
Prezydent Donald Trump zapewnił naród Wenezueli, że jego zaangażowanie w odbudowę infrastruktury naftowej kraju będzie korzystne zarówno dla nich, jak i dla Stanów Zjednoczonych.
Ricardo Hausmann, profesor praktyki międzynarodowej ekonomii politycznej w Harvard Kennedy School, nie jest przekonany.
„Istnieje powód, dla którego rząd nie kieruje się motywacją zysku” – Hausmann powiedział Fortune, odnosząc się do kontroli Stanów Zjednoczonych nad wenezuelskim rynkiem ropy. „Motyw zysku w rządzie nazywamy korupcją”.
Trump ujawnił ambitne plany ożywienia borykającego się z problemami przemysłu naftowego w Wenezueli zaledwie kilka dni po tym, jak siły amerykańskie pojmały w weekend wenezuelskiego przywódcę Nicolása Maduro. Biały Dom wyraźnie stwierdził, że aresztowanie Maduro (i późniejsze przejęcie przez USA części spraw kraju) było próbą zdominowania półkuli zachodniej, powołując się na XIX-wieczną doktrynę Monroe dla usprawiedliwienia interwencji w Wenezueli. Wenezuela jest domem dla największych potwierdzonych zasobów ropy naftowej na świecie.
„To jedna z niezliczonych dobrych umów energetycznych wynegocjowanych przez prezydenta Trumpa w celu przywrócenia amerykańskiej dominacji energetycznej, co przyniesie korzyści Amerykanom, amerykańskim firmom energetycznym i Wenezuelczykom” – powiedział w oświadczeniu rzecznik Białego Domu Taylor Rogers.
Prezydent powiedział, że będzie kontrolował kraj i jego rynek ropy przez lata i podobno spotkał się z kadrą kierowniczą amerykańskich koncernów naftowych, aby omówić przemysł naftowy Wenezueli. We wtorek ogłosił, że tymczasowe przywództwo Wenezueli dostarczy Stanom Zjednoczonym od 30 do 50 milionów baryłek ropy, z czego dochód zostanie sprzedany po cenach rynkowych, a nie po stopach dyskontowych, i rozdzielony zarówno pomiędzy Stany Zjednoczone, jak i Wenezuelę. Według Białego Domu wpływy zostaną przekazane na konta bankowe kontrolowane przez Stany Zjednoczone i nadzorowane przez Trumpa.
„Odbudujemy go w bardzo opłacalny sposób” – powiedział Trump w czwartkowym wywiadzie dla „The New York Times”. „Będziemy zużywać ropę i będziemy ją brać. Obniżamy ceny ropy i damy Wenezueli pieniądze, których desperacko potrzebuje”.
Kapitalizm rządu Trumpa
Interwencje przemysłowe Trumpa i zwrot w kierunku kapitalizmu państwowego stały się znakami rozpoznawczymi jego drugiej kadencji: w sierpniu 2025 roku rząd USA przejął 10% udziałów w Intelu, stając się największym akcjonariuszem borykającego się z problemami producenta chipów. Na początku tego miesiąca Nvidia i AMD osiągnęły porozumienie z rządem USA w sprawie podziału 15% przychodów ze sprzedaży chipów do Chin.
Tego typu umowy na dużą skalę są nie tylko rzadkie, ale w przypadku Nvidii i AMD są bezprecedensowe i zdaniem części prawników potencjalnie niekonstytucyjne, gdyż Konstytucja USA zabrania ceł eksportowych.
Hausmann, który był ministrem planowania Wenezueli w latach 1992–1993, argumentował, że surowa ręka Trumpa w kwestiach rynkowych jest sprzeczna z celem rządu, który nie polega na zarabianiu pieniędzy, ale raczej na zapewnianiu stabilności i polityki umożliwiającej prosperowanie przedsiębiorstw.
W przypadku Wenezueli, stwierdził Hausmann, nadanie przez Trumpa priorytetu wydobyciu ropy w celu uzyskania krótkoterminowych zysków to nie tylko filozoficzna niezgodność z jego wizją zarządzania; To po prostu zły pomysł.
„Jeśli masz polisę, ponieważ chcesz zarabiać pieniądze, będziesz dramatycznie rozczarowany w każdym scenariuszu, jaki sobie wyobrazisz” – powiedział Hausmann. „Jeśli chcesz, aby Wenezuela odrodziła się, pieniądze trafią do Wenezueli, a nie opuszczają Wenezuelę. Wenezuela będzie musiała przyciągnąć zasoby. To nie jest tak, że zasoby znikną”.
Stan wenezuelskiej ropy
Hausmann zauważył, że strategia Trumpa polegająca na wykorzystaniu ropy w celu przywrócenia Wenezueli dobrobytu gospodarczego jest bezużyteczna bez przywrócenia demokratycznego przywództwa w kraju, które może wdrożyć wiarygodną politykę stabilizującą przemysł naftowy.
Kiedy Maduro objął władzę w Wenezueli w 2013 r., Wenezuelczycy byli około cztery razy bogatsi niż obecnie; W 2001 r. Wenezuela była najbogatszym krajem Ameryki Południowej. Te okresy zamożności zbiegły się ze zwiększoną produkcją ropy naftowej, która od tego czasu uległa zahamowaniu. Kiedy Hugo Chávez został prezydentem w 1999 r., Wenezuela produkowała około 3,5 miliona baryłek ropy dziennie. Dziś ta suma wynosi około miliona baryłek dziennie.
Ekonomiści i myśliciele polityki publicznej przypisują ten gwałtowny upadek załamaniu się krajowej infrastruktury naftowej w następstwie dziesięcioleci złego zarządzania, korupcji i amerykańskich sankcji. Na przykład Chávez zwolnił w 2003 r. około 10 000 pracowników państwowego giganta naftowego Petróleos de Venezuela SA (PDVSA) za udział w dwumiesięcznym strajku. Przychody PDVSA załamią się około dziesięć lat później.
Analitycy twierdzą, że proponowane przez Trumpa rozwiązanie polegające na umożliwieniu amerykańskim koncernom naftowym dostępu do Wenezueli w celu naprawy infrastruktury (i umożliwieniu Stanom Zjednoczonym dostępu do 30% światowych rezerw ropy) jest kosztownym przedsięwzięciem, kosztującym co najmniej 10 miliardów dolarów rocznie przez kilka lat. Oprócz naprawy infrastruktury firmy te będą musiały zobowiązać się do droższego wydobycia ciężkiej ropy naftowej, która stanowi zdecydowaną większość złóż w Wenezuelskim Pasie Orinoko.
Wysokie koszty odbudowy przemysłu naftowego oznaczają, że amerykańskie firmy będą potrzebować gwarancji, że ich inwestycje się opłacą, powiedział Fortune Miguel Tinker Salas, emerytowany profesor historii w Pamona College i autor książki The Enduring Legacy: Oil, Culture, and Society in Venezuela.
„Nie sądzę, żeby jakakolwiek duża amerykańska firma chciała inwestować bez szeregu gwarancji, ponieważ mówimy o inwestycjach wartych miliardy dolarów” – powiedział Tinker Salas. „To inwestycja długoterminowa, a nie krótkoterminowa”.
Hausmann zasugerował, że jednym ze sposobów przyciągnięcia prywatnych koncernów naftowych do Wenezueli (szczególnie gdy mają one łatwiejszy dostęp do dużych złóż ropy w Gujanie i Namibii) jest przede wszystkim zajęcie się przyczynami pogorszenia się infrastruktury branży.
„To są rany, które sami sobie zadaliśmy. Jeśli chcemy odzyskać ropę, musimy wrócić do praworządności” – stwierdził. „Bądźmy bardzo mechaniczni: konieczna jest zmiana prawa węglowodorowego. A aby zmienić prawo węglowodorowe, potrzebny jest kongres, który ludzie uznają za uzasadniony”.
Wizja Hausmanna dotycząca przyszłości Wenezueli
Przepisy dotyczące węglowodorów, do których nawiązuje Hausmann, powstały w 1943 r. i przewidywały, że zagraniczne koncerny naftowe muszą płacić Wenezueli 50% swoich zysków z ropy, a jest to cena, którą firmy były skłonne zapłacić, aby uzyskać dostęp do ogromnych rezerw kraju.
Po utworzeniu PDVSA w 1976 r. zagraniczne koncerny naftowe mogły współpracować z państwowym gigantem, ale za wysoką cenę: 60% udziałów w ich wspólnych przedsięwzięciach. Według Hausmanna Chavez zapoczątkował branżę kilkadziesiąt lat później, konfiskując i znacjonalizując aktywa amerykańskich koncernów naftowych, takich jak ConocoPhillips i Exxon Mobil, które następnie opuściły kraj. Dziś jedynie Chevron, na specjalnej amerykańskiej licencji, kontynuuje działalność w Wenezueli.
Liderka wenezuelskiej opozycji María Corina Machado wyraziła już wcześniej zamiar zreformowania przepisów dotyczących węglowodorów w celu zwiększenia inwestycji zagranicznych poprzez usunięcie ograniczeń własności. Wydaje się jednak mało prawdopodobne, aby Trump wzmocnił pozycję popularnych osobistości politycznych Wenezueli. Powiedziała, że Machado nie ma wsparcia potrzebnego do przewodzenia krajowi, pomimo dowodów potwierdzających szerokie poparcie dla niej i Edmundo Gonzáleza, który startował przeciwko Maduro w wyborach w 2024 r. Wiceprezydent Maduro Delcy Rodríguez jest tymczasowym przywódcą Wenezueli.
Hausmann powiedział, że amerykańskie koncerny naftowe są świadome niestabilności politycznej w Wenezueli, co jest kolejnym czynnikiem, który może wpłynąć na ich decyzję o nieod razu inwestowaniu w tym kraju. Ekonomista wskazał jednak również, że choć rezerwy ropy naftowej Wenezueli wynoszące 303 miliardy baryłek sprawiają, że ropa naftowa jest oczywistym przemysłem wymagającym rozwoju, to nie wszystko, co kraj ma do zaoferowania. Sugeruje, że jeśli przywódca demokratyczny dojdzie do władzy, Wenezuela mogłaby więcej inwestować w inne gałęzie przemysłu, takie jak turystyka i rzeka Caroní, z której czerpie 64% swojej mocy hydroelektrycznej.
„Wenezuela stała się znacznie, znacznie większa niż jej ropa naftowa, a Wenezuela ma ogromny potencjał w wielu innych sprawach” – powiedział Hausmann. „Można powiedzieć, że najłatwiejsza byłaby ropa, ale nawet ropa nie jest taka prosta”.


