Ceny domów znów to zrobiły. Według istniejącego raportu sprzedaży domów Krajowego Stowarzyszenia Pośredników w Obrocie Nieruchomościami 33 miesiąc z rzędu średnia cena istniejącego domu wzrosła, tym razem do 408 800 dolarów w marcu, co stanowi rekord miesiąca. Politycy, od prezydenta Donalda Trumpa po burmistrza Nowego Jorku Zohrana Mamdaniego, prowadzili kampanię na rzecz obniżenia kosztów mieszkań. Póki co rynek nie chce współpracować.
Wzrost cen o 1,4% rok do roku nastąpił pomimo tego, że sprzedaż istniejących domów spadła o 3,6% w porównaniu z lutym, co stanowi zauważalny spadek przed zazwyczaj najbardziej pracowitym sezonem na rynku.
Mimo że politycy w całym kraju obiecują budowę większej liczby mieszkań po niższych cenach, zapasy nie spełniają tych obietnic, a ceny domów pozostają wysokie.
„Zapasy pozostają głównym ograniczeniem rynku” – stwierdził w oświadczeniu główny ekonomista NAR, dr Lawrence Yun. „Stosunek zapasów do sprzedaży, czyli stosunek podaży do popytu, jest poniżej norm historycznych. Dodatkowe 300 000–500 000 domów na sprzedaż pomogłoby zbliżyć rynek do normalnych warunków”.
Według raportu Zillow z 2025 r. ceny domów wzrosły o 60% w porównaniu z liczbami przed pandemią, ponieważ kraj cierpi z powodu przedłużającego się niedoboru mieszkań, szacowanego na około 4,7 mln. Sytuacja na rynku jest tak zła, że wielu młodych nabywców zwraca się o pomoc do „Banku Mamy i Taty”, ponieważ w ubiegłym roku średni wiek osób kupujących dom po raz pierwszy osiągnął 40 lat. Niektórzy pracodawcy przeznaczają nawet 6500 dolarów, aby pomóc niektórym pracownikom wspiąć się po drabinie majątkowej.
Dlaczego rynek mieszkaniowy zawodzi kupujących, nawet gdy zapasy rosną
Liczby stają się jeszcze bardziej irytujące w kontekście. W większości przypadków powinien to być rynek kupującego. Jednak większość kupujących nadal nie może sobie na to pozwolić. W lutym w Stanach Zjednoczonych było o 46,3% więcej sprzedających niż kupujących, co stanowi różnicę 629 808, co stanowi największą lukę w historii firmy Redfin z 2013 roku. Liczba ta jest o 30% większa niż rok temu, kiedy różnica wciąż przekraczała 449 000.
Z drugiej strony właściciele domów czerpią korzyści z tego rynku: Yun zauważył, że „typowy właściciel domu zgromadził majątek w postaci nieruchomości w ciągu ostatnich sześciu lat o wartości 128 100 dolarów”.
Główny ekonomista NAR i dyrektor ds. badań na rynku nieruchomości (potrzebne imię i nazwisko) powiedział Marketplace, że rynek nadal funkcjonuje w około 80% normalnego, wiosennego tempa. Ale sprzedawcy domów wyceniają swoje domy powyżej ceny rynkowej. „Widzimy, że na rynku pojawia się coraz więcej domów” – powiedział. „To pozytywne, ale ceny wielu z tych domów są nadal wyższe niż te, na które mogą sobie pozwolić typowe gospodarstwa domowe”.
Z kolei Yun stwierdził, że niższe zaufanie konsumentów i wolniejszy wzrost liczby miejsc pracy odsunęły kupujących na bok. „Sprzedaż domów w marcu pozostała niska i niższa niż w zeszłym roku” – powiedział.
Wskaźnik zaufania konsumentów w stanie Michigan właśnie osiągnął najniższy poziom w swojej 74-letniej historii, spadając do 47,6, czyli poniżej poprzedniego rekordu ustanowionego w połowie 2022 r., kiedy inflacja osiągnęła najwyższy poziom 9%. Oczekuje się, że tendencja ta ulegnie jedynie przyspieszeniu, ponieważ wojna w Iranie spowodowała wzrost kosztów energii. Ponadto prawie trzech na pięciu Amerykanów uważa, że sztuczna inteligencja utrudni im zakup domu, ponieważ technologia grozi automatyzacją miejsc pracy.
Oprocentowanie kredytów hipotecznych również jest wysokie i wynosi 6,37%, nieco poniżej poziomu z zeszłego tygodnia, chociaż istnieje ryzyko dalszego wzrostu w związku z podwyżką cen ropy naftowej w związku z wojną w Iranie. Chociaż ceny ropy spadły z najwyższego poziomu ponad 110 dolarów, pozostają wysokie i wynoszą około 94 dolarów za baryłkę.
„Zagrożenie długotrwałym wzrostem cen ropy naftowej w dalszym ciągu utrzymywało rentowność obligacji skarbowych na wysokim poziomie, a oprocentowanie kredytów hipotecznych zakończyło się w ubiegłym tygodniu na wzrostach” – stwierdził w oświadczeniu Joel Kan, wiceprezes i zastępca głównego ekonomisty Mortgage Bankers Association.

