„Zazwyczaj” – zauważył Morgan Stanley w obszernej notatce badawczej na początku tego tygodnia – „do wzrostu przychodów wymagany jest wzrost zatrudnienia, ale sztuczna inteligencja zmienia tę relację”. To ostatni element układanki paradoksu produktywności sztucznej inteligencji: wydaje się, że powoduje ona, że praca staje się bardziej intensywna, a nie mniejsza, i pomimo wszystkich apokaliptycznych przewidywań dotyczących masowej utraty miejsc pracy i zbliżającej się recesji umysłowej wielu dyrektorów generalnych upiera się, że nadal planuje zatrudnić więcej osób.
Bank inwestycyjny, opierając się na ustaleniach dorocznej Konferencji Technologii, Mediów i Telekomunikacji w San Francisco, zidentyfikował trzy odrębne obszary, w których sztuczna inteligencja faktycznie tworzy popyt na pracowników, nawet jeśli grozi wydrążeniem innych.
Odkrycia pojawiają się w kluczowym momencie. Amerykańskie firmy coraz częściej sygnalizują „rozdzielenie” wzrostu przychodów od wzrostu zatrudnienia, stwierdził Morgan Stanley, a kadra kierownicza takich firm jak Snowflake i Shopify opisuje, w jaki sposób narzędzia sztucznej inteligencji pozwalają im osiągać więcej w mniejszych zespołach. Analitycy z Morgan Stanley argumentują jednak, że obraz jest bardziej złożony niż zwykła historia o przesiedleniach i że w szczególności w trzech obszarach rynku pracy odnotowuje się wzrost popytu napędzany bezpośrednio przez sztuczną inteligencję.
„Chociaż niektóre firmy zredukowały zatrudnienie, większość dyskusji (na konferencji TMT) na temat wpływu sztucznej inteligencji na pracę umysłową skupiała się na zmianie produktywności i zwiększaniu wyników bez zwiększania zatrudnienia” – stwierdzili.
W zeszłym miesiącu podczas podobnego ćwiczenia myślowego Instytut Badawczy Deutsche Bank zdecydował się zapytać sztuczną inteligencję, ile stanowisk pracy ludzkich zamierza zastąpić, a robot odpowiedział, że widzi zagrożone 92 miliony miejsc pracy. Z drugiej strony powiedział, że sztuczna inteligencja utworzy 170 mln nowych stanowisk, co z nawiązką zrekompensuje straty. „Jednak to przejście będzie destrukcyjne” – przewidywali Jim Reid i Adrian Cox z Deutsche Bank. Analitycy twierdzą jednak, że w przypadku Morgana Stanleya zakłócenia mają miejsce już teraz.
Wykwalifikowane zawody: ukryte wąskie gardło
Według Morgana Stanleya najpilniejszym i niedocenianym sektorem pracy są zawody wykwalifikowane. Bezprecedensowa skala budowy infrastruktury sztucznej inteligencji, obejmującej centra danych, systemy zasilania i sprzęt sieciowy, napędza popyt na elektryków, inżynierów elektryków i pracowników budowlanych, który „znacznie przewyższa podaż” – stwierdził bank.
Dyrektorzy CoreWeave opisali niedobór „tysięcy wykwalifikowanych pracowników” potrzebnych do budowy centrów danych, ostrzegając, że ponieważ nabywanie odpowiednich umiejętności zajmuje lata, różnica między podażą a popytem będzie się utrzymywać. Dyrektor generalny Nvidii, Jensen Huang, powtórzył tę obawę, zauważając, że niedobór elektryków na kluczowych rynkach, takich jak Teksas, stanowi przeszkodę w ekspansji. Jak zauważył CoreWeave, wąskie gardło nie wynika tylko z dostępnej mocy, ale także z posiadania kapitału ludzkiego, który fizycznie dostarcza tę moc do szaf i serwerów.
Szkolenia i przekwalifikowanie AI: rynek eksplodujący w czasie rzeczywistym
Drugim obszarem rosnącego popytu jest edukacja i przekwalifikowanie siły roboczej. W miarę jak firmy restrukturyzują role wokół narzędzi AI, firmy spieszą się z podnoszeniem kwalifikacji swoich pracowników, a liczby są zdumiewające. Coursera podała, że liczba rejestracji w zakresie treści AI osiągnęła 15 rejestracji na minutę w 2025 r., w porównaniu z 8 na minutę w 2024 r., co oznacza prawie dwukrotny wzrost w ciągu zaledwie jednego roku.
Kupującymi są w coraz większym stopniu firmy, a nie osoby indywidualne, a CTO i dyrektorzy ds. danych zwracają się do platform takich jak Coursera, aby wyposażyć swoich pracowników w umiejętności w zakresie generatywnej sztucznej inteligencji, nauki o danych i tworzenia oprogramowania. Docebo, dostawca oprogramowania do zarządzania nauczaniem, opisał sztuczną inteligencję jako „podstawową przyczynę przekwalifikowania swoich pracowników w każdej organizacji”, a systemy zarządzania nauczaniem określił jako kluczowe narzędzie umożliwiające prowadzenie szkoleń na dużą skalę.
Nadzorcy i koordynatorzy AI: nowa rola administracyjna
Trzecia kategoria nie jest tradycyjnym zawodem w handlu czy szkoleniu: jest to wyłaniająca się klasa pracowników umysłowych. W miarę jak agenci sztucznej inteligencji podejmują się rutynowych zadań, firmy na nowo definiują role kierownicze w zakresie monitorowania, koordynowania i zapewniania kontekstu dla tych systemów.
CH Robinson powiedział uczestnikom konferencji, że zachowuje przejrzystość wobec pracowników, że „przyszłe prace będą dotyczyć zarządzania standardowymi procedurami operacyjnymi i kontekstem dla agentów AI, a nie bezpośrednim prowadzeniem operacji”. Salesforce wprowadził nowy miernik produktywności „Jednostki pracy agenta”, aby uchwycić wartość, jaką zapewniają agenci AI i zarządzający nimi ludzie, gdy firma wykracza poza mierzenie prostego zużycia tokenów. We wszystkich branżach przesłanie konferencji Morgan Stanley było spójne: pracownicy, którzy odniosą sukces, to ci, którzy potrafią kierować sztuczną inteligencją, a nie tylko ją wykorzystywać.
Opowieść o dwóch rynkach pracy
Wszystkie trzy obszary wzrostu współistnieją z bardziej otrzeźwiającą dynamiką w przypadku tradycyjnego zatrudnienia umysłowego. Snowflake wyeliminował w czwartym kwartale około 200 stanowisk w związku ze wzrostem wydajności opartej na sztucznej inteligencji, zatrudniając zaledwie 37 pracowników netto, mimo że przychody ponownie wzrosły do 30%. Shopify odnotowuje spadek siły roboczej od ośmiu do dziesięciu kwartałów z rzędu.
Morgan Stanley przedstawia tę historię jako historię „rozbieżnych trendów”, w której sztuczna inteligencja eliminuje pewne zawody, awansuje inne i tworzy zupełnie nowe kategorie popytu, które nie istniały kilka lat temu. Bank sugeruje, że firmy i pracownicy najlepiej przygotowani na nadchodzące zmiany to te, które już dostosowują się do wszystkich trzech warunków.
„Firmy coraz częściej pozwalają na utratę personelu, aby zmniejszyć potrzeby kadrowe, przesunąć zasoby w stronę talentów technicznych lub przenieść wydatki z pracy na technologię, zachowując jednocześnie zatrudnienie” – podsumował Morgan Stanley. Jednocześnie zauważył, że to przejście zmienia definicje pracy, przenosząc pracowników na role, które nadzorują, koordynują i umieszczają systemy sztucznej inteligencji w kontekście.
Nowa gospodarka nadchodzi… i to już wkrótce.

