Tuesday, May 19, 2026

Zdaniem eksperta z Cornell | lubienie korporacyjnych nonsensów może świadczyć o tym, że źle podejmujesz decyzje Fortuna

Koniecznie przeczytaj

Zdaniem eksperta z Cornell | lubienie korporacyjnych nonsensów może świadczyć o tym, że źle podejmujesz decyzje Fortuna

Wszyscy tego doświadczyliśmy: na spotkaniu roboczym, próbując powstrzymać łzawienie oczu, gdy kolega wdaje się w niekończący się monolog na temat „wykorzystania strategii adaptacyjnej firmy w celu optymalizacji naszej wartości i ożywienia naszej działalności”.

Ten niezrozumiały język pełen modnych słów ma nazwę: „korporacyjny nonsens”. Tak przynajmniej twierdzi Shane Littrell, psycholog poznawczy i doktorant na Uniwersytecie Cornell. Bada, w jaki sposób ludzie oceniają wiedzę i dzielą się nią oraz jak wprowadzające w błąd informacje kształtują ludzkie przekonania, postawy i procesy decyzyjne.

Jako samozwańczy wróg nonsensu Littrell definiuje nonsens jako „wątpliwe informacje, które zwodniczo robią wrażenie, są ważne, pouczające lub w inny sposób interesujące”. Łatwo pomylić bzdury z niezbędnym, codziennym żargonem używanym w środowisku zawodowym, ale cechą wyróżniającą ten język jest to, że chociaż język ma brzmieć mądrze i imponująco, nie jest on dokładny, znaczący ani w żadnym wypadku użyteczny – powiedział Fortune.

W czterech badaniach z udziałem 1018 osób Littrell skonstruował Skalę Recepcji Korporacyjnej Bulls-t, która pozwala zmierzyć, jak bardzo ludzie są zainteresowani tego typu językiem i jak zmysł biznesowy postrzegają różne stwierdzenia. Osoby, dla których przeładowany modnymi hasłami język korporacyjny jest wnikliwy i pouczający, osiągają gorsze wyniki w testach przywództwa i podejmowania decyzji w miejscu pracy. Nie oznacza to, że ludzie najbardziej otwarci na język korporacyjny są źli w swojej pracy, po prostu mogą nie być najlepszymi przywódcami lub decydentami.

Nie chodzi tu o inteligencję czy wykształcenie, stwierdził Littrell, który zauważył, że wyniki były spójne w badaniach, w których ponad 70% uczestników posiadało tytuł licencjata lub wyższy, oraz w badaniach z niższym wykształceniem.

„Część tego ma związek ze środowiskiem, w którym się znajdujesz. Musisz trochę używać tego języka, aby poruszać się po obszarze roboczym” – powiedział. „Każdy może wpaść w pułapkę nonsensu, jeśli jest on opakowany tak, aby odwoływać się do jego uprzedzeń”.

Niebezpieczeństwa związane z bezsensownym językiem korporacyjnym

Miejsce pracy to „żyzny grunt” dla głupoty, stwierdził Littrell, gdy próbujesz zaimponować szefowi i konkurować z kolegami.

„Te środowiska organizacyjne są nasycone sygnałami władzy, takimi jak tytuły stanowisk i hierarchiczne struktury władzy, i wszyscy mówią o swojej wizji przywództwa” – wyjaśnił. „Dzięki temu szczególnie łatwo jest przekazywać to jako wiedzę. Zawsze są ludzie, którzy próbują wspiąć się po drabinie korporacyjnej, a w wielu sytuacjach używa się tego typu języka, aby zaimponować wszystkim wokół nich”.

Ale korporacyjne bzdury są więcej niż denerwujące, stwierdził Littrell. Może to mieć szkodliwy wpływ na wiarygodność i morale. Może to być szczególnie niepokojące, gdy jest stosowane przez lidera, ponieważ może podważyć sposób, w jaki pracownicy rozumieją cele, informacje zwrotne lub proces decyzyjny.

Język korporacyjny może również powodować utratę reputacji i koszty finansowe dla firm, powiedział Littrell. Podał przykład błędu, w jakim znalazła się PepsiCo w 2008 roku, po tym jak wyciekł do Internetu wewnętrzny raport wyjaśniający przeprojektowanie logo firmy o wartości 1 miliona dolarów.

„DNA Pepsi ma swoje źródło w dynamice oscylacji obwodu. Ta nowa tożsamość przejawia się w autentycznej geometrii, która stanie się własnością kultury Pepsi” – napisał w wewnętrznym raporcie konsultant ds. Projektowania firmy, Peter Arnell Group. „(Propozycja Pepsi to) ustanowienie przyciągania grawitacyjnego umożliwiającego przejście od doświadczenia„ transakcyjnego ”do wyrażenia„ zapraszającego ”.

Propozycja ta była nie tylko myląca, ale także wywołała trwałe zakłopotanie firmy w Internecie i mediach. Nawet założyciel firmy projektowej przyznał, że „to wszystko bzdury”.

Ustanowienie nowych zasad może położyć kres tym bzdurom

Nie musi tak być, powiedział Littrell. Jednym z prostych sposobów, w jaki firmy mogą odwrócić sytuację, jest nagradzanie zachowań przeciwdziałających bykom poprzez uczynienie jasnej komunikacji odgórną normą. Może to zatrzymać cykl, w którym lider używa skomplikowanego języka, a pracownicy czują, że też muszą mówić w ten sposób.

Sugeruje stworzenie środowiska zachęcającego osoby niebędące liderami do zadawania większej liczby pytań, co może zmniejszyć wrażenie, że wiesz wszystko. „Czasami ludzie odczuwają presję społeczną, która nie pozwala im wyglądać na głupich, odpowiadając w sposób, który ich zdaniem wszyscy rozumieją, i nie chcą podnieść ręki i zadać pytania, bo czują, że mogą wyjść na głupców” – wyjaśnił.

Na koniec zachęca firmy do nagradzania takich zachowań, jak jasna komunikacja i zadawanie pytań podczas ocen wyników, które jego zdaniem są bardzo istotne przy ustalaniu oczekiwań.

„Jedną z najważniejszych rozmów są oceny wyników oraz sposób, w jaki liderzy i pracownicy komunikują się ze sobą, co może powodować najwięcej problemów, zwłaszcza w odniesieniu do ich osobistego sukcesu i sukcesu organizacji”.

Website |  + posts
- Advertisement -spot_img
- Advertisement -spot_img

Najnowszy artykuł