów, co oznacza wzrost o 14,5% rok do roku i przewyższa niedawno zaktualizowane szacunki.
Sprzedaż w Wielkiej Brytanii nadal rośnie. Natomiast na rynkach zagranicznych przychody wzrosły dwucyfrowo.
Ale jaki jest sekret Next, gdy szerszy sektor detaliczny ma problemy? Według Aarina Chiekrie, analityka w Hargreaves Lansdown, „konsumenci oczekują jakości, a nie ilości, co sprawia, że kupują nieco mniej produktów o wyższej cenie i lepszej jakości”.
Jak już mówiłem, spółka Next podniosła również swoje wytyczne przed opodatkowaniem na bieżący rok finansowy, co spowodowało wzrost jej akcji. Fundusze te szacuje się obecnie na nieco ponad 1,2 miliarda funtów, o 8 milionów funtów więcej niż poprzednie prognozy. Niemniej jednak wskazuje to na ogromną i rosnącą presję stojącą przed sprzedawcą detalicznym: wzrost o 4,5% jest znacznie niższy od obserwowanego w zeszłym roku. Oczekuje się, że przychody również będą rosły w tym samym, niższym tempie.
Problemy z przygotowaniem
Uważam jednak, że w obecnej sytuacji zarówno prognozy sprzedaży, jak i zysków mogą wydawać się zbyt optymistyczne. Ponieważ? Istnieje ryzyko spadku sprzedaży detalicznej na kluczowych rynkach w związku z wybuchem na Bliskim Wschodzie. W Wielkiej Brytanii dyrektor naczelna Brytyjskiego Konsorcjum Detalistów (BRC) Helen Dickinson powiedziała dziś, że „zaufanie konsumentów spadło, ponieważ konflikt na Bliskim Wschodzie zwiększył perspektywę wyższej inflacji w nadchodzących miesiącach”.
Wojna zwiększa również koszty, a firma Next prognozuje w tym roku dodatkowe wydatki w wysokości 15 milionów funtów ze względu na wyższe koszty paliwa i inne czynniki. Oznacza to, że wojna potrwa trzy miesiące. Problem w tym, że prawie nie da się przewidzieć, kiedy konflikt się zakończy, co kładzie się cieniem na tegorocznych dochodach i zyskach.
Czy następna akcja to zakup?
Nie sądzę, żeby to zagrożenie zostało uwzględnione w wycenie Next, zwłaszcza po dzisiejszej nowej podwyżce cen akcji. Sprzedawca detaliczny inwestuje w oparciu o terminowy wskaźnik ceny do zysku (P/E) wynoszący 16,5. To więcej niż średnia z 10 lat wynosząca 12–13 lat, a także powyżej szerszej średniej terminowej FTSE 100.
Niektórzy mogą argumentować, że silna siła marki sprzedawcy detalicznego i jakość produktu sprawiają, że zasługuje on na wyższą wycenę. W końcu zapewnił wysoką sprzedaż i zyski, które od lat przewyższają branżę.
Jest to słuszny punkt widzenia. Jednak moim zdaniem oznaki gwałtownego skurczenia się rynku w połączeniu z tak ogromną wyceną pozostawiają wystarczająco dużo miejsca, aby akcje Next mogły wkrótce spaść. Pomimo jego oporu wolę obecnie kupować inne akcje brytyjskie.

