
Źródło obrazu: Getty Images
Choć w krótkim okresie mogą charakteryzować się zmiennością, w dłuższej perspektywie indeksy giełdowe, takie jak FTSE 100 i S&P 500, zwykle rosną. W efekcie mogą pomóc inwestorom w budowaniu majątku i oszczędzaniu na emeryturę.
Zostało to podkreślone w niedawnej prezentacji brytyjskiego guru pieniędzy Martina Lewisa w jego programie Martin Lewis Money Show. Pokazał tutaj, ile miałby teraz inwestor, gdyby 10 lat temu umieścił 1000 funtów w kilku różnych indeksach.
W ciągu ostatniej dekady akcje niszczyły konta oszczędnościowe
Zanim pokażę liczby, warto zauważyć, że Lewis podkreślił ryzyko inwestowania na giełdzie. „Inwestowanie jest niestabilne” – powiedział.
„Inwestuj tylko to, czego nie potrzebujesz przez co najmniej pięć lat, po spłacie kosztownego długu i utworzeniu funduszu awaryjnego” – dodał. To bardzo rozsądna rada.
Jeśli chodzi o obliczenia, Lewis pokazał, że gdyby ktoś dziesięć lat temu zaczynał od 1000 funtów i wpłacał te pieniądze na główne konta oszczędnościowe w Wielkiej Brytanii przez okres 10 lat, miałby obecnie około 1270 funtów. Należy zauważyć, że aby wyjść na zero po inflacji, musieliby zwiększyć środki do około 1390 funtów, więc pozostając przy produktach oszczędnościowych, w rzeczywistości straciliby pieniądze w ujęciu „realnym” (tj. biorąc pod uwagę siłę nabywczą).
Dla porównania, 1000 funtów zainwestowane 10 lat temu w indeks FTSE 100 byłoby obecnie warte około 1640 funtów. Tymczasem 1000 funtów zainwestowane w indeks S&P 500 będzie teraz warte około 3790 funtów, czyli prawie trzykrotność kwoty oszczędności gotówkowych.
Kalkulacje te obejmują reinwestycję dywidend. Zakładam jednak, że nie obejmują one opłat (takich jak opłaty za fundusz i platformę).
Ogólnie rzecz biorąc, była to wnikliwa prezentacja Lewisa. Wniosek był jasny: choć w krótkim okresie akcje są zmienne, w dłuższej perspektywie mogą generować bardzo atrakcyjne zyski.
Możliwe jest uzyskanie jeszcze wyższych zysków
Obecnie jestem wielkim fanem funduszy śledzących indeksy, takie jak FTSE 100 i S&P 500. Mam wiele produktów z tych indeksów w moich ISA i SIPP.
Ale mam też wiele pojedynczych akcji. Powodem jest to, że poszczególne akcje mogą generować jeszcze wyższe zyski w dłuższej perspektywie (należy pamiętać, że są one obarczone większym ryzykiem niż fundusze indeksowe).
Weźmy na przykład firmę Apple (NASDAQ: AAPL). Po raz pierwszy kupiłem te akcje pod koniec 2018 roku, w okolicach 40 dolarów.
Jednak dzisiaj jego kurs wynosi blisko 280 dolarów, co oznacza, że biorąc pod uwagę cenę akcji w dolarach amerykańskich, zarobiłem około siedmiokrotność moich pieniędzy w ciągu około siedmiu lat. Jest to znacznie wyższa stopa zwrotu niż wygenerowały główne indeksy, takie jak FTSE 100 i S&P 500.
Dlaczego ten kurs tak bardzo wzrósł? Głównie dlatego, że przychody i zyski Apple znacznie wzrosły dzięki sukcesowi smartfonów i App Store.
Należy zauważyć, że nie rośnie ona w linii prostej. Obawy o wzrost gospodarczy i konkurencję (ryzyko długoterminowe) czasami przejściowo szkodzą cenie akcji.
Nie twierdzę, że inwestorzy powinni dziś spieszyć się z zakupem akcji Apple. Myślę, że na rynku są obecnie lepsze możliwości do rozważenia.
Jednak wyniki tej akcji podkreślają możliwości przy wyborze poszczególnych akcji. Zrób to dobrze, a rezultaty mogą być fantastyczne.


