Źródło obrazu: Getty Images
Jako jedyny niezależny producent wina notowany na giełdzie w Londynie, Chapel Down (LSE:CDGP) jest rzadką spółką w Wielkiej Brytanii. Jest jednak również mały, z kapitalizacją rynkową wynoszącą 66 mln funtów, więc nie przyciąga zbyt wiele uwagi inwestorów instytucjonalnych.
W rzeczywistości Chapel Down uzyskała od swojego brokera nieruchomości tylko jedną docelową cenę akcji. Warto jednak zauważyć, że jest to 57 pensów, czyli atrakcyjne 47% powyżej aktualnej ceny.
Czy zatem warto przyjrzeć się tej akcji grosza?
Solidny wzrost sprzedaży
Wierzcie lub nie, ale Anglia jest obecnie najszybciej rozwijającym się regionem winiarskim na świecie. Wraz ze zmianą klimatu południe zaczyna przypominać region Szampanii we Francji.
Chapel Down z siedzibą w Kent, w Ogrodzie Anglii, posiada ponad 1018 akrów winnic, co stanowi około 9% całkowitej powierzchni Wielkiej Brytanii. Produkuje szeroką gamę win musujących i niemusujących oraz sprzedaje butelki poprzez handel detaliczny, hotelarstwo (bary, restauracje, hotele itp.), handel elektroniczny i eksport.
Wczoraj (29 stycznia) winiarz poinformował o pozytywnej aktualizacji handlu na rok 2025. Po raz pierwszy wysłał ponad 1 milion butelek win musujących metodą tradycyjną i odnotował wzrost sprzedaży we wszystkich czterech kanałach.
Przychody kanału Zróżnicowanie rok do roku Off-trade 9,37 mln GBP + 38% Handel 2,57 mln GBP + 5% Zagraniczne 1,01 mln GBP + 49% Handel elektroniczny 3,86 mln GBP + 3%
Chapel Down stwierdziła, że wzrost eksportu był silny dzięki nowej umowie dystrybucyjnej z Jackson Family Wines w Stanach Zjednoczonych. Tymczasem marka ma obecnie 36% udziału w rynku win musujących poza handlem angielskim. Wzrost w tym przypadku był napędzany nowymi ofertami, kampaniami promocyjnymi i wyczerpywaniem zapasów u sprzedawców detalicznych w 2024 r.
Wszystko to spowodowało wzrost przychodów o 19% do 19,4 mln funtów, nieco powyżej oczekiwań rynkowych. Skorygowana EBITDA na poziomie 4–4,5 mln GBP również była powyżej oczekiwań (3,5 mln GBP).
Chapel Down oferuje również wycieczki po winnicach i wyśmienitą kuchnię, co w ubiegłym roku przyniosło nieco ponad 2,2 miliona funtów. Już od jakiegoś czasu chciałem zwiedzić winnicę Kent, więc mam nadzieję, że uda mi się to zrobić w tym roku.
Po ciepłym lecie firma nazwała swoje zbiory w 2025 r. „światową klasą”.
Obserwujemy pokoleniową zmianę w kierunku angielskiego wina musującego, w miarę jak milenialsi, którzy preferują lżejsze, świeższe i bardziej wyraziste wina, coraz częściej sięgają po tę kategorię. Konsumenci wybierają obecnie Chapel Down przez cały rok i na większą liczbę uroczystych okazji niż inne wina musujące o wysokiej wartości, co daje nam znaczącą szansę na trwały wzrost przychodów w przyszłości. Dyrektor generalny James Pennefather.
Jeden do rozważenia?
Jeśli chodzi o wady, jednym z nich jest to, że spółka nie jest jeszcze rentowna, ponieważ nadal pracuje nad „trwałym średnioterminowym zyskownym wzrostem”. To oczywiście zwiększa ryzyko, zwłaszcza teraz, gdy brytyjski sektor hotelarsko-gastronomiczny boryka się z trudnościami.
Na koniec 2025 roku spółka miała zadłużenie netto w wysokości 12,4 mln funtów. To wzrost z 9,2 mln funtów rok wcześniej, głównie ze względu na koszty uprawy nowych winorośli o powierzchni 118 akrów posadzonych od 2023 r. Jednak winorośle te powinny oczywiście wspierać lata przyszłego wzrostu, podczas gdy firma nadal ma „znaczne rezerwy” w ramach kredytu odnawialnego o wartości 20 mln funtów, zdaniem zarządu.
Patrząc w przyszłość, Chapel Down zamierza do roku 2035 zdobyć 1% równowartości światowego rynku szampana. Odpowiadałoby to około 3 milionom butelek, co sugeruje znaczną szansę wzrostu w przyszłości.
Choć intrygujące, te akcje grosza są dla mnie nadal nieco ryzykowne. Biorąc jednak pod uwagę silną markę Chapel Down, rosnącą sprzedaż i zapasy wina w piwnicach o wartości ponad 25 milionów funtów, bardziej odważni inwestorzy mogą rozważyć zakup niewielkich udziałów.

