Źródło obrazu: Getty Images
Ogólnie rzecz biorąc, uważam, że fundusze inwestycyjne na rynku nieruchomości (REIT) są doskonałymi inwestycjami z pasywnym dochodem. Jedna z nich szczególnie przyciągnęła ostatnio uwagę niektórych doświadczonych inwestorów.
Grainger (LSE:GRI) jest największym właścicielem nieruchomości komercyjnych w Wielkiej Brytanii. Posiada moim zdaniem godny pozazdroszczenia portfel nieruchomości w kilku atrakcyjnych lokalizacjach, a ponadto dobre wskaźniki ściągalności czynszów.
Należy pamiętać, że traktowanie podatkowe zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. Treść tego artykułu ma charakter wyłącznie informacyjny. Nie ma ona stanowić ani nie stanowi żadnego rodzaju porady podatkowej.
portfela Graingera
W przypadku każdego REIT-a jedną z kluczowych rzeczy, na których należy się skupić, jest portfel. Posiada ponad 11 000 nieruchomości, z których prawie wszystkie są obecnie zajmowane przez płacących najemców.
Pod względem lokalizacji są one rozproszone po głównych miastach Wielkiej Brytanii. W odróżnieniu od innych REIT-ów mieszkaniowych, znaczna ich liczba zlokalizowana jest w Londynie.
W ten sposób firma oferuje możliwość inwestowania w nieruchomości w obszarach, w których ceny mieszkań są zaporowo wysokie. Ale czy jest to coś, czego inwestorzy powinni szukać?
Rozwój sztucznej inteligencji (AI) niesie ze sobą rosnące ryzyko zwolnień, zwłaszcza pracowników umysłowych. A to są ludzie, którzy na co dzień mieszkają w miastach.
Istnieje ryzyko, że może to skutkować niższym popytem na nieruchomości Graingera w przyszłości. Inwestorzy mogą jednak sami ocenić powagę tego konkretnego zagrożenia.
Tymczasem akcjami zainteresowało się kilku znanych inwestorów. I choć samo w sobie nie jest to powodem do zakupu, warto zwrócić na to uwagę.
mądre pieniądze
Jedną z osób, która ostatnio obstawiała Graingera, jest Mike Ashley ze Sports Direct. Były właściciel Newcastle United nabył pakiet stanowiący 3,1% udziałów w spółce.
Starannie dobieram słowa, ponieważ liczba akcji, które Ashley faktycznie kupiła, wynosi zero. Zamiast bezpośrednio kupować akcje, zdecydował się na wykorzystanie instrumentów pochodnych.
Z ekonomicznego punktu widzenia są one (lub powinny być) prawie identyczne z akcjami bazowymi. Jedyna różnica polega na tym, że nie podlegają opłacie skarbowej.
Różnica pozaekonomiczna polega jednak na tym, że nie mają oni prawa głosu. Prawdopodobnie więc Ashley planuje być biernym uczestnikiem, a nie aktywnym inwestorem.
Jedną z instytucji, która kupuje akcje jest Norges Bank. Firma zarządza Norweskim Funduszem Suwerennym i zwiększyła swoje udziały do 9%.
Firma posiada ponad 9 000 inwestycji kapitałowych na całym świecie, co stanowi ogromną liczbę. Uważam jednak, że znaczący jest fakt, że Grainger jest na Twoim radarze jako spółka, którą warto kupić.
Czy to już czas na zakup?
Myślę, że obecnie w brytyjskich REIT-ach jest kilka naprawdę interesujących możliwości. I chociaż Grainger był na mojej liście, nigdy nie był moim najlepszym wyborem.
Jeśli cena akcji nieco spadnie, być może wrócę, żeby przyjrzeć się bliżej. Jednak w tej chwili uważam, że istnieją atrakcyjniejsze sposoby zarabiania pasywnego dochodu z nieruchomości.

