Na pięć dni New Delhi stało się stolicą globalnej debaty na temat sztucznej inteligencji, goszcząc głowy państw, dyrektorów generalnych dużych firm technologicznych i decydentów, którzy łącznie mają dużą władzę decydowania o rozwoju tej technologii.
Kiedy delegaci w końcu przeszli przez zatłoczone ulice New Delhi, pojawiło się pytanie, czy najbardziej ambitne spotkanie dotyczące sztucznej inteligencji na świecie może przynieść wymierny postęp w rozwiązaniu najtrudniejszych problemów branży: kto kontroluje technologię, kto ponosi ryzyko i kto dzieli się korzyściami.
India AI Impact Summit był czwartym z serii globalnych szczytów poświęconych sztucznej inteligencji, po tych, które odbyły się w Bletchley Park w Wielkiej Brytanii, Seulu i Paryżu, a także pierwszym, który odbył się na Globalnym Południu. Wielu miało nadzieję, że szczyt pomoże wytyczyć wiarygodną ścieżkę dla mocarstw średnich w kształtowaniu ery sztucznej inteligencji i zadba o to, aby korzyści płynące z tej technologii nie koncentrowały się na garstce amerykańskich i chińskich firm.
Tydzień obfitował w inwestycje, a mniej w zakresie wiążących zobowiązań i sprawił, że niektórzy z tych, którzy liczyli na rzeczywistą zmianę w globalnym zarządzaniu sztuczną inteligencją, mieli mieszane uczucia.
Deklaracja z New Delhi
Głównym osiągnięciem szczytu było przyjęcie przez 88 krajów i organizacji międzynarodowych Deklaracji z New Delhi w sprawie wpływu sztucznej inteligencji – niewiążącego porozumienia opartego na zasadach włączającego i skoncentrowanego na człowieku rozwoju sztucznej inteligencji. Kiedy oświadczenie, którego powszechnie oczekiwano w piątek, ostatecznie ukazało się późnym wieczorem w sobotę, poparły je zarówno Stany Zjednoczone, jak i Chiny.
Ambicje deklaracji są szerokie: demokratyzacja dostępu, zwiększenie roli sztucznej inteligencji w opiece zdrowotnej i edukacji oraz zapewnienie zabezpieczeń etycznych i przejrzystości. Ale są też istotne luki. Chociaż w oświadczeniu wezwano do zapewnienia sprawiedliwej sztucznej inteligencji, pominięto rzeczywistość, w której moc obliczeniowa, dane i wiedza potrzebne do tworzenia najnowocześniejszych modeli sztucznej inteligencji są skoncentrowane zaledwie w kilku gospodarkach i korporacjach. Jak jest być może nieuniknione w przypadku deklaracji wielostronnej, szczegóły operacyjne również są skąpe.
Na szczycie wielu uczestników było zaniepokojonych tendencją sztucznej inteligencji do dalszego konsolidowania władzy w rękach już potężnych. Duża część światowego przemysłu sztucznej inteligencji jest zdominowana przez kilka amerykańskich korporacji, których własne pionierskie modele i infrastruktura obliczeniowa stanowią podstawę znacznej części globalnego rozwoju sztucznej inteligencji. Drugim ważnym graczem są Chiny, które wspólnie kontrolują około 90% globalnej infrastruktury obliczeniowej AI. Chociaż niektóre kraje i firmy budują własne podstawowe modele, a alternatyw typu open source rośnie, niewiele z nich nadal może konkurować na pograniczu.
„Gdybyście zobaczyli tylko zdjęcia, można by pomyśleć, że szczyt dotyczył wyłącznie wpływu Doliny Krzemowej na Indie” – powiedział Fortune Mark Surman, prezes Mozilli. „Ale poza kamerami widzieliśmy prawdziwe pragnienie krajów, firm i społeczności, aby zjednoczyć się i zbudować sztuczną inteligencję o otwartym kodzie źródłowym, suwerenną i dostosowaną kulturowo”.
W Europie, gdzie wątpliwości co do wiarygodności amerykańskich partnerstw nasiliły się po staraniach amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa o przejęcie Grenlandii, ten duopol władzy budzi duże obawy.
„Wydaje się, że wielu moich amerykańskich kolegów (i, moim zdaniem, amerykańska administracja) tak naprawdę nie rozumie, jak bardzo Grenlandia zmieniła sytuację UE i innych odpowiednich krajów” – powiedział Seán Ó hÉigeartaigh, dyrektor AI FAR na Uniwersytecie w Cambridge. „Wygląda na to, że nadal czytają notatki z zeszłego roku. Próbują forsować pozycje i strategie, które już nie będą działać”.
Arthur Mensch, dyrektor generalny francuskiej firmy Mistral zajmującej się sztuczną inteligencją, odniósł się do tej kwestii w swoim przemówieniu bardziej bezpośrednio, argumentując, że w miarę jak sztuczna inteligencja ma stanowić coraz większą część światowego PKB, każda organizacja obsługująca obciążenia AI – każdy rząd, każdy szpital, każda instytucja publiczna – potrzebuje prawdziwego dostępu do tego, co nazwał „przyciskiem włączania”. Argumentował, że poleganie na zewnętrznych dostawcach, którzy mogliby wycofać dostęp w dowolnym momencie, nie jest akceptowalnym ryzykiem w przyszłości opartej na sztucznej inteligencji.
„Jeśli masz wrażenie, że masz partnera godnego zaufania… to możesz mu zaufać” – powiedział we wtorkowym wywiadzie kanadyjski informatyk Yoshua Bengio. „Ale jeśli widzisz coś przeciwnego, to chcesz przygotować Plan B. Jest to kwestia demokracji i pewnego rodzaju sprawiedliwego porządku świata, w którym żaden kraj nie może wykorzystywać technologii do zdominowania innych. Nie chcemy wylądować w świecie, w którym mamy dwóch hegemonów, każdy kontrolujący część świata”.
Obawy nie pozostały niezauważone przez Waszyngton: Michael Kratsios, dyrektor Biura ds. Polityki Naukowej i Technologicznej Białego Domu, w swoim przemówieniu na szczycie jasno dał do zrozumienia, że Stany Zjednoczone nie mają dużego apetytu na globalne zarządzanie. Kratsios odrzucił perspektywę scentralizowanego nadzoru i forsował ideę „suwerennej zdolności w zakresie sztucznej inteligencji”, w ramach której kraje przyjmują technologię amerykańską jako szkielet swojej infrastruktury sztucznej inteligencji i na jej szczycie budują niezależne zdolności w zakresie sztucznej inteligencji.
„Prawdziwa suwerenność AI oznacza posiadanie i używanie najlepszych w swojej klasie technologii z korzyścią dla obywateli” – powiedział. „Nie oznacza to czekania z udziałem w globalnym rynku wyposażonym w sztuczną inteligencję, dopóki nie podejmie się próby zbudowania całkowitej samowystarczalności, która zakończy się niepowodzeniem.
„Całkowita samowystarczalność technologiczna nie jest realistyczna dla żadnego kraju, ponieważ sztuczna inteligencja jest niezwykle złożona. Jednak strategiczna autonomia połączona z szybkim przyjęciem sztucznej inteligencji jest możliwa do osiągnięcia i jest konieczna dla niepodległych narodów. Stany Zjednoczone chcą pomóc” – dodał.
Będąc dobrodziejstwem dla Stanów Zjednoczonych, na marginesie szczytu Indie dołączyły do Pax Silica, sojuszu technologicznego pod przewodnictwem USA, którego celem jest budowanie bezpiecznych łańcuchów dostaw półprzewodników i zaawansowanych sieci produkcyjnych wśród strategicznych sojuszników, aby przeciwstawić się chińskim wysiłkom w zakresie sztucznej inteligencji. Do tej grupy należą już Japonia, Korea Południowa, Wielka Brytania i Izrael. Posunięcie to sygnalizuje znaczne ocieplenie stosunków USA-Indie po okresie tarć związanych z wcześniejszym zakupem przez Indie rosyjskiej ropy po obniżonej cenie.
Kilka kompromisów w zakresie bezpieczeństwa
Innym wymiernym rezultatem były zobowiązania dotyczące wpływu sztucznej inteligencji na granicę w New Delhi – zestaw dobrowolnych porozumień ogłoszonych przez rząd Indii i wspieranych przez wiodące firmy zajmujące się sztuczną inteligencją na granicy. Uczestniczące w projekcie przedsiębiorstwa, do których zaliczały się przedsiębiorstwa indyjskie oraz światowe przedsiębiorstwa zajmujące się najnowocześniejszą sztuczną inteligencją, podpisały dwa główne zobowiązania.
Pierwsza skupia się na przejrzystości w zakresie wykorzystania sztucznej inteligencji w świecie rzeczywistym. Firmy zgodziły się analizować i publikować zagregowane, anonimowe informacje na temat sposobu wykorzystania ich systemów sztucznej inteligencji, aby pomóc decydentom i badaczom zrozumieć wpływ sztucznej inteligencji na miejsca pracy, umiejętności, produktywność i szerzej rozumianą transformację gospodarczą. Drugi skupia się na włączeniu firm, które zobowiązują się do wzmocnienia testowania i oceny systemów sztucznej inteligencji w niedostatecznie reprezentowanych językach i kontekstach kulturowych, szczególnie na Globalnym Południu, tak aby pionierskie modele sztucznej inteligencji stały się bardziej niezawodne i dostępne poza rynkami anglojęzycznymi.
„To, że doszło do kompromisu, to dobry znak” – powiedział o kompromisach Stuart Russell, wybitny informatyk. „Mam nadzieję, że to początek procesu prowadzącego do wiążących porozumień międzynarodowych, na mocy których rządy gwarantują bezpieczeństwo swoim obywatelom”.
Niektórzy jednak uważali, że zobowiązania nie zaszły wystarczająco daleko i zignorowali wiele kwestii bezpieczeństwa omawianych na szczycie. „Wiele zagrożeń, od bezpieczeństwa dzieci przez zagrożenia bezpieczeństwa narodowego po utratę kontroli, było omawianych na korytarzach z większą niż kiedykolwiek pilnością, ale nie doczekało się to oficjalnego rozstrzygnięcia” – powiedział Mark Brakel, dyrektor ds. polityki w Future of Life Institute.
Ci, którzy liczyli, że szczyt w Delhi wykorzysta ten moment do ustanowienia bardziej strukturalnej i autentycznej koalicji mocarstw średnich w celu kontestacji obecnego duopolu, choć byli entuzjastycznie nastawieni do toczących się rozmów, nie byli pod wrażeniem braku konkretnych postępów. Niektórzy decydenci opisali to wydarzenie jako naturalną kontynuację szczytu w Paryżu, który zapoczątkował zmianę priorytetów z zarządzania na handel, a pod koniec szczytu często przypominało ono bardziej targi niż spotkanie dyplomatyczne.
Lawina inwestycji
Od strony biznesowej szczyt był znacznie bardziej udany, przynajmniej z perspektywy Indii. Pięciodniowe wydarzenie wywołało falę poważnych zobowiązań inwestycyjnych w kraju, a minister elektroniki Ashwini Vaishnaw powiedziała, że w ciągu najbliższych dwóch lat w kraju spodziewane są inwestycje w sztuczną inteligencję i głębokie technologie o wartości ponad 200 miliardów dolarów.
W dużej mierze odpowiadają za to własne konglomeraty indyjskie. Reliance Industries i jej oddział telekomunikacyjny Jio zobowiązały się do przeznaczenia 110 miliardów dolarów w ciągu siedmiu lat na budowę infrastruktury danych i sztucznej inteligencji, a prezes i dyrektor generalny Mukesh Ambani wymienił koszty przetwarzania danych jako główne wąskie gardło we wdrażaniu sztucznej inteligencji. Grupa Adani spełniła te ambicje, przeznaczając 100 miliardów dolarów na rozwój centrów danych AI zasilanych odnawialnymi źródłami energii do roku 2035. Tymczasem gigant infrastrukturalny Larsen & Toubro ogłosił partnerstwo z firmą Nvidia w celu zbudowania, jak twierdzi, największej fabryki sztucznej inteligencji w Indiach.
Znaczące inwestycje ogłosiły także amerykańskie firmy technologiczne. Microsoft oświadczył, że jest na dobrej drodze do zainwestowania 50 miliardów dolarów na całym świecie do 2030 roku, co zwiększy kwotę 17,5 miliarda dolarów przekazaną Indiom już w zeszłym roku. W środę na konferencji prasowej Google ogłosił, że we współpracy z rządem Indii przekaże sztuczną inteligencję o wartości 30 milionów dolarów na rzecz Government Challenge i oddzielny fundusz AI o wartości 30 milionów dolarów na rzecz Science Fund, a także nowe centrum technologii klimatycznych. Firma Blackstone zainwestowała 600 milionów dolarów w indyjski start-up Neysa zajmujący się sztuczną inteligencją w chmurze, natomiast AMD rozszerzyło współpracę z TCS w celu wdrożenia w tym kraju infrastruktury AI o mocy do 200 megawatów.
OpenAI zgodziło się zostać pierwszym klientem centrum danych TCS w ramach inicjatywy Stargate, natomiast Anthropic ujawniło otwarcie nowego biura w Bengaluru i że Indie stały się jego drugim co do wielkości rynkiem.
Jeśli Indie miały nadzieję, że ich efektowny szczyt AI Impact Summit pokaże światu, że są głównym graczem w boomie inwestycyjnym w dziedzinie sztucznej inteligencji, w dużej mierze im się to udało. Niektórzy jednak uważali, że inwestycje maskują trudniejszą kwestię, czy Indie lub ktokolwiek spoza bloku amerykańsko-chińskiego znalazł już wiarygodną ścieżkę kształtowania przyszłości ery sztucznej inteligencji, zamiast po prostu skakać po drodze.

