Tuesday, March 17, 2026

Scott Galloway chce krachu na giełdzie. Pokolenie Z już obstawia, jak to zrobi | Fortuna

Koniecznie przeczytaj

Scott Galloway nie chce, aby rynki rosły. Powiedział to na głos na żywo w South by Southwest i przeważnie młoda publiczność go nie wygwizdała. Oklaskiwali.

„W pewnym momencie” – powiedział Galloway do publiczności podczas poniedziałkowego nagrania podcastu Prof G Markets – „musimy przestać wspierać rynki kartami kredytowymi młodych ludzi”.

Było to jednomyślne zdanie rzucone pod koniec dłuższego przemówienia na temat wojny, cen ropy i mechanizmów upadku gospodarczego. Ale wylądowało jako stwierdzenie tezy i niechcący wyjaśniło całą psychologię ucieczki pokolenia Z na rynki prognostyczne, akcje memów, kryptowaluty i spekulacyjny hazard.

Oto argument Gallowaya w skrócie: w ciągu ostatnich 40 lat za każdym razem, gdy prawdziwy szok gospodarczy groził zniszczeniem kapitału (krach dot-comu, kryzys finansowy z 2008 r., krach związany z Covid-19), interweniował rząd USA. Nie po to, żeby chronić pracowników. Aby chronić aktywa. Aby chronić właścicieli. Dług i bodźce, które sfinansowały te akcje ratunkowe, spadają na młodsze pokolenia.

„Zamiast pozwolić na upadek aktywów i odbieranie pieniędzy właścicielom i oddawanie korzyści tym, którzy zarabiają” – powiedział Galloway, zwracając się bezpośrednio do pokolenia Z, „wyjmiemy ich kartę kredytową i upewnimy się w formie długu i bodźców, że nadal jestem bogaty”.

„Powód, dla którego jestem bezpieczny finansowo” – wyjaśnił, sięga krachu w 2008 roku. Tak, rząd ratował banki, ale doprowadził do krachu na rynkach, w wyniku czego Galloway powiedział, że jest w stanie kupić akcje Apple, Amazon i Netflix po 8–12 dolarów za akcję. Patrząc na obecny rynek, zapytał: „Gdzie obecnie znajdujesz wartość?” Pokolenie Z zna już odpowiedź i to nie w czynach.

Dow i S&P jako wskaźniki bogactwa

Galloway argumentował, że indeksy Dow i S&P nie są wskaźnikami kondycji gospodarczej. Są „w rzeczywistości wskaźnikiem tego, jak sobie radzą bogaci. I uwaga, spoiler: radzą sobie naprawdę dobrze”. Korekta rynkowa, powiedział Galloway, byłaby cechą, a nie błędem: ponowną kalibracją, w wyniku której ceny domów spadną, akcje staną się przystępne, a przepływy kapitału powrócą od właścicieli domów do osób zarabiających.

Nowe dane opublikowane w tym miesiącu przez Northwestern Mutual wykazały, że prawie jedna trzecia inwestorów z pokolenia Z miała kontakt z rynkami prognostycznymi, a kohorta ta przewodzi wszystkim pokoleniom w działalności związanej z monetami memowymi i wykorzystaniem platform spekulacyjnych, takich jak Polymarket. W badaniu przypisano tę tendencję przekonaniu, że dotychczasowe zasady wzrostu i finansów zostały złamane, tworząc pokolenie inwestorów, którzy podejrzewali manipulacje na rynku i próbowali szukać lepszych zysków na nowych rynkach. Bloomberg analizując te same dane, nazwał to „nihilizmem finansowym”.

Ale nihilizm implikuje irracjonalność. To, co Galloway opisał na SXSW, to racjonalna przyczyna tego zachowania. Jeśli tradycyjny system jest strukturalnie zaprojektowany tak, aby wzbogacać tych, którzy już posiadają aktywa (i jeśli każdy kryzys zostanie zatrzymany, zanim młodzi nabywcy będą mogli wejść na sam dół), wówczas konwencjonalny podręcznik jest nie tylko nieatrakcyjny. To pułapka. Rynki prognostyczne, monety memowe i zakłady spekulacyjne nie są oznakami lekkomyślności. Są logiczną odpowiedzią pokolenia, które stwierdziło, że kasyno zostało oszukane i postanowiło poszukać innego.

Międzypokoleniowy transfer majątku

Bez wątpienia nie wszystko jest racjonalne. Pokolenie Z przewodzi także wszystkim pokoleniom w uczestnictwie w zakładach sportowych, korzystaniu z kasyn online i kupowaniu zdrapek, co nie jest tak racjonalne, jak inne alternatywne inwestycje. Argument Gallowaya pomija fakt, że skromny fundusz indeksowy, choć może się to wydawać nudne, w dłuższej perspektywie nadal rośnie w tempie około 10% rocznie, dzięki każdemu skatalogowanemu przez Galloway’owi pakietowi ratunkowemu i pokusie nadużycia.

Mimo to Galloway ma rację, że międzypokoleniowy transfer majątku jest realny, że akcje ratunkowe powodują pokusę nadużycia i że młodzi ludzie obiektywnie znaleźli się w trudniejszej sytuacji ekonomicznej niż ich rodzice. Wszystko to jest prawdą i warto powiedzieć to głośno.

Pokusa nadużycia, którą Galloway potępia na poziomie instytucjonalnym, została doskonale odtworzona na poziomie detalicznym. Kiedy banki dowiadują się, że podejmowanie katastrofalnego ryzyka nie ma realnych konsekwencji, podejmują większe ryzyko. Kiedy pokolenie obserwuje tę dynamikę podczas trzech głównych kryzysów (za każdym razem rząd decyduje się chronić portfele zamiast ludzi), wyciąga oczywiste wnioski: ryzyko pogorszenia sytuacji to coś, co system pochłania w przypadku już bogatych, a jedynym sposobem na osiągnięcie przewagi jest stawianie dużych zakładów i wcześnie. Polimarket jest w pewnym sensie korektą wolnego rynku, na którą nie pozwoliła polityka fiskalna i monetarna.

Galloway osobno argumentował, że po raz pierwszy w historii Ameryki 30-latek nie radzi sobie finansowo tak dobrze jak jego rodzice w tym samym wieku oraz że ta międzypokoleniowa przepaść majątkowa jest podstawową przyczyną niestabilności politycznej i społecznej, która obecnie wstrząsa krajem. ​

„Pewna doza zakłóceń i upadku rynku to zdrowa rzecz” – powiedział Galloway na SXSW, „która przenosi i zasiewa władzę, dźwignię finansową i kapitał od właścicieli do tych, którzy zyskują”.

Galloway ma rację. Po prostu przestali czekać, aż rynek zrobi to sam i zamiast tego otworzyli zakładkę Polymarket.

- Advertisement -spot_img

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

- Advertisement -spot_img

Najnowszy artykuł