Monday, May 18, 2026

Mało prawdopodobna obietnica Trumpa, że ​​„położy kres inflacji”, w dalszym ciągu sprawi, że rodziny zapłacą dodatkowe 2120 dolarów za towary i usługi w 2025 r. | Fortuna

Koniecznie przeczytaj

Mało prawdopodobna obietnica Trumpa, że ​​„położy kres inflacji”, w dalszym ciągu sprawi, że rodziny zapłacą dodatkowe 2120 dolarów za towary i usługi w 2025 r. | Fortuna

Jeśli coś brzmi zbyt dobrze, aby mogło być prawdziwe, realista zasugerowałby, że dzieje się tak dlatego, że mogłoby tak być. Kiedy prezydent Trump podczas swojej kampanii wyborczej obiecał „zakończyć inflację”, mógł to być jeden z takich momentów.

Ekonomiści mogli być zaskoczeni obietnicą kampanii, ponieważ niska i stabilna inflacja jest oznaką zdrowej gospodarki. Kiedy konsumenci mogą spodziewać się względnego wzrostu cen, mogą odpowiednio zaplanować swoje wydatki i oszczędności, a przedsiębiorstwa mogą również rozsądnie zaplanować rosnące koszty.

Trump mógł próbować przekazać, że ograniczy szalejące podwyżki cen, po tym jak inflacja do 2024 r. utrzyma się znacznie powyżej celu Rezerwy Federalnej wynoszącego 2%. Najnowsze dane Biura Statystyk Pracy pokazują, że roczna stopa inflacji wynosi obecnie 2,7%.

Z niedawnej analizy, udostępnionej wyłącznie „Fortune”, przeprowadzonej przez zespół senator Elizabeth Warren z Senackiej Komisji ds. Bankowości, Mieszkalnictwa i Spraw Miejskich, wynika, że ​​ten wzrost rok do roku oznacza dodatkowy koszt w wysokości 2120 dolarów na gospodarstwo domowe, przy założeniu, że w 2025 r. kupiło ono te same towary i usługi, co w 2024 r. Obejmuje to wzrost rachunków za prąd o 123 dolarów i artykuły spożywcze o 150 dolarów.

Politycy po drugiej stronie korytarza mogą argumentować, że ceny i tak by i powinny wzrosnąć w wyniku wybrania przez Rezerwę Federalną celu inflacyjnego na poziomie 2%, oraz że trudno jest określić ilościowo, w jakim stopniu polityka Białego Domu przyczyniła się do podwyżek cen. Jednak w kontekście drugiej administracji Trumpa pytanie, czy cła odwetowe i wojny handlowe spowodowały dalszy wzrost kosztów, pozostaje istotne.

W końcu rok 2025 był rokiem ceł z okazji Dnia Wyzwolenia. 2 kwietnia prezydent Trump ogłosił serię podwyżek ceł dla wszystkich krajów na świecie, w tym dla tych, które podpisały istniejące umowy handlowe. Od tego czasu wielu partnerów osiągnęło porozumienie z Białym Domem i choć znajdują się poniżej początkowo zagrożonego progu, porozumienia zaowocowały podwyżkami podatków dla obu stron.

Rozgorzała również debata na temat tego, czy te wyższe koszty będą miały wpływ. Gabinet Trumpa sugerował, że tak masowa podwyżka cen, jakiej wielu się obawiało, nie nastąpiła, inni natomiast wskazują na fakt, że inflacja stale rosła od kwietnia do września i pozostaje podwyższona. Zespół Trumpa również opisał każdy skok cen jako gwałtowny moment: na przykład sekretarz skarbu Scott Bessent określił wszelkie potencjalne przeniesienie inflacji jako „jednorazową korektę”.

Czy konsumentów stać na „patrzenie”?

Nawet w przypadku wyjątkowej korekty konsumenci nadal muszą za nią zapłacić, argumentowała Emma Hussey, doradca polityczny senatora Warrena z Komisji Bankowości. Powiedziała Fortune: „Decydenci w Rezerwie Federalnej mogą debatować, czy„ zwracać uwagę ” na inflację, ale rodziny nie mogą zdecydować się na uwzględnienie wyższych kosztów. Chaotyczne cła Trumpa i nieudana polityka gospodarcza spowodowały wzrost cen; nawet jeśli te podwyżki cen są według danych „jednorazowe”, to są trwałe dla rodzin, które już borykają się z problemami”.

Senator Warren zauważyła, że ​​prezydent Trump obiecał rodzinom niższe koszty „od pierwszego dnia”, ale stwierdził, że jego program gospodarczy „uciska rodziny, które już borykają się z problemami. Ta analiza pokazuje, że złamanie obietnic Trumpa ma realne konsekwencje i co miesiąc pojawiają się one na rachunkach Amerykanów” – dodała.

Postrzegana przystępność cenowa okazała się trudną kwestią do omówienia z wyborcami, nawet jeśli pandemia okazała się niezwykłym łabędziem gospodarczym. Jak napisał David A. Steinberg, profesor nadzwyczajny na Uniwersytecie Johna Hopkinsa w badaniu z 2024 r.: „Zwykłe proszenie ludzi, aby pomyśleli o inflacji, obniżyło aprobatę dla administracji Bidena-Harrisa i zmniejszyło wiarę w zdolność przywódców Partii Demokratycznej do zarządzania gospodarką. Innymi słowy, gdy ludzie myśleli o inflacji, ich poparcie dla Partii Demokratycznej spadło”.

Zdaniem administracji Trumpa argumentom, że cła prowadzą do wyższych cen, może przeciwstawić się sama wielkość generowanych przez nie przychodów: tylko w 2025 r. 289 miliardów dolarów. To z kolei Biały Dom obiecał udostępnić społeczeństwu w formie czeków rabatowych na 2000 dolarów (chociaż ekonomiczna wykonalność tego planu dopiero się okaże).

Pomimo pewnej zmienności Trump 2.0 nadal charakteryzuje się okresem solidnego wzrostu gospodarczego, a PKB w trzecim kwartale 2025 r. wzrósł o 4,4%.

Był to fakt, na który Biały Dom chętnie zwracał uwagę, jak powiedział Fortune rzecznik Kush Desai: „Prosta rzeczywistość jest taka, że ​​Amerykanie obiektywnie polepszyli się, odkąd prezydent Trump objął urząd, wraz ze spadkiem inflacji, wzrostem płac realnych i przyspieszeniem wzrostu gospodarczego – co jest dokładnym przeciwieństwem tego, co wydarzyło się za Joe Bidena”.

Website |  + posts
- Advertisement -spot_img
- Advertisement -spot_img

Najnowszy artykuł