
Cukier i benzyna nie mają ze sobą wiele wspólnego, chyba że jesteś w młynie trzciny cukrowej w Brazylii, gdzie to dosłownie ta sama roślina. Zwykle jest to zabawny fakt, ale teraz stanowi problem.
Brazylia jest wiodącym na świecie eksporterem cukru: około 45% całkowitej sprzedaży cukru na świecie. Podczas każdego zbioru młyny decydują, ile trzciny wykorzystuje się na cukier, a ile na etanol. Kiedy ceny ropy są niskie, matematyka faworyzuje cukier. Kiedy ceny ropy rosną, etanol staje się bardziej opłacalny, a trzcina cukrowa jest wycofywana z produkcji słodzików.
Zakłócenia w Cieśninie Ormuz przechyliły tę matematykę, ponieważ ropa naftowa oscyluje wokół 100 dolarów za baryłkę. Rząd rozważa zwiększenie maksymalnej zawartości etanolu w paliwie flex z 30% do 35%, co umożliwiłoby skierowanie znacznie większej ilości trzciny cukrowej z cukru do paliwa.
W tym samym czasie brazylijscy kierowcy ciężarówek zagrozili strajkiem w tym tygodniu w związku z wysokimi cenami oleju napędowego, a rząd pospieszył z obniżeniem podatków od paliwa i przygotowaniem propozycji umożliwiających stanom obniżenie podatków od paliwa. Ostatni raz brazylijscy kierowcy ciężarówek odeszli z pracy w 2018 r., co spowodowało paraliż na kilka dni największą gospodarkę Ameryki Łacińskiej: niedobory paliwa i ogromne puste półki w supermarketach.
Jeśli dojdzie do strajku, moment nie może być gorszy. Trzcinę cukrową po zbiorze należy natychmiast przewieźć ciężarówkami z pól do młynów, a następnie z młynów do portów. Strajk kierowców ciężarówek wstrzymałby ten proces w najbardziej krytycznym momencie roku. Nowe zbiory trzciny cukrowej w Brazylii rozpoczynają się 1 kwietnia i w ciągu pierwszych trzech miesięcy większość zbiorów jest przetwarzana. Oznacza to, że decyzja o tym, ile trzciny cukrowej zostanie przeznaczone na cukier w porównaniu z etanolem, zapada właśnie teraz, ponieważ Cieśnina Ormuz jest strefą działań wojennych.
„Jeśli w ciągu najbliższych kilku miesięcy, w obliczu wojny i wysokich cen ropy, będzie to stanowić problem, większość zbiorów zostanie przeznaczona na etanol, a nie na cukier” – powiedziała Fortune Judith Ganes, niezależna analityk ds. towarów z czterdziestoletnim stażem na rynkach towarów miękkich. Dodał, że za sześć miesięcy, gdy będzie już 75% zbiorów, nie będzie to miało większego znaczenia.
Ceny cukru już przewidują tę kombinację. Rafinowany cukier biały w Londynie osiągnął w piątek 451 dolarów za tonę, co stanowi najwyższy poziom od października i wzrost o 8% od rozpoczęcia wojny w Iranie. Ganes spodziewa się, że cena cukru surowego wzrośnie do 18–19 centów za funt, w porównaniu z zakresem 13–14,5 centa, w którym utknęła „miesiące, miesiące, miesiące”.
Logistyka tego wszystkiego pogarsza sytuację. W rafineriach Zatoki Perskiej, które importują brazylijski cukier surowy i przetwarzają go na produkty rafinowane dla regionu, planowane dostawy są opóźnione lub przekierowane, ponieważ Cieśnina Ormuz pozostaje w dużej mierze zamknięta.
To sprawia, że problem jest dwustronny: cukru rafinowanego brakuje na Bliskim Wschodzie, w Afryce Wschodniej i w niektórych częściach Azji, podczas gdy cukier surowy wraca do swojego pochodzenia w Brazylii i nie ma dokąd pójść.
„Stwarza to niedobory w rafinacji cukru białego i deficyt w regionie, ale następnie pozostawia eksportera z… och, dokąd trafia cukier?” powiedział Ganes.
Jego zdaniem, przy cenie 18 centów, konsumenci nie odczują żadnego efektu. Ceny cukru były już obniżone przez cały rok, a ceny kakao również gwałtownie spadły po obniżce ceł, co złagodziło pewną presję na producentów wypieków.
Jednak poza wojną długoterminowe perspektywy nie napawają optymizmem. Ganes wskazał na duże prawdopodobieństwo wystąpienia zjawiska pogodowego El Niño w sezonie 2026/27, które spowoduje suszę w Azji Południowo-Wschodniej i zagrozi produkcji w Tajlandii i Indiach, czyli dwóch pozostałych filarach światowej podaży cukru. Po latach niskich cen ponowne sadzenie już uległo spowolnieniu. W przypadku poważnego El Niño „zastosowana jest jakakolwiek ochrona” – powiedział.
W środę na posiedzeniu Rezerwy Federalnej prezes Jerome Powell potwierdził szerszy drenaż surowców spowodowany wojną w Iranie. Zauważył, że ropa naftowa i jej pochodne wpływają na koszty produkcji i transportu w całej gospodarce, a skutki „przeciekają do inflacji centralnej”. Podkreślił jednak niepewność: „Jesteśmy dopiero na początku tej sytuacji i nie wiemy, jak duża będzie to sytuacja ani jak długo to potrwa”.


