
Kiedy federalni agenci imigracyjni zapukali do drzwi jego domu w Minneapolis, najstarsze dziecko w 10-osobowej rodzinie wiedziało, że musi przenieść swoje rodzeństwo w bezpieczniejsze miejsce.
Jej matka, 41-letnia pochodząca z Ekwadoru sprzątaczka biurowa, o której nie była karana poza drobnymi wykroczeniami drogowymi, została zatrzymana na początku stycznia, ponieważ nielegalnie wjechała do kraju. Ich najstarsze dzieci obawiały się, że będą następne, pozostawiając pięciomiesięcznego brata i sześcioro innych dzieci w wieku poniżej 16 lat.
„Agenci imigracyjni pukali do naszych drzwi bardzo późno w nocy i wtedy się przestraszyłem” – powiedział 20-letni syn, wypowiadając się pod warunkiem zachowania anonimowości w obawie, że innym członkom rodziny grozi deportacja. „Boję się, że zostanę aresztowany, a moi bracia i siostry znajdą się w rękach rządu”.
Wtedy rodzina skontaktowała się z Felizą Martínez, przyjaciółką z kościoła, która zebrała grupę ochotników, aby po cichu przenieść ich do bezpiecznego domu w południowym Minneapolis.
Martinez jest jednym z niezliczonych mieszkańców Twin Cities pomagających imigrantom takim jak rodzina Melidy Rity Wampash Tuntuam, motywując się ustnymi prośbami o pomoc, głównie zwykłymi ludźmi przerażonymi agresywną taktyką agentów federalnych, którzy wyważali drzwi bez nakazów i brutalnie starli się z protestującymi podczas represji prowadzonych przez administrację Trumpa.
Podczas gdy ponad 2000 agentów federalnych przeszukuje Minneapolis-St. Paula do zatrzymania imigrantów, a Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego Stanów Zjednoczonych donosi, że od początku grudnia doszło do ponad 3000 aresztowań. Mieszkańcy zorganizowali się, aby monitorować, zakłócać i protestować przeciwko represjom na ulicach i w mniej widoczny sposób.
Mieszkańcy Minnesoty płacą czynsz rodzinom imigrantów, których żywiciele boją się iść do pracy, dostarczają domowe posiłki oraz organizują regularne meldunki i ustalenia dotyczące opieki w nagłych przypadkach, aby zapewnić dzieciom opiekę na wypadek zatrzymania rodziców. Chrześcijańska organizacja non-profit Source MN rozszerzyła swój program banków żywności, aby zapewnić schronienie setkom rodzin imigrantów.
„Każdego dnia odbieram telefony od przerażonych rodzin, a my po prostu staramy się im pomóc tak bardzo, jak możemy” – powiedziała Martinez, matka pięciorga dzieci, która wzięła wolne w pracy na linii montażowej w fabryce, aby zostać wolontariuszką w Source MN. „Po prostu staram się nieść nadzieję w stylu: «Jesteśmy tu z tobą»”.
Wyjdź z domu, aby zachować bezpieczeństwo
Kiedy rodzina Wampash Tuntuam przybyła do kryjówki, ulicę pokrył śnieg. Turyści przynieśli dzieciom przekąski, artykuły dziecięce i kolorowanki. Ustawili łóżka piętrowe i przywieźli materace.
Młodsze rodzeństwo szybko się rozgościło, przytulając się na kanapie w piżamach, aby podzielić się paczką Cheetos i otwierając książeczkę do kolorowania, aby narysować motyle. Wkrótce dom zabrzmiał jak każdy inny, pełen pisków i chichotów bawiących się małych dzieci.
Jednak starsze dzieci Wampasza Tuntuama, niespokojne na kanapie, wciąż martwią się o swoją przyszłość. Powiedzieli Associated Press, że ich matka podała adres wynajmowanego domu agentom imigracyjnym i celnym, którzy powiedzieli, że chcą wysłać pracownika socjalnego, aby sprawdził, co się dzieje z młodszymi dziećmi. Zamiast tego pojawili się uzbrojeni i zamaskowani agenci imigracyjni, którzy dwukrotnie otoczyli dom.
„Właśnie wtedy dowiedzieliśmy się, że wysłali nie pracownika socjalnego, ale agentów, aby nas aresztowali” – wspomina 22-letnia córka Wampasha Tuntuama, która wypowiadała się pod warunkiem zachowania anonimowości, ponieważ ona i trzej inni członkowie rodziny otrzymali ostateczny nakaz wydalenia. O uzyskanie statusu prawnego stara się jego 20-letni brat i pozostałe rodzeństwo. Dwoje najmłodszych dzieci to obywatele amerykańscy.
Martinez, gorliwa chrześcijanka, oświadczyła, że w trzech ostatnich wyborach głosowała na prezydenta Donalda Trumpa ze względu na jego twarde stanowisko wobec aborcji i opieki nad młodymi ludźmi uzależnionej od płci. Wnuczka meksykańskiego imigranta wspierała deportacje brutalnych przestępców i nie zwracała zbytniej uwagi na doniesienia o separacjach rodzin za czasów pierwszej prezydentury Trumpa.
Jednak w ciągu ostatnich dwóch miesięcy, po obejrzeniu filmów przedstawiających agentów federalnych agresywnie zatrzymujących jej sąsiadów i pracujących bezpośrednio z dziećmi oddzielonymi od rodziców, zmieniła zdanie.
„Będąc na pierwszej linii frontu, z tego, czego doświadczyłem i widziałem, żałuję, że nigdy na niego nie głosowałem” – powiedział Martinez. „To, co on robi, nie jest chrześcijańskie. To nie jest moja wiara”.
Rzeczniczka DHS, Tricia McLaughlin, stwierdziła w oświadczeniu, że „ICE nie rozdziela rodzin”, zauważając, że rodziców pyta się, czy chcą zostać zabrani wraz z dziećmi, czy też umieszczeni pod opieką wyznaczonej osoby.
McLaughlin powiedział, że Wampash Tuntuam wjechał do kraju nielegalnie w 2022 r. przez granicę Teksasu, a później otrzymał ostateczny nakaz deportacji od sędziego imigracyjnego. Powiedział, że Wampash Tuntuam otrzymał należyty proces, a administracja egzekwuje prawo.
W obliczu niepewnej przyszłości
Według rodziny Wampasha Tuntuama jego matka planowała samodeportację, ale przygotowywała dokumenty dotyczące opieki nad synem. Starsze dzieci stwierdziły, że ich matka nie chciała, aby ich dzieci zostały deportowane, ponieważ wszystkie skończyłyby na ulicach swojego rodzinnego miasta w ekwadorskiej Amazonii, tak jak miało to miejsce przed przyjazdem do Stanów Zjednoczonych.
Starsze dzieci spodziewają się, że ich matka może zostać w każdej chwili deportowana i martwią się, co stanie się z pięciorgiem młodszych dzieci.
„Jeśli dowiedzą się, że dziecko jest samo, mogą je zabrać” – powiedziała 22-letnia córka. „Wszyscy razem dorastaliśmy. Widziałam, jak rodził się mój braciszek. Bardzo się boję, że go zabiorą i nigdy więcej go nie zobaczę”.
Po aresztowaniu matki 20-letni syn rzucił pracę w restauracji, aby zająć się młodszym rodzeństwem. Wciąż zastanawia się, jak opiekować się młodszym bratem, który musiał przejść z karmienia piersią na mleko modyfikowane i ma problemy ze snem bez matki.
20-latek powiedział, że kiedyś widział Minneapolis jako „piękne miasto”, które oferowało możliwości imigrantom takim jak on, aż do przybycia agentów federalnych. Są tu jeszcze dobrzy ludzie – powiedział, odnosząc się do wolontariuszy, którzy przyjęli jego rodzinę.
Ale jego młodsi bracia wciąż pytają, kiedy ich matka wróci. Pociesza ich, mówiąc, że jest w szpitalu i wkrótce wróci do domu.
„Ciągle im powtarzam, że ona wraca, że już jest w drodze” – powiedział. „Oni tak myślą.”


