
Źródło obrazu: Pstrokaty głupiec
Jednym z pytań nurtujących giełdę w ostatnich miesiącach jest to, czy znajdujemy się w bańce giełdowej napędzanej sztuczną inteligencją i kiedy może ona pęknąć. Jako ktoś, kto przez dziesięciolecia przeżył wiele baniek, uważam, że inwestor-miliarder Warren Buffett ma w tym względzie wiele mądrości do zaoferowania.
Nie próbuj monitorować rynku w czasie
Buffett czasami gromadził duże ilości gotówki, przez co niektórzy myśleli, że próbuje przeczekać wystarczająco duże pogorszenie koniunktury na rynku, aby móc wydawać pieniądze. Jest jednak na tyle mądry, by wiedzieć, że nikt nie jest w stanie określić czasu rynku z całkowitą pewnością, a on nawet nie próbuje tego robić.
Zamiast tego jego podejście polegało na kupowaniu pojedynczych akcji, gdy jego zdaniem są one atrakcyjnie wycenione, utrzymywaniu ich przez dłuższy czas, a następnie czasami ich sprzedaży.
Może to wyglądać jak wyczucie rynku, ponieważ polega na kupowaniu akcji po cenach, które wydają się tanie. Często dobrym momentem na to jest okres po krachu na giełdzie.
Jednak kupowanie okazji, gdy się pojawiają, to nie to samo, co próba wyczucia rynku. Buffett nie inwestował w akcje spółek internetowych, a potem miał nadzieję na przykład, że wyjdzie z nich z dużym zyskiem, zanim rynek osiągnie szczyt.
Trzymaj się tego, co wiesz i rozumiesz
Tak naprawdę Buffett nie zawracał sobie głowy kupnem akcji spółek internetowych w czasach gwałtownych zmian tamtej ery. Nie kupił też wiodących akcji AI przed ustąpieniem ze stanowiska dyrektora generalnego Berkshire Hathaway pod koniec tego roku.
Powód jest prosty, jeszcze przed przystąpieniem do wyceny. Buffett lubi trzymać się tego, co rozumie. Długo wyrażał przekonanie, że nie posiada wiedzy niezbędnej do oceny, czy firmy technologiczne mają taką charakterystykę biznesową, jakiej szukał.
Dopiero po latach zainwestował w IBM i Apple.
Fosa typu Buffetta
Jedną z spółek technologicznych, którą on i jego partner Charlie Munger uważali za pominiętą, była Alphabet (NASDAQ: GOOG) (NASDAQ: GOOGL).
Powodem było to, że w tym przypadku czuli, że posiadają informacje na temat Google, i nie podjęli w związku z tym żadnych działań. Berkshire był właścicielem firmy, która już wydawała mnóstwo pieniędzy na kupowanie reklam w Google, zatem Buffett i Munger mogli dodać dwa do dwóch, aby dostrzec szerszy potencjał działalności Google.
Alfabet ma kilka cech, które Buffett lubi w akcjach, a jedną z nich jest jego „fosa”. W ten sposób Bhe opisuje przewagę konkurencyjną, która utrzymuje rywali na dystans.
Fosa Google to ogromna ilość danych użytkowników, zastrzeżona technologia i sprawdzony model zarabiania pieniędzy nie tylko poprzez wyszukiwanie, ale także inne usługi, takie jak YouTube.
Sztuczna inteligencja stanowi ryzyko dla dominacji Google w wyszukiwarce. Może to prowadzić do mniejszej liczby wyszukiwań, a tym samym mniejszych przychodów z reklam. Może to jednak również stanowić szansę dla Alphabet, biorąc pod uwagę ogromne ilości uporządkowanych danych firmy, które mogłyby pomóc jej w korzystaniu z samej sztucznej inteligencji.
Alphabet ma ogromną bazę klientów i z biegiem czasu udowodnił, że generuje duże środki pieniężne (chociaż koszty sztucznej inteligencji mogą to zmniejszyć).
Ale podobnie jak Buffett lubię kupować świetne firmy po atrakcyjnych cenach. Obecna cena akcji Alphabetu jest jak na mój gust zbyt wysoka, więc nie będę inwestować.


