Indeks S&P 500 osiągnął w środę nowy rekord wszech czasów (+0,58% w ciągu dnia), napędzany jak zwykle przez akcje spółek technologicznych (Nasdaq Composite wzrósł o 1,12%), pomimo ostrzeżeń zarówno MFW, jak i Banku Anglii, że sztuczna inteligencja może stać się bańką, a akcje powinny przejść gwałtowną korektę.
Od tygodni na Wall Street mówi się tylko o tym, że rozwój sektora sztucznej inteligencji z pewnością musi być niezrównoważony i że bańka ta wkrótce pęknie. Już sama rekordowa cena złota sugeruje, że wielu inwestorów chce zabezpieczenia przed implozją na amerykańskich akcjach spółek technologicznych.
Jednak niektórzy analitycy twierdzą, że należy wierzyć temu szumowi. Argumentują:
Zapotrzebowanie przedsiębiorstw na narzędzia AI jest realne i rośnie. Rozwój AI finansowany jest gotówką z bilansów spółek technologicznych, a nie ryzykownym długiem. Wyceny akcji nie są tak ekstremalne jak podczas kryzysu internetowego w 2000 r. A nawet gdyby doszło do awarii sztucznej inteligencji, konsekwencje nie wepchnęłyby Stanów Zjednoczonych w recesję.
Największym cheerleaderem sztucznej inteligencji jest oczywiście Dan Ives z Wedbush, który niedawno opublikował notatkę zatytułowaną „Oczekuje się, że sezon silnych zysków technicznych w trzecim kwartale dorówna entuzjazmowi AI – czas na popcorn”.
„Firmy chmurowe Microsoft, Alphabet i Amazon wykazały w tym kwartale bardzo duży popyt na sztuczną inteligencję dla przedsiębiorstw, jak wynika z naszych testów terenowych. Chociaż niektórzy inwestorzy w dalszym ciągu kwestionują wyceny i tempo tego trendu w wydatkach na technologię, uważamy, że wręcz przeciwnie, Street nadal nie docenia, jak duża jest trajektoria wydatków na sztuczną inteligencję” – powiedział klientom. Uważa, że w ciągu najbliższych trzech lat firmy te wydadzą 3 biliony dolarów na sztuczną inteligencję.
Co ważne, zdaniem Jana Frederika Slijkermana i Timothy’ego Rahilla z ING wydatki te nie pochodzą z długów ani finansowania typu venture capital. Niedawno opublikowali notatkę, w której sprawdzili, czy wszystkie wydatki na sztuczną inteligencję mogą zaszkodzić jakości kredytów korporacyjnych i odkryli, że… wszystko jest w porządku!
„Oczekuje się, że inwestycje największych firm technologicznych (Amazon, Alphabet, Meta, Microsoft i Oracle) przekroczą granicę 400 miliardów dolarów w 2026 roku… Opisane powyżej inwestycje robią wrażenie, biorąc pod uwagę ich skalę. Jeszcze bardziej zaskakujące jest to, że inwestycje te były finansowane z przepływów pieniężnych z działalności operacyjnej” – napisali.
„Z punktu widzenia posiadaczy długów mniej martwimy się potencjalnym niedopasowaniem podaży do popytu, ponieważ wspomniane powyżej duże platformy technologiczne finansowały swoje plany ekspansji przepływami pieniężnymi” – stwierdzili.
Czy jednak na pewno akcje są przewartościowane? Za większość tegorocznych wzrostów indeksu S&P 500 odpowiedzialna jest garstka spółek technologicznych. Ryzyko koncentracji może zaszkodzić inwestorom w przypadku wycofania się.
Zdaniem Jeffa Buchbindera, głównego specjalisty ds. strategii kapitałowych w LPL Financial w Bostonie, jeszcze nie osiągnęliśmy tego celu. „Współczynnik ceny do zysków (P/E) indeksu S&P 500 nie osiągnął jeszcze poziomu z epoki portali internetowych i w rzeczywistości utrzymuje się poniżej poziomu z grudnia 2020 r., ponieważ zyski spadły w następstwie pandemii Covid-19” – stwierdził w dzisiejszej notatce. „Akcje spółek o dużej kapitalizacji są zatem drogie ze względu na akcje spółek technologicznych opartych na sztucznej inteligencji, ale nie tak ekstremalnie jak 25 lat temu”.
Mówi, że gospodarka sztucznej inteligencji jest znacznie silniejsza niż w epoce dot-comów. „Być może kluczowa różnica między szerszym tematem świeckiego rozwoju sztucznej inteligencji a erą dotcomów polega na tym, że duże hiperskalowarki AI finansowały głównie wydatki kapitałowe (capex) za pomocą silnych wewnętrznych przepływów pieniężnych, a nie poprzez pojedyncze przychody ze sztucznej inteligencji lub emisję długu lub kapitału własnego. Dla porównania, wydatki w epoce dotcomów były w dużej mierze finansowane z ogromnych kwot „finansowania” dostawców, co ostatecznie doprowadziło do przepływu okrężnego kapitału, który napędzał pęknięcie bańki.”
A nawet jeśli nastąpi korekta, nie będzie aż tak źle, przekonują Samuel Tombs i Oliver Allen z Pantheon Macroeconomics. Szacują, że wydatki kapitałowe na sztuczną inteligencję zwiększyły wzrost PKB USA o 0,3 punktu procentowego. Nawet gdyby wszystko zniknęło, nie wystarczyłoby to, aby wepchnąć Stany Zjednoczone w recesję, mówią. „Słabszy wzrost jest bardziej prawdopodobny niż recesja, jeśli boom na sztuczną inteligencję zakończy się krachem” – napisano w notatce dla klientów. „Prawdopodobny wpływ przekształcenia się boomu w sztuczną inteligencję w załamanie byłby znaczącym hamulcem dla gospodarki, ale prawdopodobnie mniejszym niż pęknięcie bańki internetowej w 2000 r., a późniejsza recesja nie byłaby przesądzona”.
Wiąże się to z zastrzeżeniem: „Byłoby jednak bardziej niepokojące, gdyby odwrócenie optymizmu co do sztucznej inteligencji doprowadziło do szerszej korekty na giełdzie wykraczającej poza spółki powiązane z sztuczną inteligencją, zwłaszcza gdyby uderzenie w majątek i pewność siebie gospodarstw domowych przechyliło kruchą równowagę na rynku pracy, prowadząc do gwałtownego wzrostu wskaźnika zwolnień” – stwierdzili.
Oto migawka z rynków przed dzwonkiem otwierającym w Nowym Jorku dziś rano:
Dziś rano kontrakty terminowe na S&P 500 były stabilne. Indeks zamknął się na ostatniej sesji o 0,58%. W początkowej fazie handlu STOXX Europe 600 spadł o 0,22%. Na początku sesji brytyjski indeks FTSE 100 spadł o 0,21%. Japoński Nikkei 225 wzrósł o 1,77%. Chiński CSI 300 wzrósł o 1,48%. Południowokoreański KOSPI wzrósł o 2,7%. Indyjski Nifty 50 wzrósł przed końcem sesji o 0,54%. Bitcoin spadł do 121,4 tys. dolarów. Fortune Global Forum powraca w dniach 26–27 października 2025 r. w Riyadzie. Dyrektorzy generalni i światowi liderzy spotkają się na dynamicznym wydarzeniu dostępnym wyłącznie na zaproszenie, które ukształtuje przyszłość biznesu. Poproś o zaproszenie.

