Sunday, April 5, 2026

Inwestorzy zachowują się jak "Otwarta bańka AI" Rośnie w miarę dalszego spadku akcji SoftBanku i Oracle

Koniecznie przeczytaj

Traderzy mogą przysiąc, że istnieje „bańka AI”, ale po dobrych wynikach zysków giganta AI Nvidia i dobrze przyjętym wprowadzeniu na rynek nowego modelu AI Gemini 3 Pro firmy Alphabet wydaje się, że rynek karze tylko jeden obszar rozwijającej się branży technologicznej: przyjaciół twórcy ChatGPT OpenAI.

Wycena OpenAI, pioniera sztucznej inteligencji, wzrosła do ponad 500 miliardów dolarów, napędzana szybkim wzrostem i pozyskiwaniem funduszy od gigantów technologicznych, takich jak Microsoft, producent chipów Nvidia, hiperskaler Oracle i japoński bank SoftBank. OpenAI nie jest notowana jako spółka notowana na giełdzie, ale w obliczu ponownych obaw dotyczących sztucznej inteligencji niektóre wielkie nazwiska w zarządzie OpenAI znajdują się pod presją ze strony partnerstwa.

Podczas gdy akcje gigantów technologicznych Alphabet i Apple odnotowały w tym tygodniu wzrosty, ADR inwestora SoftBank i akcje partnera Oracle spadły w ciągu ostatniego tygodnia odpowiednio o 14% i 9%. Microsoft, jeden z pierwotnych inwestorów OpenAI, odnotował spadek swoich akcji o 7% pomimo zdystansowania się od firmy poprzez nową inwestycję w konkurencyjną firmę Anthropic.

Więc o co chodzi? Cóż, być może inwestorzy zaczynają zdawać sobie sprawę, że „komunikaty prasowe” oraz obietnice partnerstw i transakcji, które wsparły rynek sztucznej inteligencji, niekoniecznie są rezultatami.

Co poszło nie tak?

Sprawy prawdopodobnie zaczęły iść nie tak, gdy dyrektor generalny OpenAI Sam Altman w podkaście prowadzonym przez inwestora Brada Gerstnera odrzucił pytania dotyczące ambicji firmy w zakresie wydatków na duże centra danych (łącznie ponad 1,4 biliona dolarów).

W odpowiedzi na pytanie Gerstnera, w jaki sposób OpenAI mogłoby wydać 1,4 biliona dolarów przy zaledwie 13 miliardach dolarów przychodów, Altman powiedział: „Wystarczy”. Następnie wyjaśnił, że przychody firmy szybko rosną, broniąc zobowiązań dotyczących wydatków i niezręcznie oferując Gerstnerowi możliwość „sprzedaży swoich udziałów”, jeśli będzie się martwił.

Pytania te stały się głównym tematem debaty o „bańce AI”, głównie dlatego, że OpenAI nie zebrało pieniędzy potrzebnych do wywiązania się ze zobowiązań i pozostanie nieopłacalne przez co najmniej kilka następnych lat. I nie tylko są one nierentowne z niewielką marżą: z prezentacji wczesnego inwestora Microsoftu wynikało, że firma straciła 11,5 miliarda dolarów w ostatnim raportowanym kwartale, czyli około -500% marży zysku.

OpenAI twierdzi, że ma plan zwiększyć przychody i zniwelować tę stratę poprzez poprawę skali, zmniejszenie kosztów energii i budowanie bardziej wydajnych modeli. Jednak w miarę wzrostu presji konkurencyjnej straty te stają się problemem.

Twórca Claude’a, firma Anthropic, przekonuje programistów i ma na horyzoncie rentowność, podczas gdy spółka-matka Google, Alphabet, wyciągnęła wnioski z niezliczonych błędów w sztucznej inteligencji, aby oferować bardziej wydajne modele. Oboje mają pieniądze do wydania i wydają się robić to odpowiedzialnie.

I choć może to być kwestia „od siebie nawzajem”, który model preferują, z analizy wynika, że ​​twierdzenia OpenAI o rozwoju uderzają w ceglany mur spowalniającego użytkowania.

W tym kontekście Altman powiedział niedawno pracownikom, że przygotowuje się na „tymczasowe trudności gospodarcze”. Okazuje się, że byli tu przez chwilę. To, co zaczęło się od rosnących zakładów, że kluczowi inwestorzy OpenAI, tacy jak SoftBank i Oracle, mogą nie spłacić swoich długów, przerodziło się w maraton wyprzedaży akcji spółek, co jedynie zaostrzyło raport Financial Times, że ta ostatnia jest „już pod wodą” w związku z umową z OpenAI. Obydwa notowania spadły o 40% i 35% w porównaniu z ostatnimi rekordami wszechczasów.

Co to znaczy?

Trzy tygodnie z rzędu spadków na amerykańskich giełdach, głównie za sprawą spółek technologicznych, ponownie ożywiły obawy przed bańką na akcjach spółek skupiających się na sztucznej inteligencji w tym tygodniu. Jednak zdrowa korekta niekoniecznie musi oznaczać pęknięcie „bańki AI”, nawet jeśli pojawienie się transakcji cyklicznych na pierwszy rzut oka wydaje się niekompletne.

W końcu Alphabet osiągnął w tym tygodniu najwyższy poziom po wypuszczeniu najnowszego modelu sztucznej inteligencji. Spółki magazynujące Western Digital i Sandisk utrzymały wzrosty podczas ostatnich obaw. Producenci chipów, Broadcom i Nvidia, w ciągu ostatniego miesiąca w niewielkim stopniu odczuli niedawne wahania AI, nawet pomimo przechwalania się „agresywnymi” wycenami.

Wszystko to oznacza, że ​​ludzie nadal mogą przysiąc, że istnieje bańka, ale w miarę ciągłego rozwoju firm zajmujących się sztuczną inteligencją (zarówno na rynku publicznym, jak i prywatnym), inną interpretacją może być to, że coś jest nie tak z OpenAI. A jeśli sytuacja w zakresie obligacji i akcji niektórych partnerów firmy jest jakąś wskazówką, wygląda na to, że z „bańki OpenAI” może wydostać się trochę powietrza.

Być może w najbliższym czasie firma nigdzie się nie ruszy, ale zakładając, że na świecie jest jeszcze skończona ilość pieniędzy, OpenAI powinno polegać na wsparciu SoftBanku, aby zamknąć ostatnią rundę o wartości 30 miliardów dolarów, aby kontynuować finansowanie ambitnego harmonogramu. W przyszłości Altman może wskazać ofertę publiczną spółki, która pomoże jej wesprzeć w dążeniu do zysków.

Jednak w miarę jak firma stara się wycenić ją na 1 bilion dolarów, w dalszym ciągu będą krążyć pytania, w jaki sposób może pozwolić sobie na wydatki na centra danych przekraczające 1 bilion dolarów, a jak pokazują ostatnie trendy, wątpliwości mogą być zaraźliwe.

Website |  + posts
- Advertisement -spot_img
- Advertisement -spot_img

Najnowszy artykuł