Akcje Apple notowane były nieco niżej po ogłoszeniu, że dyrektor generalny Tim Cook ustąpi ze stanowiska i zostanie zastąpiony przez wybranego przez siebie protegowanego, Johna Ternusa. Nie ma wątpliwości, że Cook jest jednym z najbardziej legendarnych i utalentowanych dyrektorów generalnych naszych czasów, ale ta krótkowzroczna reakcja rynku jest całkowicie błędna. Oto trzy powody, dla których przejście dyrektora generalnego Apple z Cooka do Ternusa odzwierciedla proces sukcesji modeli, w którym najlepsze dni firmy są jeszcze przed nami.
Cook odchodzi na własnych warunkach, a Apple nigdy nie było silniejsze
Jak analityk Wedbush, Dan Ives, skomentował w CNBC bezpośrednio po ogłoszeniu Apple, Cook nie odejdzie, jeśli nie będzie pewien, jakie rozdanie przekazuje swojemu następcy i jakie to będzie rozdanie.
Pomimo krytyki ze strony niektórych analityków, którzy błędnie przedstawiają Apple jako osobę opóźnioną we wdrażaniu sztucznej inteligencji w oparciu o dobrze udokumentowane falstarty, Apple utrzymuje wiodącą pozycję w dostarczaniu sztucznej inteligencji swoim około 2 miliardom konsumentów na całym świecie, jak proroczo powiedzieliśmy w zeszłym roku w „Fortune”. Jeśli chodzi o przyjęcie sztucznej inteligencji przez konsumentów, wszystkie drogi nadal prowadzą przez firmę Apple jako jedynego strażnika niezrównanej bazy użytkowników.
Niniejsza instrukcja wielokrotnie okazała się dla firmy Apple sprawdzonym przepisem, ponieważ Apple nigdy nie jest pierwsze, ale zawsze najlepsze. Błędne założenie pierwszego pokazują Netscape, Napster, Betamax firmy Sony, pojazd elektryczny EV1 firmy GM, pierwszy aparat cyfrowy firmy Kodak w 1975 r. i uruchomienie przez firmę UPS usługi dostawy z dnia na dzień w 1929 r. jako mocne przypomnienie, że bycie pierwszym nie gwarantuje zwycięstwa; bycie najlepszym jest. Tak jak Apple nigdy nie miał pierwszego komputera osobistego ani pierwszego smartfona, ale ostatecznie miał to, co najlepsze; Podobnie, choć Apple od dawna jest krytykowany za niewystarczające wydatki na sztuczną inteligencję; Apple jest teraz w doskonałej pozycji, aby wybrać zwycięzców i przegranych AI, biorąc pod uwagę kontrolę nad sprzętem fizycznym.
Ten rok już zapowiada transformację dla ekosystemu sztucznej inteligencji Apple. Portfolio sięga od premiery ulepszonej Siri opartej na sztucznej inteligencji Gemini po ekscytujące zmiany w zastrzeżonej infrastrukturze, w tym wewnętrzne serwery AI i niestandardowe chipy krzemowe, a także długo oczekiwaną premierę składanego iPhone’a tej jesieni.
Ternus zbudował sprzęt, który odniesie sukces w erze sztucznej inteligencji
Cook podjął decyzję o odejściu u szczytu swojej kariery, co było zwieńczeniem zaplanowanego i przemyślanego procesu sukcesji. Firma wyraźnie zasygnalizowała tę zmianę w ostatnich miesiącach, gdy John Ternus publicznie wyłonił się jako potencjalny następca tronu.
John Ternus, sprawdzony architekt produktu i główny inżynier, to właściwa osoba we właściwym czasie. Jego odciski palców znajdują się na prawie wszystkich największych hitach sprzętowych Apple’a w ciągu ostatnich dwóch dekad. Ternus był siłą napędową przejścia z procesorów Intel na zastrzeżone, niestandardowe chipy krzemowe firmy Apple, co stanowi podstawę wysiłków Apple w zakresie sztucznej inteligencji. Ponadto odegrał kluczową rolę w rozwoju praktycznie każdej większej linii produktów, w tym słuchawek AirPods i iPadów, jednocześnie ożywiając całą linię komputerów Mac.
Wydajność sprzętowa Ternusa ma kluczowe znaczenie dla przyszłości sztucznej inteligencji Apple. Podczas gdy modele sztucznej inteligencji zapewniają surową inteligencję, sprzęt Apple pełni rolę ostatecznego strażnika wdrażania sztucznej inteligencji przez konsumentów/użytkowników. Wyznaczając głównego architekta produktu, Apple obstawia, że ostatecznym zwycięzcą ery sztucznej inteligencji zostanie firma, która będzie właścicielem ostatniej, najcenniejszej mili doświadczenia konsumenckiego. Ternus ma wyraźny mandat do wykorzystania niezrównanego potencjału sprzętowego Apple (kontrolującego ponad 2 miliardy urządzeń fizycznych) do zbudowania obudowy niezbędnej w erze konsumenckiej sztucznej inteligencji.
Apple zawsze był większy niż jakikolwiek dyrektor generalny
Trzydzieści osiem lat temu bestseller pierwszego autora, Pożegnanie bohatera (Oxford), wkroczył na nowy poziom, opisując wyzwania kolejnych założycieli, biorąc pod uwagę cienie legendarnych przedsiębiorców. Wiele lat później Steve Jobs polegał na tej książce, kiedy osobiście poskarżył się pierwszemu autorowi na swoich nieudanych następców, Gila Amelio i Johna Sculleya, upierając się, że brakowało im komercyjnego panowania nad technologią rozwiniętą przez Jobsa. Jednakże w przypadku Tima Cooka Jobs dwukrotnie powierzył mu rolę pełniącego obowiązki dyrektora generalnego, nie zrzekając się formalnie ani entuzjastycznie tego tytułu, ufając, że Cook nigdy go nie osłabi, nawet w chwilach słabości wynikających z pogarszającego się stanu zdrowia i niejasnego przekazu korporacyjnego.
Po śmierci Jobsa wielu analityków było sceptycznych co do perspektyw Cooka na następcę ponadprzeciętnego założyciela. Jeden z członków zarządu zasugerował nawet, aby pierwszy autor sprzedał swoje udziały w Apple. Jednak Cook natychmiast przejął stery dzięki rzadkiej mieszance energii i pokory. Zainspirował innych do innowacji bez osobistej pompatyczności, ograniczył niektóre ekscesy Jobsa i przy okazji przekształcił Apple w najcenniejszą firmę na świecie.
Jobs w pełni zaufał Timowi Cookowi w zakresie przeprojektowania globalnego procesu produkcyjnego i łańcucha dostaw Apple. W rezultacie Cook stał się idealnym przywódcą do przeglądu tego samego procesu, gdy geopolityka wymagała repatriacji niektórych firm i przyjaźni innych. Jako architekt tej działającej maszyny Cook posiadał wyjątkowy autorytet i wiedzę niezbędną do jej zreformowania.
Jednak dziedzictwo Cooka wykracza daleko poza jego osiągnięcia w łańcuchu dostaw. Chociaż Steve Jobs słusznie jest okrzyknięty wizjonerem stojącym za pierwotnym sukcesem Apple, to pionierzy tacy jak Lee Felsenstein zaprojektowali pierwsze komputery osobiste; Jobs po prostu miał geniusz, żeby je wypromować. Podobna dynamika charakteryzuje dziedzictwo Tima Cooka. Być może odziedziczył iPhone’a od Jobsa, ale to Cook przekształcił go w najbardziej niezbędne urządzenie na świecie, przekształcając je w jedyne w swoim rodzaju centrum sprzętowe, wokół którego miliardy ludzi organizują swoje codzienne życie. Łatwo zapomnieć, że kiedy Cook objął stanowisko dyrektora generalnego, iPhone miał mniej niż jedną czwartą amerykańskiego rynku smartfonów w porównaniu z potężnymi konkurentami, takimi jak BlackBerry, Samsung, Motorola i Nokia. Było to dalekie od dzisiejszej dominującej pozycji iPhone’a, który zdobył jedną trzecią rynku światowego i prawie dwie trzecie rynku amerykańskiego, co świadczy o geniuszu biznesowym Tima Cooka.
W 1983 r. w wewnętrznym przemówieniu Steve Jobs, słynny perfekcjonista, narzekał na szybkość ukończenia komputera Macintosh, żartując: „Prawdziwi artyści nie trzymają się swoich dzieł. Prawdziwi artyści wysyłają statki. Matisse wysyła statki. Picasso wysyła”.
Jobs nigdy nie widział pełnego przebiegu kariery Cooka, ale dane mówią same za siebie: Tim Cook nie żyje. Cook przezwyciężył wpatrywanie się w pępek perfekcjonistycznych projektantów, aby wprowadzić produkt na rynek, skalując go z niespotykanym sukcesem. Kreatywne pomysły są przydatne tylko wtedy, gdy zostaną wdrożone. W technologii zbyt często świetne produkty zostają uwięzione w stanie niedokończonym, a to pułapki, których Cook skutecznie unikał. Jego dziedzictwo jako wizjonerskiego lidera technologii o niezrównanych umiejętnościach wykonawczych jest bezdyskusyjne, a przekazanie kolejnych modeli wybranemu przez niego protegowanemu, Johnowi Ternusowi, odzwierciedla fakt, że najlepsze dni Apple mają dopiero przed sobą.
Opinie wyrażane w komentarzach Fortune.com są wyłącznie poglądami ich autorów i niekoniecznie odzwierciedlają opinie i przekonania Fortune.
Ta historia pierwotnie pojawiła się na Fortune.com

