Źródło obrazu: Getty Images
Chociaż giełda ostatnio się wahała, nie doszło do jej „załamania”. Ogólna definicja awarii to spadek o 10% do 20% lub więcej w ciągu kilku dni, a my tego nie zaobserwowaliśmy.
Nie wykluczam jednak poważnego kryzysu w ciągu najbliższego roku lub dwóch, gdyż zagrożenia dla gospodarki światowej rosną. Może więc nadszedł czas, aby pomyśleć o zarządzaniu ryzykiem, aby upewnić się, że jesteś przygotowany na jego wystąpienie.
Zacznij od alokacji zasobów
Inwestorzy mogą przygotować się na krach na giełdzie na kilka sposobów. Myślę, że najważniejszym krokiem jest skupienie się na alokacji aktywów – połączeniu klas aktywów w portfelu.
Powinno to pasować do Twojego profilu ryzyka. Na przykład, jeśli planujesz wkrótce przejść na emeryturę i będziesz potrzebować dostępu do swoich pieniędzy (tj. masz mniejszą zdolność do podejmowania ryzyka), prawdopodobnie nie jest dobrym pomysłem trzymanie wszystkich pieniędzy w akcjach, ponieważ są to aktywa bardziej ryzykowne.
Ile pieniędzy powinieneś zainwestować w akcje? Cóż, praktyczna zasada, która może być tutaj pomocna, to „reguła 110”.
W ten sposób odejmujesz swój wiek od 110, a otrzymana liczba to w przybliżeniu procent Twojego portfela, który powinien zostać przeznaczony na akcje. Na przykład dla osoby w wieku 50 lat będzie to 60% (pozostałe 40% powinno znajdować się w aktywach o niższym ryzyku, takich jak obligacje i gotówka).
Warto zaznaczyć, że niezależnie od profilu ryzyka zawsze warto mieć przy sobie trochę gotówki w funduszu awaryjnym. Posiadanie rezerwy gotówkowej sprawi, że nie będziesz musiał sprzedawać akcji w czasie kryzysu, aby uwolnić pieniądze.
Pomyśl o dywersyfikacji
Kolejnym mądrym posunięciem jest skupienie się na dywersyfikacji na poziomie zapasów. Alokując kapitał do różnych branż – w tym niektórych sektorów defensywnych o niższym ryzyku – możliwe może być złagodzenie skutków kryzysu.
Niektóre akcje radzą sobie całkiem nieźle, gdy rynki spadają. Dobrym przykładem jest gigant dóbr konsumpcyjnych Unilever, który jest mniej wrażliwy ekonomicznie niż wiele innych firm: w przypadku kryzysu zwykle spada mniej niż rynek.
Zrób listę zakupów
Na koniec warto sporządzić listę akcji, które chciałbyś kupić w przypadku krachu na giełdzie. Przeprowadzając analizę wcześniej, będziesz lepiej przygotowany na zmienność i gotowy do wykorzystania, jeśli nagle pojawią się wspaniałe możliwości.
Jedną z akcji, którą chciałbym kupić na wypadek kryzysu, jest Rolls-Royce (LSE: RR.). Nie zainwestowałem dziś w tę spółkę, bo przeraża mnie jej wycena (wskaźnik ceny do zysku terminowego (P/E) około 37).
Ale za odpowiednią cenę i wycenę kupiłbym. Na przykład, gdyby wskaźnik P/E wynosił 20-25, kupiłbym to.
To dlatego, że widzę tu duży potencjał wzrostu. Wydaje się, że firma nie tylko jest dobrze przygotowana do czerpania korzyści ze zwiększonych europejskich wydatków na obronę (produkuje silniki do samolotów obronnych, pojazdów naziemnych i statków), ale także wydaje się być dobrze przygotowana do wykorzystania boomu w dziedzinie energetyki jądrowej.
Jednak przy 37-krotności zarobków nie ma miejsca na niepowodzenia operacyjne. Na przykład, jeśli cywilna część przedsiębiorstwa boryka się z trudnościami, cena akcji może drastycznie spaść.
Z przyjemnością poczekam na lepszą okazję do zakupu.

