„Nie będę wdawał się w konkretne nazwiska” – powiedział Powell reporterom po posiedzeniu poświęconym polityce Rezerwy Federalnej, „ale oni rzeczywiście przynoszą zyski”.
„Te firmy… faktycznie mają modele biznesowe, zyski i tego typu rzeczy. Więc to naprawdę coś innego” niż bańka internetowa – dodał.
W komentarzach widać najbardziej bezpośrednie potwierdzenie przez Powella, że korporacyjny rozwój sztucznej inteligencji – obejmujący setki miliardów dolarów w postaci inwestycji w centra danych i półprzewodniki – stał się prawdziwym motorem wzrostu w USA.
Gra produktywna, niewrażliwa na stawki
Powell podkreślił, że eksplozja wydatków na sztuczną inteligencję nie jest napędzana polityką pieniężną ani tanim pieniądzem.
„Nie sądzę, że stopy procentowe odgrywają dużą rolę w historii sztucznej inteligencji lub centrum danych” – powiedział. „Z ocen długoterminowych wynika, że jest to obszar, w którym będzie dużo inwestycji, co zapewni większą produktywność”.
Ta obserwacja jest sprzeczna z rynkową narracją, jakoby złagodzenie warunków finansowych mogło napędzać bańkę na rynku aktywów w sektorze technologii. Zamiast tego Powell zasugerował, że rozwój sztucznej inteligencji ma charakter bardziej strukturalny: zaangażowanie w długoterminową transformację pracy. Od Nvidii na dobrej drodze do osiągnięcia pół biliona dolarów przychodów po plany wydatków kapitałowych Microsoftu i Alphabetu warte kilkaset miliardów dolarów – skala jest bezprecedensowa. Ale według Powella jest on również założony.
Goldman Sachs zgadza się. W notatce badawczej zatytułowanej „Boom wydatków na sztuczną inteligencję nie jest zbyt duży” główny ekonomista USA Joseph Briggs argumentował, że „przewidywany poziom inwestycji jest trwały, chociaż ostateczni zwycięzcy AI pozostają niejasni”.
Briggs i jego zespół oszacowali, że produktywność uwolniona przez sztuczną inteligencję może być warta 8 bilionów dolarów według wartości bieżącej dla amerykańskiej gospodarki i potencjalnie do 19 bilionów dolarów w scenariuszach wysokiego szczebla.
„Nie przejmujemy się całkowitą kwotą inwestycji w sztuczną inteligencję” – napisał zespół Goldmana. „Inwestycje w sztuczną inteligencję jako procent amerykańskiego PKB są obecnie niższe (<1%) niż w poprzednich głównych cyklach technologicznych (2–5%)”. Innymi słowy, jest jeszcze dużo miejsca do pokrycia.
Podejście Powella odzwierciedla ten pogląd: wyścig sztucznej inteligencji, choć czasami niepewny, jest finansowany głównie z przepływów pieniężnych przedsiębiorstw, a nie z długów spekulacyjnych.
Wpływ na realną gospodarkę
Powell zauważył, że fala inwestycji objawia się w gospodarce realnej. „To inwestycja, którą dokonujemy w sprzęt i wszystkie inne rzeczy potrzebne do tworzenia centrów danych i zasilania sztucznej inteligencji” – powiedział. „Bez wątpienia jest to jedno z największych źródeł wzrostu gospodarczego”.
Uwagi te pokrywają się z szacunkami sektora prywatnego. Ekonomiści JPMorgan prognozują, że wydatki na infrastrukturę związaną ze sztuczną inteligencją mogą w przyszłym roku zwiększyć wzrost PKB w USA aż o 0,2 punktu procentowego, co stanowi mniej więcej taki sam roczny wzrost, jaki wygenerowało wiercenie łupków w szczytowym okresie.
Boom doprowadził już do rekordowego poziomu zapotrzebowania na energię w przemyśle i zmusił przedsiębiorstwa użyteczności publicznej do przyspieszenia rozbudowy sieci w obliczu rzeczywistości, w której sieć jest zbyt cienka. Innymi słowy, rozwój sztucznej inteligencji nie jest tylko na papierze: Powell mówi o dźwigach, betonie i dobrach inwestycyjnych.
Nie bez ostrożności
Mimo to Powell nie dał AI darmowej przepustki. Podkreślił, że choć obecny wzrost inwestycji wydaje się zdrowy, jest zbyt wcześnie, aby nazwać go trwałą rewolucją w zakresie produktywności.
„Nie wiem, jak potoczą się te inwestycje” – powiedział.
Mimo wszystkich swoich obietnic gospodarka sztucznej inteligencji jest nierównomiernie rozłożona: kapitałochłonna i skoncentrowana w kilku firmach. Ekonomiści ostrzegają, że wzrost wydajności wynikający ze sztucznej inteligencji zajmie lata, zanim dotrze do szerszej siły roboczej, a automatyzacja może zahamować zatrudnianie w sektorach, które obecnie napędzają popyt.
Powell przyznał to, zauważając, że wiele niedawnych ogłoszeń o zwolnieniach z dużych korporacji „mówi o sztucznej inteligencji i jej możliwościach”. Jest w tym ironia: ta sama technologia, która napędza produkcję, może również spowolnić tworzenie miejsc pracy, co jest jednym z dwóch zadań banku centralnego.
Powell powiedział, że wzrost liczby miejsc pracy, skorygowany o przeliczenie statystyczne, jest obecnie „całkiem bliski zera”. Powell twierdzi, że w przeciwieństwie do boomu internetowego wydatki na sztuczną inteligencję nie są bańką: „Nie będę wdawał się w konkretne nazwiska, ale faktycznie przynoszą zyski”.

