Gospodarka USA wydaje się silna, przynajmniej na papierze.
Wartości PKB rosną, konsumenci w dalszym ciągu wydają w stosunkowo zachęcającym tempie, a inwestycje przedsiębiorstw nie spadły gwałtownie. Jednak według Gregory’ego Daco, głównego ekonomisty Ernst & Young, za tą pozorną siłą kryje się coś bardziej niepokojącego.
W niedawnym wywiadzie dla Bloomberg Businessweek Daily Daco nazwał amerykańską gospodarkę paradoksem.
Uważa, że mocne liczby w nagłówkach odwracają uwagę od znacznie bardziej kruchej i spolaryzowanej rzeczywistości za kulisami.
Doświadczony ekspert w dziedzinie ekonomii twierdzi, że ciężka praca opiera się na kilku wąskich filarach, w tym bogatszych konsumentach, dynamicznie rozwijających się rynkach finansowych i ogromnych inwestycjach gigantów technologicznych opartych na sztucznej inteligencji.
Jednocześnie presję odczuwają gospodarstwa domowe i małe przedsiębiorstwa.
Wniosek ten odzwierciedla artykuł, który napisałem w zeszłym miesiącu na temat głównego ekonomisty MFW Pierre-Oliviera Gourinchasa, który uważał, że ogromne inwestycje w sztuczną inteligencję i rosnące wyceny giełdowe zasadniczo wypierają podstawowe słabe punkty.
Z tego też powodu legendarni inwestorzy, tacy jak Ray Dalio, współdyrektor ds. inwestycji Bridgewater Associates, kładą nacisk na złoto, wzywając do zaangażowania portfela na poziomie 10–15%.
Jest oczywiste, że biorąc pod uwagę wzrost gospodarczy oparty na szczególnie małej grupie zwycięzców, ryzyko pogorszenia sytuacji z pewnością wzrośnie.
Ponadto, jeśli inwestycje w sztuczną inteligencję spowolnią, szybko może ujawnić się osłabienie poniżej „silnych średnich”.

Główne dane gospodarcze wydają się mocne, ale ekonomiści ostrzegają, że leżący u ich podstaw obraz jest znacznie bardziej nierówny.
Obrazy Ghersiego/Getty’ego
Mocne liczby główne maskują nierówną rzeczywistość: Praca (BLS Sytuacja na rynku pracy, grudzień 2025 r.; raport ze stycznia opóźniony do 11 lutego): zatrudnienie +50 000, bezrobocie 4,4%, średnia płaca godzinowa 37,02 USD (+0,3% miesiąc do miesiąca; +3,8% rok do roku). Powolne tempo zatrudniania potwierdza tezę, że według osoby zajmującej stanowisko siła jest niewielka/nierówna. Inflacja (BLS CPI, grudzień 2025): CPI +2,7% rok do roku, Core CPI +2,6% rok do roku. Inflacja wydaje się bliższa normalnej, ale wiele gospodarstw domowych nadal odczuwa presję. PKB (BEA, zaktualizowany szacunek za III kwartał 2025 r., opublikowana najnowsza aktualizacja PKB): Realny PKB +4,4% w ujęciu rocznym. Jest to duża wartość „średniej siły”, która maskuje polaryzację. Wydatki konsumenckie (dochody i wydatki osobiste BEA, październik–listopad 2025 r.): PCE + 0,5% miesiąc do miesiąca w październiku i listopadzie. Liczby pokrywają się ze stwierdzeniem Daco, że wydatki mogą wydawać się solidne, jeśli będą wspierane przez kilka kohort. Produkcja „Pulse” (ISM Manufacturing PMI, styczeń 2026): PMI 52,6 (ponownie powyżej 50 = ekspansja). Kolejny sygnał, że „średnia się poprawia”, przy nierównym wzroście pomiędzy sektorami. Gospodarka wygląda dobrze i właśnie w tym tkwi problem.
Daco wyjaśnił swoją główną tezę w wywiadzie dla Bloomberga: Gospodarka USA rośnie nierównomiernie w sposób, którego średnie obecnie po prostu nie są w stanie odzwierciedlić.
Co więcej, Daco odrzuca pogląd, że to, co widzimy teraz, to prosta historia w kształcie litery K.
Daco widzi szeroką polaryzację pomiędzy różnymi poziomami dochodów, sektorami i wielkościami firm.
Warstwy o wyższych dochodach, obciążone rosnącymi cenami aktywów, w dalszym ciągu wydają w zdrowym tempie, utrzymując jednocześnie odporny popyt.
Giganci sztucznej inteligencji w dalszym ciągu agresywnie inwestują, ale gospodarstwa domowe o średnich dochodach znajdują się pod ogromną presją cenową, a mniejsi gracze nie mają elastyczności w swoich bilansach, aby zaabsorbować wyższe koszty.
Więcej analiz ekonomicznych:
Dane o inflacji CPI wstrząsają giełdami Nowa, odważna obietnica podatkowa Trumpa powoduje, że rodziny zadają ważne pytanie Weteran zarządzający funduszem wysyła zdecydowany komunikat na temat wskaźników P/E
Obecna ekspansja opiera się na kilku filarach, głównie na nakładach inwestycyjnych napędzanych sztuczną inteligencją i realizowanych przez hiperskalowarki.
Choć mogłoby to mieć charakter transformacyjny i z czasem powodować dalszy wzrost nominalnego PKB, powoduje również koncentrację ryzyka. Kiedy wzrost napędzany jest przez kilku graczy, gospodarka staje się bardzo podatna na zmiany nastrojów na rynku.
To samo stwierdził w niedawnym artykule główny strateg kapitałowy Morgan Stanley, Mike Wilson. Wilson argumentuje, że szybszy nominalny i realny wzrost PKB jest być może najczystszym sposobem na zmniejszenie paraliżującego zadłużenia Ameryki i utrzymanie płynności finansowej.
Ukryty stress test dla gospodarki opartej na wąskim wsparciu
Krajobraz konsumencki przedstawia kolejną dychotomię, przez co obraz jest jeszcze mniej wyraźny.
Daco argumentuje, że wydatki pozostały odporne, ponieważ przewyższały wzrost realnych dochodów do dyspozycji. Jego zdaniem lukę wypełniają mniejsze oszczędności i znacznie więcej kredytów, a nie wzrost płac, co uwypukla szczególnie słabą bazę.
Powiązane: Dyrektor generalny ConocoPhillips wysyła mocny komunikat na temat przyszłości wenezuelskiej ropy
Co więcej, nawet „sezon zeznań podatkowych” może nie zmienić sytuacji, ponieważ w przypadku wyczerpania się gospodarstw domowych dodatkowe pieniądze zostaną przeznaczone po prostu na spłatę salda i odbudowanie wyczerpanych oszczędności.
Co więcej, rozwój sztucznej inteligencji może łatwo przerodzić się w upadek.
Jeśli nastąpi reset oczekiwań w tym zakresie, akcje mogą gwałtownie odbić, a efekt bogactwa dramatycznie się ochłodzi.
Dlatego wąski zestaw czynników wzrostu może wydawać się znacznie mniej solidny.
Podobny rodzaj napięcia miał miejsce w wywiadzie dla Bloomberga z Rickiem Riederem, dyrektorem ds. inwestycji w globalny rynek instrumentów o stałym dochodzie w BlackRock, który mimo że twierdzi, że gospodarka ma się dobrze, utrzymuje, że „pracuje tylko na dwóch lub trzech cylindrach”.
Mówił o zdrowszym poziomie konsumpcji wśród zamożnych i starszych oszczędzających, a także o kolosalnych inwestycjach w technologię, powołując się na to, że „Mag 7” wydaje prawie 2,1% PKB na wydatki kapitałowe, argumentując jednocześnie, że obciążenie spada na gospodarstwa domowe o niskich dochodach, mniejsze firmy i młodszych pracowników.
Powiązane: Morgan Stanley zmienia docelową cenę akcji AMD po wynikach


