
Skuteczna irańska blokada Cieśniny Ormuz pozbawiła światową gospodarkę około 20% dostaw ropy, do której jest przyzwyczajona, a Amerykanie są tego świadkami za każdym razem, gdy mijają stację benzynową. Średnie ceny benzyny w Stanach Zjednoczonych osiągnęły we wtorek 4 dolary za galon i przekroczyły ten próg po raz pierwszy od 2022 roku.
Jednak drogi gaz stanowi dla niektórych gospodarstw domowych znacznie większy problem niż dla innych. Wzrost cen gazu powoduje wyczerpywanie się realnych dochodów do dyspozycji, które w przeciwnym razie wpływałyby do szerszej gospodarki, zmuszając niektóre rodziny do podejmowania trudnych decyzji dotyczących inwestowania pieniędzy. Z opublikowanego w tym tygodniu raportu Moody’s Analytics wynika, że niszcząc siłę nabywczą gospodarstw domowych o niskich dochodach i pozostawiając stosunkowo odizolowane finanse bogatych, wojna w Iranie może jeszcze bardziej napędzać rosnącą gospodarkę kraju w kształcie litery K.
„Chociaż konsumpcja gospodarstw domowych pozostaje głównym czynnikiem wzrostu gospodarczego w USA, trwający konflikt na Bliskim Wschodzie i wynikający z niego wzrost cen ropy wystawiają na próbę jej odporność” – napisali autorzy raportu. „Jeśli konflikt będzie się przedłużał, szok jeszcze bardziej znacząco zmniejszy siłę nabywczą gospodarstw domowych i zaciąży na wydatkach”.
Podstawową rolę, jaką odgrywają wydatki
Gospodarka amerykańska w dużym stopniu zależy od chęci Amerykanów do wydawania pieniędzy. Według Rezerwy Federalnej pod koniec ubiegłego roku wydatki konsumpcyjne stanowiły 68% PKB. Właśnie dlatego dane dotyczące wydatków uważa się za krytyczny wskaźnik ekonomiczny i dlatego rynki tak uważnie śledzą publikacje szczegółowo opisujące miesięczne wydatki detaliczne i zaufanie konsumentów.
Jednak ogromna rola wydatków może stać się niebezpiecznie niezrównoważoną zależnością. Analitycy Moody’s, w tym Mark Zandi, główny ekonomista firmy, wielokrotnie alarmowali, że większość wydatków pochodzi od stosunkowo niewielkiej części konsumentów, zwłaszcza osób zamożnych.
W zeszłorocznym raporcie Zandi napisał, że gospodarka USA „napędzana jest w dużej mierze przez bogatych” i stwierdził, że jedynie 20% największych dochodów kraju wydało wystarczająco dużo, aby w ostatnich latach przewyższyć inflację. Według innego wskaźnika, 10% najlepszych Amerykanów odpowiadało za prawie połowę wszystkich wydatków konsumenckich w ubiegłym roku.
Moody’s określił tę rozbieżność jako dowód na istnienie gospodarki w kształcie litery K, w której osoby o wyższych dochodach radzą sobie lepiej niż kiedykolwiek i odnotowują wzrost swojego majątku, podczas gdy grupy o niższych i średnich dochodach borykają się ze stagnacją płac i rosnącymi obawami dotyczącymi przystępności cenowej.
Problem drogiego gazu
Droższe paliwo mogłoby przyspieszyć ten trend. Osoby o niskich i średnich dochodach wydają większą część swojego majątku na podstawowe dobra, w tym transport, żywność i mieszkania, co oznacza, że ich zdolność do wydawania pieniędzy w gospodarce spada szybciej wraz ze wzrostem cen podstawowych towarów.
„Wyższe koszty benzyny i mediów działają jak podatek dla gospodarstw domowych, zmniejszając realny dochód do dyspozycji” – napisali analitycy Moody’s w niedawnym raporcie. „W miarę jak konsumenci będą wydawać więcej na podstawowe towary i usługi, będą ograniczać wydatki gdzie indziej”.
Według Moody’s ten efektywny podatek pojawia się w szczególnie niepewnym momencie dla wielu Amerykanów, kiedy wzrost płac realnych zaczyna się stabilizować, a gospodarstwa domowe ograniczają swoje oszczędności do niemal rekordowo niskiego poziomu. Według Instytutu Polityki Gospodarczej płace realne pracowników o niskich dochodach spadły w zeszłym roku o 0,3%, co stanowi odwrócenie trendów po pandemii, kiedy widoczny był wzrost płac niskich i średnich.
Droższy podatek paliwowy już znacząco odbił się na finansach gospodarstw domowych. Z analizy opublikowanej w czwartek przez demokratycznych członków Wspólnego Komitetu Ekonomicznego, stałego organu Kongresu, w miesiącu od rozpoczęcia wojny Amerykanie mogli zapłacić za benzynę dodatkowe 8,4 miliarda dolarów.
Chociaż komisja nie podzieliła kosztów według grup dochodów, im więcej Amerykanie płacą przy dystrybutorze, tym mniej zarabiają, co prawdopodobnie spowoduje większy uszczerbek w ich ogólnym budżecie. Jak wynika z analizy przeprowadzonej przez grupę rzeczników American Council for an Energy Efficient Economy, gospodarstwa domowe w najniższym kwintylu dochodów wydały w 2021 r. 18,3% swoich wynagrodzeń na benzynę, czyli ponad dwukrotnie więcej niż średnia wynosząca 7,7%.
Wyższe ceny gazu przez dłuższy czas mogą również ostatecznie zaszkodzić najbogatszym Amerykanom. Analitycy Moody’s ostrzegali, że rosnące ceny paliwa prawdopodobnie „zmniejszą część wzrostu siły nabywczej gospodarstw domowych”, który grupy o wysokich dochodach uzyskałyby w wyniku wyższych zwrotów podatków w tym roku.
Przepisy podatkowe zawarte w zeszłorocznej ustawie Donalda Trumpa One Big Beautiful Bill Act utorowały drogę do większych niż zwykle rabatów, z których skorzystali przede wszystkim najbogatsi Amerykanie. Z niedawnej analizy przeprowadzonej przez firmę konsultingową Oxford Economics wynika, że tegoroczne zyski wzrosną o 60 miliardów dolarów, ale przedłużony okres wysokich cen gazu wystarczy, aby „prawie dokładnie” zrównoważyć wszystkie te zyski w tym roku.


