
Największe antyrządowe demonstracje mające wstrząsnąć Iranem w ostatnich latach nasiliły się w piątkowy wieczór, podsycając strach przed rosnącą liczbą ofiar śmiertelnych w miarę, jak władze usiłują stłumić protesty.
Zdjęcia z mediów społecznościowych napływające z Iranu w związku z ogólnym wyłączeniem Internetu i sieci telekomunikacyjnych przedstawiały setki tysięcy ludzi maszerujących i skandujących antyreżimowe hasła w całym kraju, z drastycznymi scenami ciał pokrytych krwią. Inne nagrania pokazywały, że wielu protestujących było w podeszłym wieku.
Oddzielne zdjęcia z kamer mobilnych z Fardis, miasta położonego około 50 kilometrów (31 mil) na zachód od Teheranu, pokazały co najmniej siedem ciał pokrytych krwią wewnątrz budynku. Na filmach widać ludzi bandażujących głowę i zaklejających oko innej osobie, a głos mówi, że co najmniej 10 osób zginęło w wyniku postrzałów. Bloomberg nie mógł samodzielnie zweryfikować żadnego ze zdjęć.
Siły bezpieczeństwa aresztowały prawie 200 „przywódców grup terrorystycznych” i przejęły amunicję, granaty ręczne i koktajle Mołotowa – poinformował w sobotę Tasnim, powołując się na poinformowanego funkcjonariusza bezpieczeństwa. Prokurator generalny Iranu ostrzegł, że wszyscy zatrzymani zostaną oskarżeni o bycie „wrogami Boga”, co jest szeroko rozumianym przestępstwem zagrożonym karą śmierci zgodnie z obowiązującym w tym kraju prawem islamskim.
Według grupy Działaczy na rzecz Praw Człowieka trzydzieści osiem ofiar śmiertelnych odnotowano w prowincjach Chaharmahal i Bakhtiari, Ilam, Kermanshah i Fars w środkowym i zachodnim Iranie. Magazyn Time podał w piątek, że w Teheranie zginęło co najmniej 217 demonstrantów, w większości od ostrej amunicji, powołując się na słowa lekarza ze stolicy.
Grupa monitorująca Internet NetBlocks podała w poście X, że od soboty w Iranie nadal obowiązywała ogólnokrajowa przerwa w dostępie do Internetu. Po południu czasu lokalnego mieszkańcy kraju wydawali się w dużej mierze odcięci od międzynarodowych usług internetowych, a wielu użytkowników na całym świecie zgłaszało, że przez prawie dwa dni nie mogli skontaktować się z bliskimi w domu.
Przeczytaj więcej: Rosnące niepokoje w Iranie mogą pogłębić kryzys reżimu islamskiego
Protesty, które odbyły się w czwartek i piątek (weekend w Iranie), były następstwem telefonu Rezy Pahlaviego, syna byłego szacha kraju na wygnaniu, który pozycjonuje się na przywódcę opozycji. Ponownie wezwał protestujących, aby po godzinie 18:00 powrócili na ulice. czasu lokalnego w sobotę i niedzielę.
„Naszym celem nie jest już tylko wyjście na ulice” – powiedział Pahlavi (65 l.) ze Stanów Zjednoczonych w poście X. „Celem jest przygotowanie do przejęcia i utrzymania centrów miast”. Pahlavi wezwał pracowników przemysłu naftowego, gazowego i transportowego do rozpoczęcia ogólnokrajowego strajku i powiedział, że „przygotowuje się do powrotu do ojczyzny”.
Jak podały irańskie media, minister spraw zagranicznych Omanu Badr Albusaidi przybył do Teheranu w sobotę. Wizyta następuje w obliczu rosnących napięć między Stanami Zjednoczonymi a Iranem w związku ze sposobem, w jaki Republika Islamska radzi sobie z protestami, dzień po tym, jak irański minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi stwierdził, że nie jest jasne, czy Albusaidi niesie „skądś wiadomość”. W zeszłym roku Oman pośredniczył w pięciu rundach rozmów nuklearnych między Teheranem a Waszyngtonem, które utknęły w martwym punkcie po czerwcowych atakach USA i Izraela na Iran.
Telewizja państwowa zlekceważyła sobotnie protesty, twierdząc, że siły bezpieczeństwa w dużej mierze stłumiły piątkowe demonstracje po tym, co określiła jako zamieszki „uzbrojonych terrorystów” poprzedniego wieczoru w Teheranie i innych miastach.
Tłumy śpiewają
Władze irańskie jak dotąd powstrzymywały się od publikowania oficjalnej liczby ofiar śmiertelnych wśród protestujących i sił bezpieczeństwa. Od czwartku media państwowe doniosły o co najmniej kilkunastu ofiarach śmiertelnych wśród policji i ochotniczych bojówek w Basidż. Tasnim powiedział, że w czwartek „uzbrojeni terroryści” zastrzelili kilku funkcjonariuszy policji.
Do przemocy doszło także w Zahedanie, mieście w południowo-zachodnim Iranie zamieszkanym w większości przez sunnitów, od dawna będącym siedliskiem śmiertelnych incydentów związanych z bezpieczeństwem. Organizacja Praw Człowieka Hengaw, zarejestrowana w Norwegii, podała, że po piątkowych modlitwach siły bezpieczeństwa otworzyły ogień do protestujących, w wyniku czego kilka osób zostało rannych.
Media państwowe opublikowały zdjęcia kilku spalonych budynków w Teheranie, a wideo w mediach społecznościowych rzekomo pokazywało płonący budynek miejski w Karaj, na zachód od stolicy.
Na nagraniu nagrano skandowania: „Śmierć dyktatorowi”, „Nie dla Gazy, nie dla Libanu, moje życie dla Iranu” oraz „To jest rok krwi; Seyyed Ali zostanie obalony” – nawiązanie do Chameneiego, który w piątek powtórzył obietnicę zmiażdżenia protestujących.
Choć Stany Zjednoczone jak dotąd niechętnie akceptowały Pahlaviego jako potencjalnego następcę irańskiego rządu, prezydent Donald Trump wielokrotnie ostrzegał reżim, aby nie zabijał demonstrantów.
W piątek przywódcy Francji, Wielkiej Brytanii i Niemiec również wezwali reżim do „zachowania powściągliwości, powstrzymania się od przemocy i obrony podstawowych praw obywateli Iranu”.


