Sekretarz ds. energii Chris Wright potwierdził, że rząd federalny bada niedawną falę wybitnych naukowców, którzy w tajemniczy sposób zniknęli lub zmarli.
„Wielu naukowców zajmujących się bezpieczeństwem jądrowym pracuje w DOE” – dodał. „Więc tak, oczywiście, przyglądamy się tej sprawie”.
Zapytany, czy śledztwo coś wykazało, Wright odpowiedział: „Jest za wcześnie, aby to stwierdzić. Nie znaleźliśmy jeszcze niczego niepokojącego”.
Publikacja wyników badań nastąpiła po czwartkowym zapytaniu prezydenta Donalda Trumpa o naukowców.
„Mam nadzieję, że to przypadek, ale dowiemy się tego za półtora tygodnia” – powiedział dziennikarzom w czwartek na South Lawn w Białym Domu, zaznaczając, że właśnie uczestniczył w spotkaniu na ten temat.
„Mam nadzieję, nie wiem, zbieg okoliczności, jakkolwiek by to nazwać, ale niektórzy z nich byli bardzo ważnymi osobami i zamierzamy się temu przyjrzeć” – dodał.
Trend ten rozpoczął się kilka lat temu, a alarmy nasiliły się, gdy w lutym emerytowany generał dywizji sił powietrznych William McCasland zniknął ze swojego domu w Nowym Meksyku. Wcześniej był dowódcą Laboratorium Badawczego Sił Powietrznych w bazie sił powietrznych Wright-Patterson.
Inne zaginione osoby to inżynier lotniczy Mónica Jacinto Reza; asystentka administracyjna Melissa Casias, posiadająca poświadczenie bezpieczeństwa w Laboratorium Narodowym w Los Alamos; Anthony Chávez, emerytowany pracownik z Los Alamos; oraz Steven Garcia, opiekun majątku Narodowej Administracji Bezpieczeństwa Jądrowego.
Laboratorium Narodowe Los Alamos i Narodowa Administracja Bezpieczeństwa Jądrowego wchodzą w skład Departamentu Energii, który zajmuje się między innymi rozwojem i utrzymaniem arsenału nuklearnego Stanów Zjednoczonych.
Tymczasem fizyk z MIT Nuno Loureiro i astrofizyk z Caltech Carl Grillmair zginęli, a naukowiec z Novartis Jason Thomas i inżynier NASA Jet Propulsion Lab Frank Maiwald zostali znalezieni martwi.
Przedstawiciel Eric Burlison, stan Missouri, zauważył, że kilka osób opuściło swoje domy bez telefonów.

