Źródło obrazu: Getty Images
Nvidia (NASDAQ: NVDA) opublikowała w zeszłą środę (25 lutego) mocne wyniki za czwarty kwartał, ale akcje spółki spadły. Odnotowaliśmy 20% wzrost przychodów w porównaniu z trzecim kwartałem, przy rekordowym wzroście przychodów w całym roku o 65% do imponującej kwoty 215,9 miliarda dolarów.
A jednak wydaje się, że akcjonariusze nie byli zadowoleni. W ciągu kolejnych dwóch dni akcje Nvidii spadły o 9,4%.
Czy wzrost przekraczający najśmielsze oczekiwania po prostu nie jest wystarczająco dobry dla inwestorów Nvidii? A może po prostu cofnęli się o krok i zdali sobie sprawę, że podnieśli kapitalizację rynkową znacznie powyżej 4,3 biliona dolarów? I może ta sprawa ze sztuczną inteligencją może wydawać się trochę żywa?
Wartość godziwa?
Patrząc na obecną wycenę wcale nie jest oczywiste, że Nvidia jest przewartościowana. Wskaźnik ceny do zysku (P/E) wynoszący 38 nie jest tak wysoki jak na standardy akcji spółek technologicznych NASDAQ. A prognozowana wielokrotność wynosząca 22, która zaledwie trzy lata później spada do 14? Cóż, dla wiodącego na świecie producenta chipów AI może to nawet wyglądać na okazję.
Być może ci tak zwani hiperskalerzy naprawdę zbyt szybko pobierają za dużo pieniędzy na sztuczną inteligencję. Być może niektóre z nowych firm mogłyby zbankrutować, zanim wymyślą sposób na osiągnięcie zysku. Ale to nie jest problem Nvidii. Nvidia osiąga obecnie duże zyski. Zgarnia też ogromną górę gotówki.
Ach, ale czekaj… Te prognozy opierają się na tym, że zysk Nvidii na akcję pomnożył się 2,6 razy pomiędzy ostatnimi wynikami a rokiem 2029. A czy aby tak się stało, czy nie potrzebowalibyśmy, aby wszystkie te ogromne wydatki na sztuczną inteligencję nadal przyspieszały w nadchodzących latach? W czasie, gdy niektórzy już robią krok w tył i zastanawiają się, czy nie zaszli już trochę daleko.
Bądź ostrożny z prognozami
Dobrze jest przyjrzeć się prognozom i określić, które akcje uważamy za okazyjne do kupienia w oparciu o meteorologiczne prognozy przyszłego wzrostu. Ale może to nie mieć większego sensu, jeśli wszystkie myśli analityków są na innej planecie. Przecież prognozy brokerów odzwierciedlają aktualne nastroje inwestorów; Nie starają się tego zmienić.
Podam jednak jedną osobę, która wydaje się nie widzieć problemu w prognozach niebotycznego wzrostu. To odpowiedzialny człowiek, Jensen Huang. Zainspirowało to niedawny nagłówek Bloomberga: „Dyrektor generalny Nvidii twierdzi, że wydatki kapitałowe na sztuczną inteligencję są odpowiednie i zrównoważone”.
Ale pewnie tak mówi, prawda? Raczej nie zasugerujesz: „Te wydatki na sztuczną inteligencję są trochę głupie, ale przyjmiemy te pieniądze po ich wydaniu”.
Jeśli obawy przed bańką AI okażą się słuszne, prognozy Nvidii mogą stać się bułką z masłem. A wyceny omawiane dzisiaj mogą nie mieć sensu.
Więc unikaj tego, czy co?
Czy zatem sugeruję, że inwestorzy powinni unikać Nvidii? Wcale nie. Mówię tylko, że sam tego będę unikać, bo nie mam pojęcia, kto ma rację co do przyszłych wydatków na sztuczną inteligencję. Inwestorzy, którzy uważają, że Jensen Huang może wiedzieć więcej ode mnie (a cóż, przyznaję, że istnieje taka szansa…), powinni rozważyć zakup po ostatnim spadku.

