Od prawie dwudziestu lat ceniony ekonomista Nouriel Roubini honorowo nosi przydomek „Doktor Doom”. Zasłużył na to w połowie pierwszej dekady XXI wieku za ostrzeżenie przed kryzysem mieszkaniowym, które Wall Street zignorowało, dopóki w katastrofalny sposób nie udowodniono mu, że miał rację.
Od tego czasu emerytowany profesor Stern School of Business na Uniwersytecie Nowojorskim stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych niedźwiedzi w światowych finansach, regularnie alarmując o spiralach zadłużenia, wstrząsach geopolitycznych, pandemiach, zakłóceniach sztucznej inteligencji i tym, co kiedyś nazwał „matką wszystkich kryzysów”.
Być może więc zaskakujące, a nawet dezorientujące, że wśród inwestorów balansujących na krawędzi bessy, Roubini zrywa ze swoją kohortą (w tym prorokiem kryzysu finansowego z 2008 r. Michaelem Burrym), aby odrzucić ich pesymizm co do amerykańskiej gospodarki jako niesłuszny.
W nowym eseju dla „Financial Times” ekonomista argumentuje, że konwencjonalny pogląd – że amerykańskie cła z okazji „Dnia Wyzwolenia” wywołają stagflację, osłabią giełdę, osłabią dolara i położą kres amerykańskiej wyjątkowości – jest po prostu błędny. Zamiast tego widzi coś wręcz przeciwnego: krótki okres ochłodzenia wzrostu, po którym następuje potężne odbicie spowodowane technologią i wydatkami kapitałowymi, które utrzymują Stany Zjednoczone mocno na pierwszym miejscu.
„Obecnie powszechny pogląd, że amerykańska giełda znajduje się w ogromnej bańce i grozi jej upadek, jest błędny w perspektywie średnioterminowej” – napisał. Z drugiej strony to, co przewidywał, niekoniecznie jest najbardziej optymistyczne. Krótkoterminowe perspektywy wyglądają jak „recesja wzrostu” – stwierdził, co oznacza, że PKB jest wolniejszy i poniżej potencjału. Wielu przewidywało nie awaryjne lądowanie czy stagflację w stylu lat 70. i nie pęknięcie bańki, ale raczej brak równowagi w gospodarce, jak zauważyło również wielu analityków z Wall Street.
Cła nie zaszkodzą ożywieniu gospodarczemu
Roubini, który kiedyś ostrzegał przed „erą mega zagrożenia” – erą, w której sztuczna inteligencja, starzenie się społeczeństwa i globalna niestabilność zagrażają naszemu dobrobytowi – obecnie utrzymuje, że najbardziej skrajne obawy dotyczące ceł i błędów politycznych nie zmaterializowały się. Częściowo dzieje się tak dlatego, jego zdaniem, że administracja reaguje na reakcje rynku. Kiedy ceny aktywów spadły bezpośrednio po ogłoszeniu ceł, administracja „mrugnęła okiem”, łagodząc politykę i otwierając drzwi do bardziej konwencjonalnych negocjacji handlowych.
Jego zdaniem w przyszłym roku wzrost ponownie przyspieszy. Rezerwa Federalna przechodzi okres łagodzenia polityki pieniężnej, w dalszym ciągu napływają bodźce fiskalne, a (co najważniejsze) wydatki kapitałowe związane ze sztuczną inteligencją w dalszym ciągu rosną.
Argumenty Roubiniego są ściśle zbieżne z argumentami dwóch czołowych analityków z Wall Street: Torstena Sloka z Apollo Global Management i Mike’a Wilsona z Morgan Stanley. Slok, znany ze swojego „Daily Spark”, który łączy w sobie odkrywcze wykresy ze zwięzłością, argumentował 20 listopada, że gospodarka „prawdopodobnie przyspieszy w 2026 r.”. Zaledwie kilka dni wcześniej ostrzegał przed nierównościami, mówiąc, że „dla amerykańskich konsumentów jest to gospodarka w kształcie litery K”. Wskazał również na ekstremalną koncentrację i wyceny na giełdzie, przy czym Magnificent 7 znacznie wyprzedza resztę rynku.
Wilson, główny strateg kapitałowy w Morgan Stanley, od lat przewidywał „pełzającą recesję”, argumentując, że różne sektory gospodarki kurczyły się w różnym czasie, co doprowadziło do zjawiska, które wyglądało na recesję, ale było nierównomiernie rozłożone. Zmieniło się to w kwietniu 2022 r., kiedy nastąpiło „ciągłe ożywienie”, argumentował, przewidując nadchodzący boom gospodarczy. Wilson bronił możliwości korekty na giełdach, ale podobnie jak Roubini nie widzi rychłego spadku.
Technologia > stawki
Istota argumentacji Roubiniego opiera się na prostej hierarchii: cła i hałas polityczny są tymczasowe, ale przywództwo technologiczne skutkujące innowacjami narastającymi przez dziesięciolecia już nie.
„Technologia przewyższa cła” – pisze.
Szacuje, że potencjalny wzrost gospodarczy w USA może się podwoić z 2% do 4% do końca dekady, napędzany innowacjami w dziedzinie sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego, robotyki, obliczeń kwantowych, przestrzeni komercyjnej i technologii obronnych. Chociaż jest to zgodne z wieloma przewidywaniami Wall Street (na przykład Goldman Sachs przewiduje, że rzeczywisty potencjalny wzrost osiągnie 2,3% na początku lat 30. XXI wieku), prognoza 4% wytrąca z równowagi większość pozostałych.
Jednak branże te, argumentuje Roubini, nadal będą oferować „wyjątkowość”, która wyróżnia Stany Zjednoczone od 20 lat, ponieważ produktywność doprowadzi gospodarkę do dwucyfrowego poziomu.
Jeśli potencjalny wzrost wzrośnie, jego zdaniem powinny wzrosnąć również zwroty z akcji. Kiedy w ciągu ubiegłych dwudziestu lat średni wzrost wynosił zaledwie 2%, roczne zyski nadal były dwucyfrowe. Szybszy wzrost oznacza jeszcze szybszy wzrost zysków, a wyceny, które dziś wyglądają na wysokie, mogą mieć raczej charakter wspierany niż spekulacyjny.
Od około roku Roubini przybiera bardziej pozytywny ton: w sierpniu 2024 r., gdy wszyscy obawiali się nadchodzącej recesji i byli sfrustrowani faktem, że Rezerwa Federalna nie zamierza złagodzić swojej polityki, po raz kolejny uspokoił obawy rynku.
Dług (i dolar) wydają się mniej niebezpieczne, niż się obawiano
Jedną z najbardziej utrzymujących się obaw związanych z wydatkami opartymi na sztucznej inteligencji jest zdolność obsługi zadłużenia. Roubini twierdzi jednak, że ta matematyka uległaby zmianie, gdyby wzrost gospodarczy wzrósł choćby nieznacznie.
Biuro Budżetowe Kongresu przewiduje, że stosunek długu do PKB gwałtownie wzrośnie przy założeniu realnego wzrostu na poziomie 1,6%. Jeśli jednak wzrost wyniesie średnio 2,3% lub więcej, relacja się ustabilizuje. Przy poziomie 3% lub więcej spada, co oznacza, że potencjalnie moglibyśmy wyjść z długów; argumentu, którego użył także prezydent Donald Trump.
„Szok podażowy” spowodowany technologią może również z czasem obniżyć inflację w miarę spadku kosztów produkcji przy jednoczesnym wzroście produktywności, co oznacza, że wyższe stopy realne mogą nie przekładać się na wyższe zyski nominalne. Jego zdaniem nawet zobowiązania zewnętrzne wydają się możliwe do zarządzania, ponieważ rosnące inwestycje w technologie zwykle przyciągają napływ kapitału zagranicznego, podobnie jak gospodarki „rynków wschodzących” finansują wzrost w okresie boomu surowcowego.
Roubini wyklucza także szeroko dyskutowany spadek wartości dolara, wierząc, że Stany Zjednoczone przyspieszą, podczas gdy Europa będzie w stagnacji, a zatem dolar w końcu się wzmocni.
W szczególności „Dr Doom” przyznał, że główny przeciwnik Stanów Zjednoczonych, Chiny, co najmniej dorównuje Stanom Zjednoczonym pod względem innowacji w „najważniejszych gałęziach przemysłu przyszłości”, takich jak sztuczna inteligencja i robotyka. Nie wydaje się jednak zbytnio zaniepokojony wyścigiem zbrojeń AI.
„Gospodarka i rynki Stanów Zjednoczonych zajmują najlepszą pozycję wśród gospodarek rozwiniętych” – napisał Roubini. „Będą nadal czerpać korzyści z faktu, że Stany Zjednoczone są najbardziej innowacyjnym i zaawansowanym krajem”.

