Szacunki PKB wskazujące na stały wzrost gospodarki amerykańskiej mogą okazać się zbyt optymistyczne, ostrzega Goldman Sachs, ponieważ luka w danych podczas zawieszenia działalności rządu może spowodować, że liczba miejsc pracy ostatecznie pogorszy optymistyczne perspektywy.
W notatce udostępnionej przez „Fortune” główny ekonomista Goldmana w USA, Jan Hatzius, podkreślił, że szacunki PKB gwałtownie wzrosły podczas zawieszenia działalności rządu, osiągając w drugim kwartale 3,8%, a w trzecim kwartale 3,3%. Według niektórych szacunków liczba ta jest nawet wyższa: na przykład Bank Rezerw Federalnych w Atlancie napisał w aktualizacji z 17 października, że PKB w trzecim kwartale może wynieść nawet 3,9%.
Pomimo stałego wzrostu na giełdzie, oczekuje się, że Rezerwa Federalna co najmniej jeszcze raz obniży stopy procentowe przed końcem roku. A skoro trajektoria wzrostu wygląda pozytywnie, Wall Street ma wszelkie powody do świętowania, prawda?
Według Hatziusa nie do końca. Ostrzega, że solą w oku optymistycznych perspektyw może okazać się zatrudnienie, połączone ze zmianą zachowań biznesu w reakcji na zmianę polityki Białego Domu.
Jeśli chodzi o zatrudnienie, Hatzius zauważył, że perspektywy zatrudnienia w badaniach, takie jak wzrost w przemyśle i usługach, spadły „znacznie poniżej (środkowej wartości wskaźnika) 50, co jest zgodne ze stagnacją lub nawet spadkiem zatrudnienia”. W rezultacie narzędzie Goldmana do śledzenia napięć na rynku pracy (które uśrednia dane obejmujące między innymi szacowaną stopę bezrobocia, szacowane wolne miejsca pracy, rozpiętość rynku pracy Conference Board i oczekiwania nowojorskiej Rezerwy Federalnej dotyczące wyników pracy) spadło do poziomu z 2016 r. i nadal wykazuje tendencję spadkową.
Hatzius zauważa: „Ankiety gospodarstw domowych już są bardzo negatywne. Na przykład oczekiwana zmiana stopy bezrobocia w ciągu następnego roku nigdy nie była tak duża poza okresami recesji, odkąd Uniwersytet Michigan zaczął zadawać to pytanie w 1978 r.”.
W związku z tym „biorąc pod uwagę, że wskaźniki rynku pracy często dostarczają bardziej wiarygodnych informacji na temat bieżącego wzrostu niż wstępne szacunki PKB, ta słabość utwierdza nas w przekonaniu, że PKB w drugim i trzecim kwartale wysyła zbyt pozytywny sygnał” – dodaje Hatzius.
Ten optymizm pogłębia zniekształcenie danych dotyczących wzrostu spowodowane nastrojami przedsiębiorców na początku tego roku. Hatzius wyjaśnia, że wynika to z „oczekiwań na zakupy dóbr trwałych, a także zmienności zapasów i handlu netto”.
Do takiego zachowania przyczyniły się oczywiście plany taryfowe prezydenta Trumpa ogłoszone na początku tego roku. Wraz ze wzrostem zagrożeń między Stanami Zjednoczonymi a ich partnerami handlowymi firmy zaczęły składać zamówienia, próbując gromadzić zapasy po niższych cenach.
Jak zauważyła Rezerwa Federalna, zmiana ta była szczególnie widoczna w marcu, kiedy wolumen importu USA od kilku głównych partnerów handlowych (przede wszystkim ze strefy euro i Tajwanu) wzrósł o 75 punktów bazowych w porównaniu z końcem 2024 r.
Poza tymi dobrami trwałymi, dodaje Hatzius, „ankietowe mierniki wzrostu zarówno w sektorze produkcyjnym, jak i usługowym (które w mniejszym stopniu dotknięte są zaopatrzeniem wstępnym) utrzymują się na poziomie około 50, co oznacza stagnację lub bardzo powolny wzrost. Chociaż zmniejszony opór spowodowany rosnącymi cłami, grożącymi obniżkami podatków i luźniejszymi warunkami finansowymi poprawił się, toteż nie obawiamy się naszej opinii, że podstawowy wzrost przyspiesza jedynie stopniowo.
Problemy osób wchodzących na rynek pracy
Hatzius powtórzył także obawy innych znanych ekonomistów dotyczące perspektyw zawodowych, zwłaszcza młodych ludzi. Prezes Rezerwy Federalnej Jerome Powell powiedział na początku tego roku, że „zatrudnianie osób wchodzących na rynek pracy staje się coraz trudniejsze”. To powiedziawszy, Powell ostrzegł, że jeśli talent ma umiejętności technologiczne, ma większe szanse na znalezienie pracy, a nawet „bardzo dobrze sobie z tym radzi”, dodał: „Jeśli jednak nie będziesz mieć tych umiejętności, będziesz mieć coraz mniej atrakcyjne możliwości zatrudnienia”.
Główny ekonomista Goldmana doszedł do tego samego wniosku: młodym ludziom trudno jest znaleźć zatrudnienie, ale stwierdził, że częściowo jest to spowodowane rozwojem sztucznej inteligencji.
„Chociaż schemat wzrostu liczby stanowisk pracy nie wykazuje jeszcze silnej korelacji z narażeniem na sztuczną inteligencję na poziomie branży, możliwości zatrudnienia młodszych pracowników w zawodach technologicznych osłabły i znacznie więcej zespołów zarządzających wspólnie wspomina o sztucznej inteligencji i pracy w rozmowach o zarobkach” – zauważył Hatzius. „Załóżmy, że podstawowy wzrost gospodarczy pozostanie słaby lub ponownie osłabnie. W takim przypadku historia sugeruje, że popyt na pracę – zwłaszcza w zawodach „rutynowych kognitywnych”, ale być może także szerzej – prawdopodobnie będzie dalej spadać wraz z większą penetracją sztucznej inteligencji”.

