Przez pokolenia wczesna dorosłość w Stanach Zjednoczonych przebiegała według przewidywalnego scenariusza: znajdź pierwszą pracę, kup używany samochód, wynajmij mieszkanie i ostatecznie zostań właścicielem domu. „Gospodarka start-upowa” – zbiór dostępnych, podstawowych towarów i możliwości, które umożliwiły młodym Amerykanom osiągnięcie czegoś – była podstawą wiarygodności amerykańskiego snu.
W przypadku pokolenia Z ten fundament pękł.
Niedawny sondaż Instytutu Gallupa wykazał, że tylko 59,2% dorosłych Amerykanów spodziewa się za pięć lat życia wysokiej jakości, co stanowi najniższy poziom od rozpoczęcia pomiarów prawie dwie dekady temu. Od 2020 r. liczba ta spadła o 9,1 punktu procentowego, co stanowi równowartość około 24,5 miliona mniej Amerykanów wyrażających optymizm co do przyszłości.
Znalezienie przyczyn nie jest trudne. Według Realtor.com ceny domów wzrosły w ciągu ostatnich siedmiu lat o 87%. Przeciętny nowy samochód kosztuje obecnie około 49 000 dolarów, co oznacza wzrost o 27% w porównaniu z 2020 r. Zatrudnianie pracowników w wieku 25 lat i młodszych spadło o ponad 45% w porównaniu z 2019 r.
Krótko mówiąc, ekonomię start-upów uznano za nieosiągalną.
Doskonała burza dla młodych Amerykanów
Siły strukturalne ograniczające punkt wejścia gospodarczego pokolenia Z narastają od lat, ale w epoce po pandemii zbiegły się z niezwykłą siłą. Sam deficyt mieszkaniowy wynosi obecnie 4,03 mln mieszkań; Realtor.com szacuje, że prawie 1,82 miliona gospodarstw domowych z pokolenia Z i pokolenia millenialsów, które w przeszłości miałyby powstać, po prostu tego nie zrobiło. Zamiast tego wpadają w pułapkę niedoborów dostaw i wysokich kosztów finansowania zewnętrznego.
W niedawnej analizie danych dotyczących rynku pracy z 40 lat ekonomiści Goldman Sachs odkryli, że pracownicy przesiedleni na początku swojej kariery zawodowej (w wieku od 25 do 35 lat) w dużej mierze powoli wchodzą na rynek mieszkaniowy i dlatego z biegiem czasu gromadzą mniej majątku. W 2025 r. średni wiek osób kupujących dom po raz pierwszy osiągnął najwyższy w historii poziom 40 lat. Według Realtor.com, nawet przy najbardziej optymistycznych scenariuszach budowlanych, zamknięcie luki w podaży zajęłoby około siedmiu lat.
Rynki samochodowe podążały podobnym schematem. Według Kelley Blue Book średnia cena transakcyjna nowego pojazdu osiągnęła rekordowy poziom 50 318 dolarów w grudniu 2025 r., a następnie osiągnęła 49 191 dolarów w styczniu, co stanowi wzrost o prawie 2% w porównaniu z rokiem ubiegłym i prawie dwukrotnie więcej niż mogli spodziewać się kupujący po raz pierwszy pokolenie temu. Samochody używane, które w przeszłości były zaworem bezpieczeństwa dla młodych nabywców, obecnie kosztują średnio ponad 25 000 dolarów.
Rynek pracy opowiada najbardziej skomplikowaną historię. Na pierwszy rzut oka ogólne bezrobocie wynosi 4,4%. Jednak stopa bezrobocia wśród pracowników w wieku od 16 do 24 lat osiągnęła w ubiegłym roku 10,8%, czyli ponad dwukrotnie więcej niż w kraju. Revello Labs przedstawiło zaskakujące odkrycie: średni wiek nowych pracowników wzrósł do 42 lat w 2025 r., ponieważ pracodawcy priorytetowo traktowali doświadczenie. Wdrożenie sztucznej inteligencji jest coraz częściej wymieniane jako czynnik obciążający, ponieważ firmy eliminują stanowiska młodszych pracowników, które niegdyś służyły jako droga do zdobycia wykwalifikowanych zawodów.
Optymizm jako wskaźnik ekonomiczny
Koszt psychologiczny jest rejestrowany w konkretnych danych. Pod koniec 2025 r. Gallup stwierdził, że tylko 48% Amerykanów oceniało siebie jako „zamożnych”, znacznie poniżej 59,2% w szczytowym okresie w czerwcu 2021 r. Tylko pięć odczytów Instytutu Gallupa było niższych, a wszystkie odnotowały podczas Wielkiej Recesji lub na początku pandemii.
Rzeczywistość finansowa leżąca u podstaw tego pesymizmu jest surowa. Według ankiety przeprowadzonej przez Beyond Finance z marca 2026 r. ponad 70% pokolenia Z i pokolenia milenialsów stwierdziło, że „wydatki na przetrwanie” to ich norma, a bogactwo jest poza ich zasięgiem. Tylko 32% stwierdziło, że amerykański sen jest nadal możliwy do zrealizowania. Badanie Wells Fargo opublikowane w marcu wykazało, że 64% rodziców z pokolenia Z posiadających dzieci w dalszym ciągu zapewnia wsparcie finansowe, a 56% twierdzi, że nadwyręża to ich własne finanse, co oznacza, że kryzys przystępności cenowej rozprzestrzenia się na rodziny, a nie tylko dotyka młodych dorosłych.
Uwagę zwracają implikacje polityczne. Decydenci z całego spektrum coraz częściej postrzegają przystępność cenową mieszkań i wzrost płacy podstawowej jako kwestie równości pokoleniowej, a nie tylko politykę mieszkaniową. Oxford Economics szacuje, że o 1 milion młodych dorosłych mieszka w domu, niż przewidywały trendy przed pandemią, a ci, którzy pozostają w domu, wydają o 1200 dolarów mniej rocznie niż ich rówieśnicy, którzy się przeprowadzili, co powoduje obciążenie amerykańskiej konsumpcji od 12 do 13 miliardów dolarów.
Pozytywna strona
Pesymizm jest prawdziwy, ale dane opowiadają bardziej skomplikowaną historię. Pomimo rekordowych cen i wysokiego oprocentowania kredytów hipotecznych, odsetek właścicieli domów wśród pokolenia Z jest w rzeczywistości wyższy niż w przypadku pokolenia Z w tym samym wieku. Według Redfina na początku 2026 r. około 30% dorosłych pokolenia Z było właścicielami domów, co stanowi odsetek wyższy niż odsetek, jaki osiągnęli milenialsi w tym samym momencie swojego życia, kiedy blizny kryzysu finansowego z 2008 r. całkowicie wykluczyły ich z rynku. Pokolenie nie kupuje mniej; Kupuje się je inaczej: mniejsze domy, w tańszych obszarach metropolitalnych, często przy współinwestycji rodziców.
Obraz zatrudnienia jest również bardziej zróżnicowany, niż sugeruje załamanie na rynku podstawowym. Chociaż sztuczna inteligencja eliminuje niektóre młodsze role, tworzy także nowe kategorie stanowisk, które wypaczają młodych ludzi: treści cyfrowe, szybka inżynieria sztucznej inteligencji i powiązane usługi technologiczne, z których wiele nie istniało dziesięć lat temu i nie wymagało formalnych wymagań kwalifikacyjnych.
Jeśli chodzi o akumulację bogactwa, nadchodzący Wielki Transfer Bogactwa znacznie komplikuje narrację pesymistyczną. Szacuje się, że w ciągu najbliższych dwóch dekad aktywa o wartości 84 bilionów dolarów przeniosą się z pokolenia wyżu demograficznego do młodszych pokoleń, przy czym pokolenie Z odziedziczy więcej niż jakakolwiek poprzednia kohorta na porównywalnym etapie życia.
I słowo o tych milenialsach: całkiem nieźle poradzili sobie z tymi bliznami.
Niedawno dziennik „Wall Street Journal” porównał losy finansowe pokolenia milenialsów i pokolenia wyżu demograficznego i pozwolił czytelnikom wyrobić sobie własne zdanie: milenialsi są w tym momencie na ogół dość zamożni. Ale każde pokolenie musiało dźwigać swój krzyż: oprocentowanie kredytów hipotecznych na poziomie 18% (dla pokolenia wyżu demograficznego) w porównaniu z prawie 30 000 dolarów długu studenckiego (dla pokolenia milenialsów).
Jak Joshua Brown, dyrektor generalny Ritholtz Wealth Management, napisał na LinkedIn: „Powodem, dla którego wydaje się, że milenialsi nie osiągnęli wyższego poziomu, jest to, że przedstawiciele wyżu demograficznego wciąż są bardzo obecni i osiągają jeszcze większe zyski na akcjach i papierach wartościowych swoich firm. Ich wydatki utrzymują wysokie ceny w całej gospodarce. Millenialsi nie zdołali „przejąć władzy” tak jak to miało miejsce w przypadku pokolenia boomu, gdy wygasło ciche pokolenie”.
Millenialsi mogą być na pokładzie i czekać, aż odbiją piłkę i wykonają zamach, ale nie można winić pokolenia Z za to, że czuje, że nie może teraz wstać z ławki rezerwowych.
W tej historii dziennikarze magazynu „Fortune” wykorzystali generatywną sztuczną inteligencję jako narzędzie dochodzeniowe. Redaktor sprawdził dokładność informacji przed ich opublikowaniem.

